Reklama
Kraj

Niemcy ostrzą sobie zęby na Solino. Czy stracimy strategiczne rezerwy ropy?

Niemiecki kapitał jest gotowy do przejęcia kolejnej kluczowej polskiej firmy. W kopalni Solino, odpowiadającej za magazynowanie blisko połowy strategicznych rezerw ropy w kraju, od miesięcy trwa protest głodowy. Pracownicy alarmują: brak zdecydowanych działań sprawi, że nasze bezpieczeństwo energetyczne bezpowrotnie trafi w niemieckie ręce.

Wojciech Parol
Opinia autorstwa: Wojciech Parol
Wczoraj 14:32
8 min
Inowrocław, 09.07.2026. Europoseł Daniel Obajtek (2P) oraz i wiceprezes PiS Przemysław Czarnek (P) podczas konferencji prasowej przed zakładem IKS Solino (fot. Agnieszka Bielecka / PAP)
TYLKO NA
  • Kopalnia Solino ma strategiczne znaczenie dla Polski. W solnych kawernach pod Inowrocławiem magazynowana jest znaczna część krajowych rezerw ropy naftowej i paliw.
  • Związkowcy alarmują o zagrożeniu dla przyszłości zakładu. Według protestujących bez nowych odwiertów i koncesji działalność kopalni może zostać ograniczona lub wygaszona w ciągu najbliższych lat.
  • Strajk głodowy w Solino trwa od marca. Część pracowników protestuje przeciwko planowanej sprzedaży aktywów niemieckiej firmie oraz domaga się inwestycji w dalszy rozwój kopalni.
  • Prezes kopalni Solino, Wojciech Kotlarek, odmówił wywiadu, nie przedstawiając szerzej swojego stanowiska wobec zarzutów i obaw zgłaszanych przez protestujących pracowników.
  • Bez odpowiedzi pozostaje pytanie: czy kopalnia, która jest fundamentem naszego bezpieczeństwa narodowego, zostanie przejęta przez niemiecki kapitał?

W ostatnich dniach zrobiło się niezwykle głośno o kopalni soli Solino w Inowrocławiu. Wszystko za sprawą Daniela Obajtka, byłego prezesa Orlenu i obecnego europosła, który niespodziewanie pojawił się na jej terenie. Polityk chciał osobiście wesprzeć górników prowadzących strajk głodowy przeciwko planom sprzedaży aktywów firmy Qemetica niemieckiemu koncernowi K+S.

Wizyta ta błyskawicznie przerodziła się w medialny spektakl. Między Obajtkiem a prezesem kopalni Wojciechem Kotlarkiem doszło do ostrej wymiany zdań oraz fizycznej szarpaniny. Gdy prezes próbował zablokować wejście i wezwał policję, były szef Orlenu oskarżył go o uderzenie i naruszenie nietykalności cielesnej. O co właściwie chodzi? Dlaczego sytuacja w kopalni Solino budzi tak intensywne emocje?

Czytaj też: Awantura w Solino. Szarpanina z udziałem Wojciecha Kotlarka i Daniela Obajtka

Reklama
Reklama

Wojna w kopalni Solino

Pod stopami mieszkańców Inowrocławia spoczywa gigantyczny, uśpiony skarb. Ponad kilkaset metrów pod ziemią, w hermetycznych, solnych jaskiniach, zmagazynowano paliwo na czarną godzinę. Mowa o blisko połowie strategicznych rezerw ropy naftowej w Polsce. To absolutny fundament naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Tymczasem od marca w kopalni IKS Solino trwa dramatyczny protest głodowy, który w ostatnim czasie poparł Daniel Obajtek. Ludzie odmawiają przyjmowania posiłków, niektórzy z wycieńczenia trafili już do szpitala. Na miejscu, w samym sercu tego strategicznego klinczu, doszło do wojny domowej między związkami zawodowymi. Czy rzeczywiście grozi nam katastrofa – jak starają się przekonać protestujący – czy też mamy do czynienia ze zwykłą grą polityczną?

