Reklama
Moto

Rząd zakazał jeździć zabytkowymi radiowozami. Czy to naprawdę był problem społeczny?

Nowelizacja rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów wprowadza obowiązkowe apteczki do nowych samochodów, ale usuwa obowiązek wożenia koła zapasowego w autobusach. Najważniejsza jednak zmiana dotyczy radiowozów, a konkretnie tego, czy można nimi jeździć po tym, gdy zostaną wycofane ze służby.

Tymon Grabowski
Opinia autorstwa: Tymon Grabowski
Dzisiaj 06:08
6 min
Radiowóz na tablicach zabytkowych - element kolekcji, zgodnie z art. 2 ust. 39 Prawa o ruchu drogowym. (fot. Radiowozy.pl)
  • Do tej pory można było jeździć radiowozem policyjnym, jeśli był zarejestrowany jako zabytek lub element kolekcji muzealnej.
  • Ministerstwo Infrastruktury stwierdziło, że tak dalej być nie może. Wydano nowelizację rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów.
  • Nadal będzie można jeździć zabytkowym radiowozem, ale pod warunkiem, że jego wygląd nie przypomina oznakowania radiowozów obecnie wykorzystywanych. 

Polskie przepisy dotyczące pojazdów zabytkowych są dość zawiłe i często widząc tzw. żółte tablice na dosyć nowoczesnym samochodzie ludzie mają tendencję do pisania komentarzy w rodzaju „jak konserwator to zatwierdził?”. Otóż nie musiał niczego zatwierdzać, bo w Polsce istnieją dwie definicje dotyczące starych samochodów i wprowadzają one dwie całkiem różne kategorie pojazdów.

Pierwsza, ta mniej ważna, to pojazdy historyczne. Każde auto, które ukończyło 25 lat, można przedstawić rzeczoznawcy i on podejmie decyzję co do tego, czy ten pojazd zasługuje na miano historycznego. Jeśli tak – wystawi odpowiednią opinię. Ale wystarczy poczekać aż ten sam pojazd ukończy lat 40 i stanie się on historyczny również bez opinii rzeczoznawcy. Ten status pozwala na przykład legalnie nie płacić OC (pod warunkiem przechowywania pojazdu na prywatnym terenie) oraz wjeżdżać do SCT w Warszawie i w Katowicach, ale już nie w Krakowie.

Pojazd zabytkowy, dla odmiany, w ogóle nie musi być stary. Musi być wpisany do ewidencji zabytków, rejestru zabytków (tak, to co innego – rejestr jest wyżej) lub do inwentarza muzealnego. Konieczny jest powód takiego wpisu, na przykład wiek, ale też uczestnictwo w ważnych wydarzeniach historycznych albo sportowych. Można sobie więc wyobrazić sytuację, w której muzeum historii najnowszej kupuje limuzynę prezydenta, a potem rejestruje ją legalnie „na żółte” jako element kolekcji. Tak samo dzieje się z radiowozami. Policja co jakiś czas wyprzedaje zużyte już radiowozy i zdarza się, że odkupują je muzea. 

Reklama
Reklama

No i powstał „problem na szczeblu państwowym”

W skali kraju dotyczy to pewnie kilkunastu samochodów. Chodzi o radiowozy, które wyglądają względnie współcześnie, ale mają żółte tablice, bo należą do kolekcji muzealnych. Ktoś w Ministerstwie Infrastruktury – ponoć na wniosek policji – uznał, że ich obecność w ruch może być problemem, bo można je pomylić z prawdziwą policją. Wymyślono więc zmianę w rozporządzeniu o warunkach technicznych pojazdów, na razie w postaci projektu. Do tej pory całe rozporządzenie w ogóle nie dotyczyło pojazdów zabytkowych, co dawało możliwość jazdy radiowozami „na żółtych blachach”. Teraz nadal będzie można to robić, pod warunkiem że dany radiowóz nie przypomina tych współczesnych. 

Podobno o zmianę zabiegała Komenda Główna Policji, tłumacząc że ludzie mogą pomylić zabytkowy radiowóz z prawdziwym i poczuć się rozczarowani, że osoba z takiego pojazdu nie może podjąć interwencji, aby im pomóc. Skontaktowałem się z osobą, która prowadzi prywatną kolekcję samochodów należących do służb państwowych, w tym radiowozów, karetek czy pojazdów wojskowych. Nie zabrakło gorzkich słów pod adresem proponowanych regulacji, ale przede wszystkim wypada zwrócić uwagę, że są one niezgodne z prawem. 

Rozporządzenie nie może zmieniać ustawy

 

Możliwość poruszania się radiowozami bez włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych jest uregulowana w artykule 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Ustawa w art. 66 ust. 3 zabrania jazdy samochodem wyposażonym w urządzenia zarezerwowane dla pojazdu uprzywilejowanego, ale zarazem uchyla ten zakaz wobec pojazdów zabytkowych, z zastrzeżeniem zakazu używania tych urządzeń podczas jazdy i postoju. Ministerialne rozporządzenie byłoby więc w sprzeczności z tą regulacją. 

Reklama
Reklama

Znamy już stronę prawną, a teraz strona „społeczna”

Poruszanie się pojazdem przypominającym radiowóz, ale na żółtych tablicach, nie powoduje żadnego chaosu ani przerażenia wśród obywateli, jak twierdzi policja. Wręcz przeciwnie – reakcje są pozytywne, ludzie robią zdjęcia takiego auta i jego kierowca jest wręcz „na świeczniku”. Podszywanie się pod policjanta jest już i tak zabronione, podobnie jak używanie sygnałów pojazdu uprzywilejowanego i nie ma sensu tego zabraniać po raz drugi. Ponadto obecność zabytkowego radiowozu w ruchu wpływa pozytywnie na kierowców, którzy w naturalny sposób widząc coś przypominającego wóz policyjny, jadą wolniej i spokojniej.

Zapytałem właściciela kolekcji, czy kiedykolwiek, przez kilkanaście lat, ktoś naprawdę sądził że ma do czynienia z prawdziwą policją – zaprzeczył. Problem jest więc zmyślony i rozdmuchany przez policję. Raczej można byłoby powiedzieć, że jeśli ktoś naprawdę widząc były radiowóz na zabytkowych tablicach uznał go za prawdziwą załogę policyjną, to znaczy że radiowozów w ruchu jest za mało.

Policja nie potrzebuje Mustanga-radiowozu. To my go potrzebujemy jako społeczeństwo

Reklama
Reklama

Nie tylko wystrzelono z armaty do wróbla, ale również nie trafiono

Gdyby ktoś chciał podszyć się pod policję, zrobiłby to z największą łatwością. Magnetyczne oznaczenia można kupić na Allegro, podobnie jak tzw. koguty, czyli sygnały świetlne. Zamówienie fałszywych tablic HPZ (wyróżnika przeznaczonego tylko dla policji) nie stanowi żadnego problemu. Fałszywy radiowóz ewentualni przestępcy są w stanie zmontować w jeden dzień i będzie znacznie bardziej przekonujący niż te zabytkowe. Przypomnijmy, że państwo nadal pozwala sprzedawać motocykle elektryczne bez homologacji i niespecjalnie reaguje na jazdę nimi po drogach publicznych, ale wprowadza specjalną zmianę prawa dla kilkunastu pojazdów w Polsce, których właściciele nigdy tego prawa nie złamali. 

Polacy nie wysiadają z samochodu. To nie twój problem, Filipie