- Przewody do ładowania samochodów elektrycznych często są dziś elementem stacji ładowania – na początku elektromobilności stacje miały tylko gniazdka, przewód trzeba było wozić ze sobą.
- Wskutek tego są one dość łatwe do nielegalnego pozyskania, wystarczy szlifierka kątowa na baterie i trochę braku instynktu samozachowawczego.
- Wyroki za kradzież przewodu mogą być dość surowe. Można nawet trafić za kraty. Tymczasem przewód na złomie jest wart zaledwie kilkaset złotych.
Było to mniej więcej pięć lat temu. Chciałem naładować elektryczny samochód w Otwocku pod Warszawą, ale gdy dojechałem do ładowarki, okazało się, że ma ucięty przewód. Oczywiście, że gruby kabel składający się w znacznej części z miedzi skusił złodzieja – ten element waży nawet 40-60 kg, a cena jednego kilograma miedzi w skupie surowców wtórnych to ok. 40-45 zł. Jednak przewody w izolacji są znacznie tańsze, bliżej 15-25 zł za kilogram, co sprawia, że jeśli złodziej nie poświęci mnóstwa czasu i wysiłku na pozbycie się elementów gumowych, to w skupie dostanie między 600 a nieco ponad tysiąc złotych za skradziony przewód. To stosunkowo mało jak za kradzież wysokiego ryzyka.
Stacje ładowania mają często monitoring, a i na złomie można mieć problem
Jeśli coś kraść – zwłaszcza na widoku, gdy można łatwo zostać zauważonym – to może lepiej coś cennego i łatwego do spieniężenia, a nie przewody od stacji ładowania. Pomijam już ryzyko porażenia prądem, ponieważ chcącemu nie dzieje się krzywda, ale ile takich przewodów możemy ukraść? Jeden, może dwa w tygodniu, zanim ktoś nas zobaczy i skojarzy, że kręcimy się w okolicach stacji ładowania. W najlepszym razie można więc wyciągnąć z tego może 2000 zł na tydzień. Znam mniej ryzykowne procedery przestępcze o wyższych dochodach. Nie zdradzę jednak jeszcze jakie – musicie przeczytać do końca.
Mamy tu fascynującą sytuację
Nowy przewód CCS kosztuje nawet 15 tys. zł, ale sprzedać go na złomie można za 600-1000 zł. Czyli jeśli cię złapią, to nie wystarczy, że pójdziesz na złom, znajdziesz przewód, który sprzedałeś, i go oddasz, tylko obciążą cię kosztem nowego przewodu – piętnastokrotnie wyższym niż wartość skradzionego mienia. Ostatnio również udało się skazać seryjnego złodzieja przewodów. Udowodniono mu wprawdzie tylko dwie kradzieże, ale to wystarczyło, by dostał osiem miesięcy prac społecznych i karę finansową w wysokości wartości skradzionych przewodów (tej dla nowych, a nie tej ze skupu złomu). Inny złodziej, z Lublina, złapany na recydywie, ma szansę „wyłapać” do 7,5 roku więzienia.
Nie wygląda to dobrze dla potencjalnych naśladowców, zwłaszcza że ostatnio wprowadzono dodatkowe zabezpieczenia w postaci osłon, systemów alarmowych i oczywiście wspomniany monitoring. W nowych wiązkach znajduje się najczęściej przewód ostrzegawczy – jego przecięcie uruchamia syrenę o natężeniu dźwięku 117 dB i sygnał świetlny. W niektórych stacjach stosuje się też przewód z substancją brudzącą – po przecięciu przewód jest zabarwiony, przez co od razu wiadomo, że pochodzi z kradzieży.
A i tak co dziesiąta stacja ładowania w Polsce została już okradziona z przewodów. Rekord padł we Wrocławiu, gdzie w zeszłym roku w krótkim czasie okradziono 10 ładowarek, a potem jeszcze trzy w Legnicy. Co gorsza, występowały nawet sytuacje, gdy złodzieje ukradli nie przewody połączone ze stacją ładowania, a prywatne kable użytkowników używane do ładowania prądem przemiennym.
Zdarzają się również dewastacje stacji ładowania
Nie wpadlibyście na to, ale istnieją wśród nas osoby, które do tego stopnia nienawidzą aut elektrycznych, że są gotowe zdemolować stację ładowania nie dla zysku, ale dla zaszkodzenia użytkownikom pojazdów na prąd. Niezależnie od motywów kierujących przestępcą, rezultat jest ten sam. Rząd coś wspominał o zmianach w prawie, które miałyby sprawić, że kradzież przewodu nie będzie już po prostu kradzieżą, a sabotażem infrastruktury energetycznej, ale na razie żadnych przepisów jeszcze nie przyjęto.
Ładowanie bezprzewodowe przyspieszy. Trwają zaawansowane prace
Informacja dla normalnych: jeśli zobaczysz ucięty przewód – powiadom w pierwszej kolejności operatora stacji.
Informacja dla odważnych: nie kradnijcie przewodów, wyłudzenia ubezpieczeń komunikacyjnych są znacznie bardziej dochodowe.