Spichlerz ukryty w soli: Jak działa Solino?

Zanim przyjrzymy się samej awanturze, warto wyjaśnić, czym w ogóle jest IKS Solino. To nie jest klasyczna kopalnia, w której górnicy z kilofami zjeżdżają windami na dół, by kruszyć bloki soli. Proces ten opiera się na technologii otworowej. W głąb ziemi wtłacza się wodę, która rozpuszcza złoża solne. Powstała w ten sposób solanka jest wypompowywana i sprzedawana do pobliskich zakładów chemicznych. Dla bezpieczeństwa kraju kluczowe jest jednak to, co zostaje pod ziemią po wypłukaniu soli – gigantyczne, puste komory zwane kawernami.

To tam, w całkowicie bezpiecznych i hermetycznych warunkach, przechowuje się strategiczne rezerwy ropy naftowej i paliw płynnych. Sól nie reaguje z paliwami, a setki metrów skały chronią te zasoby przed potencjalnym atakiem z powietrza czy konfliktem zbrojnym. Gdyby jutro całkowicie odcięto nam dostawy ropy z zagranicy, zgromadzone tu rezerwy mogłyby zasilać Polskę przez około trzy miesiące.

Reklama
Reklama

Czytaj również: Daniel Obajtek straci immunitet? Minister wysłał wniosek do Parlamentu Europejskiego

Czarna wizja Jerzego Gawędy: 10 lat do końca kopalni?

Liderem protestu głodowego jest Jerzy Gawęda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w IKS Solino S.A. O co toczy się ta walka? Gawęda bije na alarm: obecne złoża solanki są na wyczerpaniu. Jeśli rząd i Orlen nie podejmą natychmiastowych decyzji o inwestycjach w nowe odwierty i pozyskiwaniu nowych koncesji, kopalnia przestanie istnieć w ciągu najbliższej dekady.

Co gorsza, od stycznia nie funkcjonuje wydział produkcji soli (dawna warzelnia). Zdaniem Gawędy, to dopiero początek katastrofy. Sprzedaż w 2014 r. firm odbierających solankę prywatnemu inwestorowi oraz wyłączenie ich infrastruktury z kategorii infrastruktury krytycznej pozbawiły te strategiczne zakłady państwowego parasola ochronnego.

Reklama
Reklama

Gawęda sugeruje, że cały dramat posiada tło geopolityczne. Blokowanie rozwoju Solino ma być jego zdaniem na rękę Niemcom i Rosjanom, którzy poprzez projekty takie jak Nord Stream chcieli kontrolować dystrybucję paliw i energii w Europie Środkowo-Wschodniej. Bez silnego, polskiego Solino, mamy stać się bezbronni i zależni od silniejszych sąsiadów. W swoich oskarżeniach posuwa się wręcz do zarzutów o nepotyzm w innych związkach zawodowych działających w Solino.

Murem za protestującymi: Stanowisko Daniela Obajtka

Jerzy Gawęda wyraźne wsparcie otrzymał od Daniela Obajtka. Były prezes Orlenu, a obecnie europoseł, jednoznacznie opowiedział się po stronie strajkujących pracowników, w pełni podzielając ich najbardziej niepokojące scenariusze. Obajtek publicznie alarmuje, że sytuacja w kopalni Solino to nie jest zwykły, lokalny konflikt pracowniczy, ale realna walka o uratowanie państwa przed katastrofą energetyczną. Jego zdaniem ewentualne oddanie kontroli nad tak strategicznym sektorem to potężny cios w suwerenność kraju.

W swoich wystąpieniach polityk stawia sprawę jasno i bezkompromisowo: „nie możemy doprowadzić, by przeszło to do Niemiec”. Obajtek przekonuje, że brak jasnej i zdecydowanej strategii obrony polskich interesów nieuchronnie doprowadzi do sytuacji, w której zagraniczny kapitał przejmie bezcenną infrastrukturę. Wspierając determinację protestujących, wielokrotnie podkreślał, że obrona kopalni to absolutna konieczność i polska racja stanu, od której nie wolno ustąpić ani na krok.

