Reklama
Reklama
Reklama

Setki meduz pojawiły się na plażach Bałtyku. Ekspertka wyjaśnia niezwykłe zjawisko

Setki różowych meduz pojawiły się na plażach nad Zatoką Lubecką. Ekspertka wyjaśnia, dlaczego zwierzęta zostały wyrzucone na brzeg.
Setki różowych meduz pojawiły się na plażach nad Zatoką Lubecką. Ekspertka wyjaśnia, dlaczego zwierzęta zostały wyrzucone na brzeg. (fot. Shutterstock, Ulrike Hagen)

Setki różowych meduz można było zobaczyć w ostatnich dniach na plażach Bałtyku. Ich obecność nie jest jednak oznaką tajemniczej inwazji. Biolog morski wyjaśnia, jakie warunki sprawiają, że meduzy trafiają masowo na brzeg.

  • Setki różowo-czerwonych meduz pojawiły się na plażach Zatoki Lubeckiej. Eksperci wyjaśniają, że to naturalne zjawisko, a nie „inwazja”.
  • Najprawdopodobniej są to meduzy lwiej grzywy, zwane też ognistymi. Młode osobniki mogą mieć różową lub czerwonawą barwę.
  • Meduzy są częścią ekosystemu Bałtyku i mogą być spychane na brzeg przez wiatr oraz prądy. Jesienią podobne skupiska występują częściej.

Plaże nad Zatoką Lubecką w ostatnich dniach zmieniły się w miejsce nietypowego spektaklu. Na piasku i w płytkiej wodzie pojawiły się setki różowo-czerwonych meduz. Zwierzęta leżały obok siebie, tworząc skupiska, które mogły wyglądać jak efekt sceny z filmu science fiction.

Zjawisko zaobserwowano m.in. w okolicach Großenbrode, niedaleko wyspy Fehmarn w niemieckim Szlezwiku-Holsztynie. Choć tak duża liczba meduz może robić wrażenie, eksperci uspokajają, że nie oznacza to tajemniczej „inwazji”.

Różowe meduzy na Bałtyku. Wiadomo, jaki to gatunek

Jak wyjaśniła portalowi kreiszeitung.de Ina Stoltenberg z Centrum Badań Oceanicznych GEOMAR Helmholtza w Kilonii, obserwowane zwierzęta to najprawdopodobniej meduzy lwiej grzywy (Cyanea capillata), nazywane również meduzami ognistymi.

Reklama
Reklama

Ich wygląd może jednak zaskakiwać. Wbrew potocznej nazwie młodsze i mniejsze osobniki nie muszą mieć charakterystycznego żółtobrązowego koloru. Mogą przybierać barwę różową lub czerwonawą, co odpowiada wyglądowi meduz zauważonych ostatnio nad Zatoką Lubecką.

Meduzy nie są przy tym obcym elementem bałtyckiego ekosystemu. Występują w Morzu Bałtyckim regularnie i są jego naturalną częścią, podobnie jak m.in. trawy morskie czy małże.

Dlaczego meduzy trafiają na brzeg?

Duże skupiska tych zwierząt mogą pojawiać się na konkretnych odcinkach wybrzeża, choć kilka kilometrów dalej sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

Czytaj również: Nietypowy problem francuskiej elektrowni. Meduzy zatrzymały trzy reaktory

Reklama
Reklama

Kluczową rolę odgrywa sposób poruszania się meduz. Jak tłumaczy Stoltenberg, „meduzy należą do planktonu, co oznacza, że ​​nie mogą aktywnie pływać pod prądy oceaniczne”.

W praktyce oznacza to, że zwierzęta są w dużej mierze zdane na ruch wody. Przy odpowiednich warunkach pogodowych mogą zostać przemieszczone w kierunku brzegu.

– Wiatry wiejące od lądu i odpowiadający im prąd spychają dryfujące zwierzęta bezpośrednio w kierunku wybrzeża i plaż – wyjaśnia biolog morski.

To właśnie dlatego wysyp meduz może mieć bardzo lokalny charakter. Na jednej plaży może pojawić się ich bardzo dużo, podczas gdy na sąsiednim odcinku wybrzeża nie będzie ich niemal wcale.

Jesienią takie widoki mogą być częstsze

Na liczbę meduz pojawiających się przy brzegu wpływa nie tylko wiatr i prądy. Znaczenie ma również ich naturalny cykl życia.

Koniec lata i początek jesieni to okres, w którym można spodziewać się większej liczby podobnych obserwacji. Ekspertka zwraca uwagę, że „od jesieni do stycznia lub lutego zjawiska takie obserwuje się więc częściej”.

Oznacza to, że nietypowe skupiska meduz mogą pojawiać się nad Bałtykiem także w kolejnych miesiącach. Ich obecność na brzegu nie musi jednak oznaczać zmian o charakterze nadzwyczajnym. Często jest efektem połączenia naturalnego cyklu życia zwierząt oraz aktualnych warunków pogodowych i hydrologicznych.

Reklama
Reklama

Martwa meduza nadal może parzyć

Choć widok setek różowych meduz może zachęcać do zrobienia zdjęcia z bliska, lepiej zachować ostrożność. Nie należy dotykać zwierząt znalezionych na piasku ani w płytkiej wodzie.

Jak ostrzega Ina Stoltenberg, „toksyna parząca może działać jeszcze przez jakiś czas, nawet po śmierci zwierząt”.

Dlatego nawet jeśli meduza wygląda na martwą i nie porusza się, jej kontakt ze skórą nadal może być nieprzyjemny. Najbezpieczniej obserwować takie skupiska z dystansu i nie próbować przenosić zwierząt ani brać ich do ręki.

Nietypowy widok na plażach Zatoki Lubeckiej jest więc przede wszystkim przykładem naturalnego zjawiska. O tym, gdzie dokładnie pojawią się większe skupiska meduz, decydują m.in. wiatr, prądy oraz sezonowy cykl życia tych zwierząt.

Źródła: Zero.pl, kreiszeitung.de
Reklama
Reklama