- Obecny system często skazuje skrzywdzone dzieci na wtórną traumę.
- Statystyki są porażające – aż 79 proc. polskich dzieci doświadczyło w swoim życiu jakiejś formy przemocy.
- Skoordynowana współpraca służb pozwala skutecznie ukarać przestępcę i uratować psychikę dziecka.
- Czas wdrożyć interdyscyplinarne standardy ochrony najmłodszych, by koszmar z przesłuchań stał się przeszłością.
Wyobraźmy sobie chłopca lat 10, wykorzystanego seksualnie przez trenerkę sportową na obozie, i dziewczynkę lat 12 wykorzystaną seksualnie przez ojczyma. On mieszka w małej miejscowości pod Szczecinem w 2026 r., ona w tej samej okolicy w 2035 r.
Przeczytaj także: TVP promowała Instagrama w programie dla dzieci. Powód? Nie chciała „cenzurować” najmłodszych
Rok 2026
Okolice Szczecina, 2026 r. Badanie lekarskie odbyło się jeszcze przed zgłoszeniem do prokuratury, zaraz po powrocie z obozu, na SOR-ze w najbliższym szpitalu dziecięcym. Rodzice zgłaszają sprawę do prokuratury, toczy się postępowanie. Dziecko ma być przesłuchane w bezpiecznym (tzw. niebieskim) pokoju w sądzie rejonowym. Rodzice dostają informację o terminie i o tym, że dziecko może wcześniej przyjść, aby zapoznać się z miejscem przesłuchania.
Dzwonią, ale terminy, w związku z ciągłą zajętością pokoju, uniemożliwiają dziecku przyjrzenie się pokojowi na żywo. Muszą wystarczyć zdjęcia. Nikt nie mówi, jak wspierać chłopca i prowadzić z nim rozmowy, aby nie wpłynąć nieświadomie na treść jego późniejszych zeznań.
Przeczytaj także: Smartfon to nie niańka. Jak odzyskać własne dziecko z rąk algorytmów?
Według obowiązujących przepisów przesłuchanie powinno odbyć się raz, ale podejrzany nie ma obrońcy, więc może okazać się, że gdy adwokat pojawi się w sprawie później, zażąda powtórki. I zgodnie z prawem do obrony sąd musi ten wniosek uwzględnić. Przed przesłuchaniem dziecko ogląda na korytarzu osoby w kajdankach, słyszy kłótnię już prawie byłych małżonków o opiekę nad dziećmi…
W trakcie przesłuchania dziecko jest roztrzęsione, bez wsparcia psychologa, który ma tego dnia już trzecie przesłuchanie i spieszy się do gabinetu, a sędzia jest nowy i dopiero szkoli się w zakresie przesłuchiwania dzieci. W pokoju technicznym są prokurator i pełnomocnik ustanowiony przez rodziców, mocno naciskają na młodego sędziego, żeby jeszcze dopytał o szczegóły, bardziej naciskał. Chłopiec nie mówi wiele.
Sprawa zostaje umorzona, bo na dowody medyczne było za późno, a dziecko nie dostarczyło wystarczających dowodów podczas przesłuchania. Później prywatny psycholog stwierdzi, że na przesłuchanie było dla chłopca za wcześnie – najpierw powinien otrzymać odpowiednie wsparcie psychologiczne i zostać wzmocniony emocjonalnie, aby był gotowy do rozmowy o tym, co się wydarzyło.
Chłopiec ma problemy w szkole, nie chce już uprawiać sportu. Rodzice szukają dla niego pomocy psychologicznej, wsparcia, boją się o jego zdrowie psychiczne, a nawet życie. W okolicy nie ma specjalistycznej jednostki wspierającej dzieci pokrzywdzone przestępstwami. Chodzą więc po placówkach publicznych i prywatnych, szukają pomocy wśród organizacji pozarządowych. Są zapisani do psychiatry na terapię na NFZ za trzy lata.
Trafiają do Okręgowego Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem, jednak nie ma tam specjalistów dla dzieci. Ich wysiłki w pomaganiu synowi przynoszą rezultaty, jednak wiążą się z ogromnym obciążeniem psychicznym i finansowym dla całej rodziny.
Przeczytaj także: Świat bez dzieci to koniec świata
Ale sprawczyni nie została ukarana, bo nie udało się zebrać odpowiedniego materiału dowodowego od chłopca. Może więc nadal być trenerką, dalej pracować z dziećmi…
Rok 2035
Przenieśmy się w przyszłość. Rok 2035, po prawie dekadzie wdrażania systemu Barnahus w Polsce. W Szczecinie istnieje Centrum Pomocy Dzieciom (CPD), będące modelową placówką pomocową dla dzieci pokrzywdzonych najcięższymi przestępstwami w województwie. Dziewczynka zgłasza w szkole, że źle się czuje, pielęgniarka zauważa niepokojące objawy i prosi o konsultację z lekarzem zatrudnionym w CPD. Po badaniu natychmiast zawiadamiana jest prokuratura, a dziewczynka umieszczona w interwencyjnej pieczy zastępczej. Następnego dnia sąd wyznacza jej reprezentanta w sprawie karnej.
Przeczytaj także: Dziecko nie może znikać między urzędami i procedurami
Mama nie może reprezentować córki, ponieważ jest żoną podejrzanego, a biologiczny ojciec dziewczynki jest nieznany. Będzie to adwokat, który zadba o jej dobrostan przez całe postępowanie, będzie pilnował, żeby wszystkie procedury przeprowadzono nie tylko zgodnie z prawem, ale także bezpiecznie dla dziecka. Rodzina zastępcza zostaje skierowana do Centrum Pomocy Dzieciom, gdzie koordynator przypadku – osoba odpowiedzialna za sprawę dziewczynki – rozmawia z nią oraz wstępnie ustala potrzeby dziecka. Psycholog w pokoju obok rozmawia z samą dziewczynką, próbuje przygotować ją na to, co będzie się działo, i określić, jak może jej pomóc.