Mur milczenia: Jak zarząd Solino unika odpowiedzi

Narracja strony protestującej oraz stojącego za nimi Daniela Obajtka jest niezwykle alarmująca i maluje obraz nadchodzącej katastrofy. Jednak aby zachować pełny obiektywizm dziennikarski i nie stać się stroną w tym gorącym konflikcie, postanowiłem wysłuchać kontrargumentów drugiej strony. Zwróciłem się więc bezpośrednio do prezesa kopalni Solino, Wojciecha Kotlarka.

Reklama
Reklama

Moje próby nawiązania merytorycznego dialogu zderzyły się jednak z biurokratycznym murem. Po rozmowie z Danielem Obajtkiem wysłałem oficjalnego maila z zaproszeniem na rozmowę do kierownictwa kopalni. W wiadomości wprost zaznaczyłem, że pracuję nad materiałem dla Kanału Zero, poznałem już argumenty byłego szefa Orlenu i zależy mi na oddaniu głosu zarządowi, oferując pełną przestrzeń do przedstawienia własnej perspektywy.

Pierwsza odpowiedź ze spółki ucinała temat krótkim tłumaczeniem, że rozmowa z prezesem jest w danym dniu niemożliwa z powodu natłoku jego obowiązków. Chcąc wyjść naprzeciw zarządowi, zaproponowałem elastyczne rozwiązanie – rozmowę online w dowolnym, wybranym przez prezesa dniu i o jakiejkolwiek godzinie. Niestety, w kolejnej wiadomości zwrotnej padło już tylko kategoryczne i ostateczne stwierdzenie: „niestety wywiad nie będzie możliwy”.

Taka postawa ze strony kierownictwa spółki o tak strategicznym znaczeniu budzi uzasadniony niepokój. W obliczu tak poważnych zarzutów i sporu o fundamentalnym znaczeniu dla kraju, elementarny profesjonalizm wymagałby chociażby przesłania odpowiedzi drogą mailową lub wyznaczenia rzecznika prasowego do obrony dobrego imienia firmy. Zamiast tego spotykamy się z całkowitym milczeniem. Trudno uciec od wrażenia, że ten mur ma na celu coś ukryć, a rzeczywista sytuacja w kopalni jest dla zarządu na tyle niewygodna, że prawda mogłaby wywołać potężny wstrząs wizerunkowy i społeczny.

Czy polski kapitał znowu przecieknie nam przez palce?

Obecna sytuacja w kopalni Solino to klasyczny i niestety dobrze znany z historii scenariusz. Istnieje ogromne ryzyko, że z powodu braku jasnej wizji rozwoju i zdecydowanego oporu, strategiczny dla nas rynek oraz potężne podziemne rezerwy zostaną bezpowrotnie zagospodarowane przez zagraniczną konkurencję, która tylko czeka na naszą bierność. Kiedy obcy kapitał przejmie kontrolę nad tym, co w polskiej gospodarce i energetyce kluczowe, my we własnym państwie będziemy mieli coraz mniej do powiedzenia.

Reklama
Reklama

Czytaj też: Daniel Obajtek przyznaje się do nepotyzmu i kumoterstwa w Orlenie

Zarząd Solino postanowił milczeć i umyć ręce od narastającego kryzysu, jednak tej sprawy nie da się po prostu przeczekać. Skoro gra toczy się o same fundamenty naszego bezpieczeństwa narodowego, odpowiednie służby państwowe powinny jak najszybciej prześwietlić cały ten proces.

Polska absolutnie nie może sobie pozwolić na to, aby kolejny kluczowy element rodzimego kapitału oraz strategicznej infrastruktury został bezkarnie oddany i przejęty przez Niemcy. Czas na zdecydowane działania i twardą obronę naszych interesów, zanim narodowy spichlerz energetyczny bezpowrotnie przecieknie nam przez palce.

Źródło: Zero.pl
Wojciech Parol
Wojciech ParolDziennikarz Kanału Zero