Reklama
Świat

O banalności ludobójstwa (Polaków), czyli skandaliczny apel Seweryna-Frasyniuka

Na to, co piszą autorzy „Apelu do Wszystkich”, jest tylko jedno określenie, z Wyspiańskiego – urąganie męce. Jeśli nawet inni sygnatariusze tej odrażającej deklaracji tego nie zrozumieją, Andrzej Seweryn, wybitny polski artysta – powinien. Tym większa jest zresztą jego odpowiedzialność – pisze dla Zero.pl Marek Jurek, były marszałek Sejmu.

Marek Jurek
Opinia autorstwa: Marek Jurek
Dzisiaj 06:01
5 min
Czy naprawdę porównanie – na przykład – ludobójstwa, czyli planowej na pewnym terytorium zagłady całej społeczności, w tym kobiet, dzieci i starców, oraz z drugiej strony akcji odwetowych wobec zdolnych do noszenia broni mężczyzn, to rzecz za trudna „do rozliczenia”? - pyta Marek Jurek. (fot. WOJCIECH STROZYK / FOTONEWS/NEWSPIX.PL/REPORTER)
TYLKO NA

Istnieje u nas co najmniej wiekowa tradycja, najlepiej ucieleśniana przez przedwojenne „Wiadomości Literackie”, łączenia miłości do wszystkich nacjonalizmów świata z nienawiścią do jednego nacjonalizmu – polskiego. Jednak apel Seweryna–Frasyniuka „do wszystkich politycznych obozów” opublikowany w „Rz” przekracza granice tej (w sumie nudnej) ojkofobicznej maniery. Tu mamy bowiem do czynienia z próbą moralnego wywrócenia historii Polski w ogóle.

1. Winy wasze i nasze

Dla autorów „Apelu do Wszystkich” rachunek krzywd między Polakami a Ukraińcami (a piszą to w konkretnym wołyńskim kontekście) jest „niemożliwy do rozliczenia”. Ale czy naprawdę porównanie – na przykład – ludobójstwa, czyli planowej na pewnym terytorium zagłady całej społeczności, w tym kobiet, dzieci i starców, oraz z drugiej strony akcji odwetowych wobec zdolnych do noszenia broni mężczyzn, to rzecz za trudna „do rozliczenia”? Czy nie da się tu porównać przyczyn, skali i dokonać po prostu kwalifikacji moralnej? Czy ludobójstwo jest czymś tak banalnym jak brutalna rewizja w rodzinnym domu terrorysty z Ukraińskiej Organizacji Wojskowej?

Sprawiedliwość nakazuje oceniać czyny przez pryzmat kategorii, do jakiej należą. Jeżeli szukać analogicznych przykładów takiego podejścia – najbliższym (moralnie i geograficznie) jest postnazistowski rewizjonizm historyczny w Niemczech. Gdy Björn Höcke, lider radykalnego skrzydła niemieckiej AfD, mówi o bombardowaniu Drezna, że „nigdy w historii tak wielu ludzi nie zostało zabitych w tak krótkim czasie” – sugeruje, że pod pewnymi względami Niemcy doświadczyli nawet większych krzywd od narodów, które podbili i eksterminowali.

Reklama
Reklama

Ale nawet on tylko to sugeruje i nie pisze wprost o rachunkach „niemożliwych do rozliczenia”. Bo różnica między premedytowanym ludobójstwem i nawet brutalną próbą jego przerwania była do tej pory oczywista w kulturze Zachodu. Autorzy „Apelu do Wszystkich” próbują ją jednak unieważnić; w stosunku do Polaków.

Czytaj więcej w tym temacie:

2. Urąganie męce

Seweryn, Frasyniuk i towarzysze występują też przeciw (przepraszam za konieczny cytat) „gloryfikacji zbrodni żołnierzy wyklętych”. Piszą to po wszystkich pogrzebach w Mauzoleum na Łączce, po ujawnieniu skali Obławy Augustowskiej, po kolejnych ekshumacjach, po odtworzeniu bandyckich „śledztw”, po stalinowskich „procesach”, o których Antoni Słonimski (w lepszych oczywiście czasach) celnie napisał, że „najbardziej sadystyczna wyobraźnia nie mogła stworzyć obrazu tak głęboko obrażającego uczucia ludzkie”.

Reklama
Reklama

Piszą nie o tej czy innej partyzanckiej tragedii (żadnej wojny nie należy idealizować, nawet najsłuszniejszej), ale o – powtórzę cytat – „zbrodniach żołnierzy wyklętych”, których zasadniczą winą było to, że chcieli niepodległości Polski, a potem – walcząc z totalitarnym kolaboracyjnym reżimem – chcieli już tylko przeżyć wraz z towarzyszami broni, z którymi pozostali w polu.

Przeczytaj również: UPA – historia, ludobójstwo na Wołyniu i spór polsko-ukraiński

Na to, co piszą autorzy „Apelu do Wszystkich”, jest tylko jedno określenie, z Wyspiańskiego – urąganie męce. Jeśli nawet inni sygnatariusze tej odrażającej deklaracji tego nie zrozumieją, Andrzej Seweryn, wybitny polski artysta – powinien. Tym większa jest zresztą jego odpowiedzialność.

3. Najgorsza przysługa

Jest już właściwie wiedzą publiczną, że prezydent Nawrocki zareagował tak mocno, bo prezydent Ukrainy doskonale zdawał sobie sprawę, jak głęboką ranę jątrzy, dotykając ciągle niezamkniętej wołyńskiej żałoby. Wiedział, bo przeciw gloryfikacji Ukraińskiej Armii Powstańczej występowali od lat polscy przywódcy i mówił mu o tym bezpośrednio prezydent Nawrocki.

Reklama
Reklama

Przeczytaj również: „Wołyń. Nie tylko historia”. Reportaż Arlety Bojke

I właśnie zignorowanie tych ciągle ponawianych apeli czyni decyzję prezydenta Zełenskiego tak bolesnym, bo świadomym aktem lekceważenia dla Rzeczypospolitej i pogardy antypolskiej w ogóle.

Szkoda (ja w każdym razie żałuję), że do tego wszystkiego doszło. Chodzi tu bowiem nie tylko o relacje między obecnymi przywódcami dwóch ważnych dla siebie państw. To stosunki samych naszych państw staczają się po równi pochyłej.

Apel Seweryna–Frasyniuka nie jest próbą odwrócenia czy choćby powstrzymania tej fatalnej tendencji, ale ją przyspiesza i pogłębia. Nie znieważa się tego i tych, do których się apeluje; szacunek to narzędzie rozumu moralnego. Raison d’État to przecież również rozum stanu, Andrzejowi Sewerynowi nie trzeba tego tłumaczyć.

Źródło: Zero.pl
Marek Jurek
Marek JurekMarszałek Sejmu w latach 2005–2007, poseł na Sejm (1989–1993, 2001–2007), poseł do Parlamentu Europejskiego (2014–2019) - autor zewnętrzny