Następnie prokurator i koordynator przypadku analizują sytuację dziewczynki, decydują, czy może być przesłuchana i kiedy. Przed samym przesłuchaniem w bezpiecznym pokoju, który znajduje się w CPD, dziewczynka jest po nim oprowadzana i przygotowywana przez psychologa. Podczas przesłuchania w pokoju z dziewczynką jest tylko osoba przeszkolona w metodyce pracy z dzieckiem, które doświadczyło traumy. W pokoju technicznym są sędzia, prokurator, reprezentant dziecka, ustanowiony w sprawie obrońca ewentualnego oskarżonego oraz koordynator przypadku dziecka z CPD.
Mają już przed sobą materiały z placówki dotyczące stanu dziewczynki i jej możliwości rozumienia sytuacji, nie muszą wszystkiego dowiadywać się bezpośrednio od niej. Przesłuchanie przebiega sprawnie, dziewczynka wszystko opowiada, materiał dowodowy jest pełny i nie budzi zastrzeżeń procesowych. Ojczym zostaje oskarżony, a potem skazany, a jego wyrok zostaje utrzymany w drugiej instancji.
Po przesłuchaniu zbiera się zespół, w którym są: koordynator przypadku, koordynator pieczy zastępczej, psycholog z CPD i reprezentant dziecka. Ustalają, jaką pomoc jeszcze mogą zaoferować dziecku i jego opiekunom. Rozważają, jakiego wsparcia można udzielić matce, aby zdecydowała się opuścić partnera i mogła odbudować relacje z córką. W tym celu kontaktują się z sądem rodzinnym, który zajmuje się sprawą ograniczenia władzy rodzicielskiej...
Przeczytaj także: Dziecko nie może znikać między urzędami i procedurami
Po roku od wizyty u pielęgniarki szkolnej dziewczynka wraca do mamy, która zakończyła związek z podejrzanym. Jest wesołą nastolatką, spotyka się z koleżankami i kolegami po lekcjach, jest dobrą uczennicą. Myśli o tym, żeby kiedyś zostać psychologiem i być koordynatorką przypadków w jakimś Barnahusie, jak pani, która rok temu poprowadziła jej sprawę tak, że dziś znów jest po prostu dzieckiem.
Przede wszystkim chronić
Gdy dziecko zostaje pokrzywdzone przestępstwem, wiele podmiotów, w tym wymiar sprawiedliwości (karny i rodzinny), ośrodki pomocy społecznej, ochrona zdrowia oraz oświata, mają obowiązek chronić dobrostan dziecka. Tam, gdzie te podmioty nie współpracują ze sobą, dziecko może uczestniczyć w równoległych działaniach, krążąc między różnymi instytucjami, co może doprowadzić do powtarzających się nieprzyjemnych doświadczeń, w szczególności do wtórnej wiktymizacji.
Przeczytaj także: Wymieramy z wygody? Dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci
Dziś Centra Pomocy Dzieciom, działające na bazie modelu Barnahus, prowadzą organizacje pozarządowe, bez stałego finansowania i bez uregulowania ich statusu w prawie. Centrów takich, koordynowanych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, jest w Polsce 13. To nawet nie jedno na województwo.
Model Barnahus to zintegrowany system wsparcia dla dzieci, które doświadczyły przemocy lub wykorzystywania, łączący działania wymiaru sprawiedliwości, ochrony dziecka, psychologii i medycyny (w tym psychiatrii) w jednym przyjaznym miejscu. Interdyscyplinarny zespół placówki działa we współpracy z lokalnymi służbami. Jego celem jest ograniczenie wtórnej wiktymizacji dziecka poprzez zapewnienie bezpiecznych warunków przesłuchania, pomocy terapeutycznej i skoordynowanej opieki specjalistów, w tym prawników. Model ten, rozwinięty w krajach skandynawskich i USA, jest obecnie wdrażany także w innych państwach jako standard skutecznej ochrony praw dzieci.
Specjalistyczna i wieloaspektowa pomoc dziecku krzywdzonemu oraz jego rodzinie ma doprowadzić do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku i jego najbliższym, a także zmniejszenia społecznych i psychicznych konsekwencji przemocy oraz efektywnego radzenia sobie w dalszym życiu.
Porażające dane
Badania mające na celu ocenę skali przemocy w Polsce prowadzi regularnie Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Ostatnie badanie zostało przeprowadzone w 2023 r. i objęło łącznie 2077 uczestników z całego kraju w wieku od 11 do 17 lat. Z badania wynika, że 79 proc. dzieci i młodzieży w Polsce doświadczyło przemocy lub zaniedbania przynajmniej raz w życiu, a ponad połowa (52 proc.) – w ciągu roku poprzedzającego badanie. Z tego 26 proc. dzieci wskazało przemoc seksualną bez kontaktu fizycznego, np. ekspozycję na treści seksualne, a 8 proc. – przemoc seksualną z kontaktem fizycznym, np. zgwałcenie. Dlatego konieczne jest jak najszybsze wprowadzenie do polskiego systemu prawnego ośrodków działających w modelu Barnahus, aby żadne dziecko nie pozostało bez pomocy w tak ciężkiej sytuacji, jaką jest pokrzywdzenie przestępstwem.

