- „Wielkim mężom – wdzięczna ojczyzna” – ta krótka inskrypcja na paryskim Panteonie stała się przedmiotem kontrowersji. Zdaniem byłej minister edukacji Élisabeth Borne wymaga uwspółcześnienia, bo nie uwzględnia dostatecznie kobiet.
- Na wieży Eiffla pracownice odsunięto od delegacji hinduskich duchownych BAPS (Bochasanwasi Akshar Purushottam Swaminarayan Sanstha). Minister ds. równości kobiet i mężczyzn Aurore Bergé podkreśliła, że we Francji nie można żądać od kobiet, aby usuwały się w cień ze względu na wymagania religijne.
- Spór o równość zderzył francuskie wartości z wymogami religijnymi.
Paryskie monumenty nie mają ostatnio, by tak rzec, dobrej passy. W zeszłym roku doszło do ogólnokrajowej debaty na temat Panteonu, gdzie spoczywają wybitne córki i wybitni synowie „słodkiej Francji”. Ci z dawnych czasów, jak Wolter i Rousseau, oraz z historii najnowszej, jak m.in. Jean Moulin, bliski współpracownik Charlesa de Gaulle’a, który ujęty i ciężko torturowany przez niemieckie Gestapo nie wydał swoich współtowarzyszy.
O Panteonie zrobiło się głośno za sprawą ówczesnej minister edukacji Élisabeth Borne, która zaczęła nawoływać do zmiany symboliki budowli.
Skromna inskrypcja, która od końca XIX wieku zdobi fronton paryskiej świątyni, przez dekady pozostawała poza zasięgiem sporów, polemik i ideologicznych korekt. „Aux grands hommes – la patrie reconnaissante”, czyli: „Wielkim mężom – wdzięczna ojczyzna”. Jest krótka, niemal surowa. A jednak stała się przedmiotem kontrowersji. Nie z powodu swojej zwięzłości, rzecz jasna. Problem polega na tym, że zdaniem byłej minister edukacji Élisabeth Borne wymaga ona rodzajowego uwspółcześnienia.
Borne uznała, że mauzoleum, w którym spoczywają wybitni synowie Francji, powinno w równym stopniu przemówić także do jej córek. Zacytujmy: „Jeśli kobiety, podnosząc wzrok, nie przeczytają, że społeczeństwo w pełni uznaje ich miejsce w swojej historii, to wysyłamy im sprzeczny sygnał” – argumentowała Élisabeth Borne.
Po czym postawiła kropkę, a właściwie otworzyła kolejną debatę o tym, jak wiele z przeszłości należy przepisać, aby teraźniejszość mogła poczuć się w niej wystarczająco reprezentowana: „Chciałabym otworzyć debatę nad zmianą hasła wyrytego na frontonie Panteonu”.
Zawiłe meandry tego rozumowania zaprowadziły deputowaną Sandrine Rousseau jeszcze dalej. Zaproponowała bowiem własną wersję napisu na frontonie Panteonu. Brzmi ona: „Wam, tutaj, w pokoju, wdzięczna Republika”.
Można zresztą pójść o krok dalej i zapytać, czy przyszły napis powinien uwzględniać również tych, którzy nie posiadają jasno skonceptualizowanej i zdefiniowanej tożsamości…
„Historia jak z »Rodziny Soprano«”. Politycy reagują na ustalenia Zero.pl
Kobiety na frontony, ale nie w personelu obsługi wieży Eiffla
Wydawać by się mogło, że trudno o miejsce bardziej odległe od Panteonu niż wieża Eiffla. Tam – solennie ustawione grobowce, trumny i pamięć o wielkich zmarłych. Tu – żelazna konstrukcja, z której czubka rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama. A jednak oba paryskie symbole spotkały się w tym samym punkcie: w sporze o kobietę i jej miejsce w przestrzeni publicznej.
Na drugim poziomie wieży Eiffla pojawiła się bowiem w zeszłym tygodniu delegacja około stu przedstawicieli hinduskiego ruchu religijnego BAPS (Bochasanwasi Akshar Purushottam Swaminarayan Sanstha). Wizyta była częścią uroczystości poprzedzających otwarcie świątyni BAPS w Bussy-Saint-Georges w departamencie Sekwana i Marna, ok. 30 km na wschód od Paryża.
Przed wizytą przedstawiciele delegacji mieli zwrócić się do spółki SETE, odpowiedzialnej za zarządzanie monumentem, z prośbą o ograniczenie kontaktu ich duchowego przywódcy z kobietami. Prośba została przekazana wewnątrz spółki i, jak wynika z relacji pracowników, przełożono ją na konkretne polecenia dotyczące personelu.
