Jedno nagranie wystarczyło, by uruchomić polityczną lawinę, która przeszła do historii jako afera Rywina. Przez kolejne miesiące Polska żyła przesłuchaniami oglądanymi przez miliony, a polityka po raz pierwszy zajrzała widzom do salonów bez żadnego filtra. 5 kwietnia 2004 r. ten spektakl dobiegł końca – dziś, 22 lata później, pozostaje jednym z najgłośniejszych politycznych wydarzeń tamtego czasu.

- 5 kwietnia 2004 r. zakończyła prace pierwsza komisja śledcza w III RP.
- Komisję powołano 10 stycznia 2003 r. na wniosek PiS. Miała wyjaśnić zarzuty korupcyjne wokół ustawy o radiofonii i telewizji. Na jej czele stanął Tomasz Nałęcz.
- Wiceprzewodniczącym został Zbigniew Ziobro.
22 lata od końca komisji śledczej. Afera, która wstrząsnęła Polską
5 kwietnia zapisał się w historii polskiej polityki jako dzień zakończenia prac pierwszej w III Rzeczypospolitej komisji śledczej. Gremium powołane do wyjaśnienia afery Rywina przez wiele miesięcy funkcjonowało pod ogromną presją opinii publicznej. Jego prace śledziły miliony widzów.
Sejm powołał komisję 10 stycznia 2003 r. na wniosek Prawa i Sprawiedliwości. Zadanie było jasne: wyjaśnić zarzuty korupcyjne związane z pracami nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji.
Na czele komisji stanął prof. Tomasz Nałęcz, a w jej skład weszli przedstawiciele niemal wszystkich najważniejszych ugrupowań politycznych. Wiceprzewodniczącym został wówczas nie tak dobrze znany Zbigniew Ziobro, który zbił na tym swój polityczny kapitał.
Afera Rywina. Od propozycji do skandalu
Źródłem całej sprawy były wydarzenia z 2002 r., gdy rząd pracował nad nowelizacją ustawy medialnej. Kluczowy zapis antykoncentracyjny, który miał uniemożliwić łączenie wpływów prasowych i telewizyjnych w jednych rękach. W praktyce oznaczało to zakaz posiadania ogólnopolskiego dziennika i stacji telewizyjnej przez tę samą firmę.
Proponowane rozwiązanie szczególnie dotykało spółkę Agora, wydawcę „Gazety Wyborczej”, która w tym czasie rozważała wejście kapitałowe do telewizji Polsat.
Przełom nastąpił w lipcu 2002 roku. Producent filmowy Lew Rywin podczas spotkań z przedstawicielami Agory złożył propozycję korupcyjną: w zamian za korzystne zmiany w ustawie zażądał 17,5 mln dol. oraz stanowiska prezesa Polsatu. Rozmowa została nagrana przez Adama Michnika, co okazało się kluczowe dla całej sprawy.
Nagranie trafiło do premiera, jednak przez kilka miesięcy sprawa nie ujrzała światła dziennego. Dopiero artykuł w „Gazecie Wyborczej” – „Ustawa za łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika”, która ukazała się pod koniec grudnia 2002 r., wywołała polityczne trzęsienie ziemi i doprowadziła do powołania komisji.
Przesłuchania, które oglądała cała Polska
Prace komisji szybko zamieniły się w spektakl o ogromnym zainteresowaniu społecznym. Transmisje z przesłuchań przyciągały przed telewizory miliony widzów. Polacy po raz pierwszy mogli na żywo obserwować polityków, urzędników i świadków odpowiadających na szczegółowe pytania.
Styl prowadzenia przesłuchań różnił się w zależności od członków komisji. Jedni stawiali na spokojną analizę, inni na konfrontacyjne pytania i wywieranie presji. To właśnie wtedy wyraźnie ujawniły się polityczne podziały, które później zdominowały scenę publiczną na lata.
Finał prac komisji nie przyniósł jednej, wspólnej wersji wydarzeń. Powstało kilka raportów końcowych, odzwierciedlających różne interpretacje faktów i odpowiedzialności. Spór dotyczył przede wszystkim tego, czy Lew Rywin działał samodzielnie, czy też reprezentował szersze środowisko polityczne.
Ustalenia komisji doprowadziły do postępowań sądowych. Lew Rywin został skazany na dwa lata więzienia za pomoc w płatnej protekcji. Drugą osobą skazaną była Janina Sokołowska, ówczesna szefowa Departamentu Prawnego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która odpowiadała za fałszowanie projektu ustawy. Otrzymała karę roku więzienia w zawieszeniu oraz zakaz pełnienia funkcji publicznych związanych z tworzeniem prawa.