Olga Tokarczuk nie odmówiła wywiadu publicyście „Rzeczypospolitej”. Po prostu wywiadu nie będzie! Wydawnictwo Literackie, które zostało poproszone przez Adama Pantaka o ten wywiad, odpowiedziało „tak”, ale po przeczytaniu pytań uznało, że jednak „nie”. Twierdzi ono, uwaga, że „poziom merytoryczny i sposób skonstruowania niektórych pytań uniemożliwiają przekazanie ich autorce”.
Nie uniemożliwiają odpowiedzi. Uniemożliwiają przekazanie.
Kochana, co by tu jeszcze zniszczyć na rynku książki? Czyli o flircie pisarzy z AI
„Świata jest za dużo” i natarczywe pytania
Pytania red. Pantaka dotyczyły ewentualności współpracy naszej noblistki z AI. Pytania, dodam dla uczciwości, faktycznie nieprzyjemne, nawet nieco jakby szkolne. Przekonuje mnie jednak pomysł Pantaka, aby postawić się w roli ucznia: „Mogę jedynie zapewnić, że zadawałem je z pozycji dociekliwego »studenta«, który głęboko wierzy, że jego profesor, nawet wzięty pod włos, udzieli błyskotliwej odpowiedzi”. Wydawnictwa nie przekonał. Zatem nie dowiemy się, czy „pani profesor” poradziłaby sobie w takiej sytuacji.
Mam szczerą nadzieję, że powieść „Świata jest za dużo” okaże się wielkim dziełem, zwłaszcza że ma być ostatnią powieścią Olgi Tokarczuk. Zastanawiam się jednak, co trzeba mieć w głowie, aby uważać pytanie Tokarczuk o AI za „zbyt natarczywe” albo głupie. Przecież to… natarczywie… samo się ciśnie w mikrofon. To nie złośliwe języki, lecz Tokarczuk wychwalała swoją współpracę ze sztuczną inteligencją. I to pisarka, a nie jakieś zawistne beztalencia, uznała współpracę z AI za normalną część pracy współczesnego pisarza; samą AI nazywała „kochaną”. Niby jak wyobrazić sobie ważny wywiad z Tokarczuk, który nie drążyłby tej kwestii?
AI w literaturze. Dlaczego temat wywołał spór wokół noblistki?
Szczerze mówiąc, w ogóle pomysł, by wydać powieść pisarki, która przyznała, że pyta AI, jak rozwinęłaby ona wątek X lub Y, uważam za brawurowy. Skoro jednak do odważnych świat należy, to… niech należy. Wydaje się, że Wydawnictwo Literackie nie uznało Tokarczuk za odważną. Stąd wymóg, by dziennikarz najpierw wysłał swoje pytania. A potem decyzja, żeby się tymi natarczywymi pytaniami wypchał.
Nobel dla Anne Carson. Czy wielka literatura musi się podobać?
Mam pomysł na dobre pytania dla Tokarczuk (oczywiście, bo jakżeby inaczej, via ochroniarze z WL):
- Jak bardzo odrażające są komentarze, które na pewno się pojawią ze strony małych, śliskich ludzi, najprawdopodobniej prawicowców, że pani powieść nie jest znakomita i autorska?
- Czy pisząc nową i przejmującą powieść, brała pani pod uwagę fakt, że jakaś część Polaków niestety nie dorosła do lektury wielkiej prozy XXI wieku ani nawet do zadawania pani pytań?
- Jak ocenia pani współpracę z Wydawnictwem Literackim, które, wbrew krytyce niskiego lotu i wbrew prawicowej nagonce na pani osobę, odważnie wydało „Świata jest za dużo”, bo jest nieulękłe?
Zresztą… po co się wysilam… Przecież o wiele lepsze pytanka może przygotować samo wydawnictwo z pomocą kochanej AI.
Po prawdzie nawet nie musi ich wysyłać do naszej noblistki, lecz od razu do AI. I wszyscy zadowoleni.