Kobiety pracujące na wieży Eiffla oraz zatrudnione przez firmy zewnętrzne miały zostać odsunięte od części obowiązków. W niektórych miejscach zastąpili je mężczyźni. Pracownice miały również unikać określonych stref podczas wizyty delegacji.
Łosoś na trawniku, dzik za rogiem. Cała prawda o Warszawie
„Kobiety zostały odsunięte, zastąpione i stały się niewidoczne”
Pracownicy wieży Eiffla uznali sytuację za poważne naruszenie jednej z kardynalnych zasad francuskiej Republiki – równości. W komunikacie przekazanym przez związek zawodowy CGT wskazali, że kobiety zostały „odsunięte, zastąpione i uczynione niewidocznymi ze względu na swoją płeć”.
W efekcie pracownicy rozpoczęli strajk, a jedna z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji Francji została zamknięta dla zwiedzających.
SETE przyznała, że zastosowane rozwiązania nie powinny były zostać zaakceptowane i „nie są zgodne ani z wartościami SETE, ani z zasadą równości kobiet i mężczyzn oraz neutralności, które powinny obowiązywać podczas organizacji wizyt na tym obiekcie”.
Podkreśliła również, że względy protokolarne, kulturowe czy religijne nie mogą uzasadniać odstępstwa od zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn.
Prezes SETE: „Był to nadgorliwy personel”
Prezes SETE Ariel Weil zapewniał na falach France Info, że ani on, ani – według jego wiedzy – dyrektor generalny spółki nie wyrazili zgody na odsunięcie kobiet.
– Nie wiedziałem o tym i wszystko wskazuje na to, że dyrektor generalny również nie wiedział – powiedział Weil.
Jego zdaniem prośba delegacji została przekazana pracownikom spółki, a następnie niektórzy kierownicy potraktowali ją literalnie.
– Wygląda na to, że doszło do nadgorliwości – stwierdził, mówiąc o odpowiedzialnych za organizację wizyty. Weil zaznaczył jednocześnie, że wizyty protokolarne na wieży Eiffla nie są czymś nadzwyczajnym. Nigdy jednak nie powinny prowadzić do różnicowania pracowników ze względu na płeć.
– Nigdy nie może być tak, niezależnie od okoliczności, a tym bardziej względów kulturowych, żeby zmieniać sposób przyjmowania gości – podkreślił szef spółki obsługującej paryski monument.
Wyniki wewnętrznego dochodzenia mają być znane w najbliższych dniach. Wciąż nie jest jasne, kto dokładnie zatwierdził sposób organizacji wizyty.
BAPS przeprasza
Do sprawy odniósł się również sam ruch BAPS. Organizacja poinformowała, że wizyta została przygotowana we współpracy z zespołem wieży Eiffla, a jej termin wyznaczono na początek normalnych godzin otwarcia, aby, ze względu na wielkość delegacji, ograniczyć niedogodności dla pozostałych zwiedzających.
BAPS zaznaczył, że według jego wiedzy nikomu nie odmówiono dostępu do paryskiej atrakcji. Jednocześnie organizacja przeprosiła osoby, które mogły poczuć się urażone lub dotknięte sytuacją.
„Składamy szczere przeprosiny każdej osobie, która mogła zostać zraniona lub poczuć się niekomfortowo w związku z tą sytuacją” – przekazali w komunikacie internetowym hinduscy duchowni.
Nie zmienia to jednak faktu, że sposób organizacji wizyty wywołał gwałtowną reakcję we Francji.
„Wieża Eiffla to Francja”
Sprawa szybko stała się przedmiotem politycznej debaty. Przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych potępili odsunięcie kobiet.
Minister ds. równości kobiet i mężczyzn Aurore Bergé podkreśliła, że we Francji nie można żądać od kobiet, aby usuwały się w cień ze względu na wymagania religijne. Marine Le Pen stwierdziła, że żadna kultura ani religia nie może decydować o miejscu kobiet w przestrzeni publicznej.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się przewodniczący Republikanów Bruno Retailleau: „Wieża Eiffla to Francja” – napisał na swoim profilu X, dodając, że nie powinno się nikogo segregować według życzeń osób odwiedzających Francję.
Były premier Michel Barnier ocenił z kolei, że sytuacja jest „nie do przyjęcia”. „Nie ukrywamy kobiet. Nie wymazujemy ich. Szanujemy je i bronimy ich wolności” – napisał.
Po jednodniowym strajku wieża Eiffla została ponownie otwarta dla zwiedzających.
Dwie paryskie budowle – Panteon i wieża Eiffla – znalazły się więc, choć każda na swój sposób, w samym środku tego samego sporu. Jedna ma zmienić napis, ponieważ kobiety nie odnajdują się w nowoczesnej gramatyce. Druga stała się miejscem konfliktu, ponieważ kobiety miały zniknąć z pola widzenia…
Może zainteresuje Cię także:


