Reklama
Świat

Marek Jurek: Europa wybiera, kto zasługuje na prawa człowieka

Sprawa Roberta Bąkiewicza staje się punktem wyjścia do refleksji nad tym, jak działa współczesny aktywizm i czy rzeczywiście stoi on po stronie uniwersalnych wartości. Przywołane przykłady pokazują, że w praktyce wrażliwość na krzywdę bywa selektywna, a niektóre ofiary pozostają poza zainteresowaniem opinii publicznej.

Marek Jurek
Opinia autorstwa: Marek Jurek
Dzisiaj 18:01
4 min
Czas na ruch Polish Lives Matter. Szacunku należy domagać się od innych, ale pamięć i reakcja to nasze powinności. (fot. PAP)
TYLKO NA
  • Współczesny aktywizm i wrażliwość na naruszenia praw człowieka nie są uniwersalne, lecz zależą od kontekstu politycznego i ideowego.
  • Na przykładzie Parlamentu Europejskiego widać, że niektóre tematy (np. przemoc wobec określonych grup czy nadużycia organizacji humanitarnych) bywają ignorowane lub pomijane milczeniem.
  • Reakcje opinii publicznej i elit politycznych różnią się w zależności od tego, kto jest ofiarą i kto sprawcą, co prowadzi do nierównego traktowania podobnych sytuacji.
  • W kontekście sprawy Roberta Bąkiewicza można dojść do przekonania, że nie wszystkie środowiska mają równy dostęp do solidarności i obrony, dlatego potrzebna jest większa dbałość o własną pamięć i reagowanie na krzywdy „swoich”.

1. Prawa człowieka czy ludzi?

Wiele wypowiedzi w Parlamencie Europejskim (PE) wprawiło mnie w stan konsternacji, ale żadna nie tak jak – milczenie. Parlament zajmuje się rocznie kilkudziesięcioma przypadkami naruszania praw człowieka poza granicami Unii. Te regularne debaty mają demonstrować wrażliwość moralną Europy i jej globalne zaangażowanie.

W czasie ustalania porządku takich problemów na jednym z posiedzeń PE posłowie prawicy zaproponowali podjęcie (udokumentowanej) sprawy mordowania w Afryce Południowej afrykanerskich (czyli rdzennych białych) farmerów. Gdy przewodniczący obrad zwyczajowo zapytał, czy ktoś chce się wypowiedzieć za odrzuceniem wniosku – nikt się nie zgłosił! Po czym za chwilę zdecydowana większość Izby zagłosowała przeciw zajmowaniu się sprawą mordowanych Burów. Widocznie – im się należy.

Reklama
Reklama

Czytaj też: Apel Seweryna i Frasyniuka o Wołyniu. Jurek: Skandaliczne urąganie męce Polaków na Wołyniu

2. Nie trzeba głośno mówić

Nie pamiętam, czy w Parlamencie był głos przeciw debacie na temat ujawnionych faktów nadużyć seksualnych w działalności organizacji humanitarnej Oxfam International. W każdym razie Parlament Europejski o tym też rozmawiać nie chciał. Mimo (a może tym bardziej) że podobne zarzuty dotyczyły i innej „organizacji humanitarnej” – Médecins Sans Frontières, założonej przez Bernarda Kouchnera (którego to „papieża praw człowieka” bezpośrednio oskarżano o tolerancję dla seksualnego wykorzystywania, ale to już temat na inny artykuł). „Aktywizm” to świętość panującej kultury. Ma być widzialnym wyrazem współczesnej „wrażliwości moralnej” i „zaangażowania humanitarnego”, więc ruszać go nie wolno. Świętości się nie szarga.

Czytaj także: Marek Jurek: Polityka odwagi czy polityka strachu?

3. Ofiary ważne i mniej ważne

Wyobraźmy sobie, jak rząd zareagowałby, gdyby w jakimś niemieckim mieście rządzonym przez Alternatywę dla Niemiec (AfD) policja poturbowała dwóch polskich aktywistów homoseksualnych, próbujących wraz z niemieckimi kolegami postawić obok pomnika ofiar nazizmu tęczę LGBT. Odciąłby się od nich? Zadeklarował, że nie ma nic wspólnego z tą hecą? I przede wszystkim – jak zareagowałaby opinia niemiecka? Zamiast o chuligaństwie, nielegalnej prowokacji, wandalizmie, z pewnością słyszelibyśmy o brutalnej (albo brunatnej) policyjnej przemocy, zlekceważeniu pamięci, pokojowej manifestacji. I pewnie byłyby antyfaszystowskie marsze poparcia dla „chuliganów”.

Reklama
Reklama

A może nie. Rozważcie sami. Nie stawiam retorycznych pytań, sam się zastanawiam, zestawiam analogie, szukam kryteriów i piszę o tym, co wydaje mi się pewne. Bo jak widać po sprawie Roberta Bąkiewicza i polskich prawicowych aktywistów – przywileje aktywizmu nie są dla wszystkich. Zresztą czy właściwie sugestia, że dla wszystkich – nie jest już jakimś publicystycznym „chuligaństwem”? Pewnie powinienem się w piersi uderzyć!

Czytaj też: Marek Jurek o Andrzeju Szeptyckim: Czy pochodzenie powinno decydować o dymisji ministra?

4. Polish Lives Matter

W każdym razie, po ataku na berlińską modlitwę, po śmierci Henry’ego Nowaka, po deklaracjach Seweryna Frasyniuka i Grabowskiego-Hartmana sygnałów alarmowych już starczy. Czas na ruch Polish Lives Matter. Szacunku należy domagać się od innych, ale pamięć i reakcja to nasze powinności. O polskich cierpieniach my pierwsi powinniśmy pamiętać i to nie tylko wtedy, gdy cudza pogarda nas do tego zmusza.

Źródło: Zero.pl
Marek Jurek
Marek JurekMarszałek Sejmu w latach 2005–2007, poseł na Sejm (1989–1993, 2001–2007), poseł do Parlamentu Europejskiego (2014–2019) - autor zewnętrzny