- Nocna kolizja w Warszawie spowodowana przez kierowcę z zakazem prowadzenia pojazdów skończyła się odpadnięciem tylnej osi od auta.
- Pod zdjęciami z miejsca zdarzenia aż gotuje się od komentarzy o „chińskiej jakości” uszkodzonego pojazdu.
- W rzeczywistości odpadające tylne osie to przypadłość, która najbardziej dotykała samochody VW i Audi z lat 90., a w tym przypadku trudno mówić o nieprawidłowym zachowaniu pojazdu.
Gdyby pokazać przypadkowym widzom dwa filmy z testów zderzeniowych, w których jeden przedstawiałby auto w ogóle nie gniotące się po uderzeniu w ścianę, a drugi – pojazd, który zgniata się w sposób kontrolowany, to ci widzowie uznaliby, że pierwszy jest bezpieczniejszy.
To nieważne, że ludzie w nim zginą, bo całe przeciążenie przyjmują na swoje ciała, ale przecież „nie pogniotło się, znaczy bezpieczne”. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – kontrolowana strefa zgniotu ratuje życie pasażerów. Liczy się nie jak pojazd po wypadku wygląda, ale czy ludzie, którzy byli w środku wyszli zeń bez obrażeń.
Tylna oś odpadła w SUV-ie marki Omoda
W centrum Warszawy 45-letni mężczyzna z zakazem prowadzenia pojazdów rozpędził się do znacznej prędkości, a potem stracił panowanie nad pojazdem. Rozpędzony SUV uderzał w metalowe słupki i zaparkowane pojazdy. Zatrzymał się w poprzek jezdni z urwaną tylną osią, a kierowca oddalił się z miejsca wypadku, wsiadając do innego auta. Widać więc, że aktywny zakaz prowadzenia pojazdów naprawdę zadziałał (ironia), natomiast warto zwrócić uwagę na uszkodzenia pojazdu. Naliczyłem kilkadziesiąt komentarzy, które punktują rzekomo fatalną chińską jakość zawieszenia Omody, skoro odpadło „przy byle stuknięciu”.
Omoda miała w przeszłości parę wpadek
Głównie odnoszę się tu do przypadków wypinającego się tylnego zawieszenia, o czym można przeczytać m.in. tutaj. W Polsce ich jednak nie odnotowano. Nie będę również odnosił się do wyrwanej przez dziennikarzy TVN Turbo kolumny kierowniczej podczas kręcenia programu „Moto kombat”, ponieważ uważam to za inscenizację dla zwiększenia oglądalności. Natomiast wypada zauważyć, że jeśli jadący z wysoką prędkością pojazd zaczyna się obracać i uderza tylną osią w krawężnik, to jej odpadnięcie nie jest niczym dziwnym.
Makabryczny wypadek w Gnieźnie. Żużlowiec wyleciał z motocykla
Można by zapytać internetowych specjalistów od motoryzacji, co powinno się stać w takiej sytuacji? Jaki element miałby się poddać? Wiadomo – pewnie żaden, w końcu samochód powinien być pancerny, a całą energię uderzenia powinni przyjmować na siebie pasażerowie. Wyobraźmy sobie komentarze, gdyby taka sytuacja przytrafiła się kierowcy starego Audi A6. Wszyscy pisaliby, że auto było po wypadku – tu piszą, że to „chińska jakość”.
Zapraszam do galerii aut, w których odpadła tylna oś
Tych dobrych, niemieckich. Wysokojakościowych ostoi bezpieczeństwa. Audi, Volkswagen – zwłaszcza w A6 i Passacie łatwo było skończyć z urwaną tylną belką. Tak została po prostu skonstruowana, jej mocowania puszczają przy uderzeniu z boku, np. w krawężnik. Czy to oznacza, że Audi A6 jest niebezpieczne, jest chińskiej jakości, czy może to „śmietnik poskładany po wypadku”? Żadna odpowiedź nie jest prawdziwa, ale też żadna prawda nie przekona internetowych specjalistów, którzy „mówią co widzą”.

Źródła i autorzy zdjęć: 112Tychy, Lublin 112, Autogrodno.By, Krzysztof Niewiecki (fot. Inne)
Nie wiedziałem, że da się z kilku zdjęć zrobionych w ciemnościach wywnioskować tak wiele
Wygląda na to, że zawód biegłego odtwarzającego przebieg wypadków może zostać zakopany. Wystarczy wrzucić zdjęcie do internetu i zaraz będziemy mieli sto profesjonalnych ekspertyz, wprawdzie różniących się od siebie diametralnie, ale za to wypowiedzianych z ogromną pewnością siebie.
Prawda jest taka, że jeśli przy uderzeniu bocznym odpadł cały tylny wózek wraz z silnikiem elektrycznym dopędzającym tylną oś, a kierowcy nic się nie stało, to pojazd zachował się prawidłowo. Ponadto Omoda 5 może się pochwalić uzyskaniem pięciogwiazdkowego wyniku w teście Euro NCAP – wiem, że te gwiazdki niewiele znaczą, ale jednak gdyby istniały poważne zastrzeżenia co do bezpieczeństwa tej konstrukcji, pewnie byśmy się dowiedzieli.
To nie tak, że Chińczycy nie mają żadnych jakościowych potknięć
Interesuję się tematem i słyszałem już o paru mniej lub bardziej denerwujących problemach, jak niedziałające zamki centralne w Leapmotorach, rozjechana zbieżność w samochodach MG, gasnące ekrany, dziwnie działające skrzynie biegów (Bestune, Forthing) i wiele innych. Jednak w przypadku opisywanego zdarzenia trochę nie bardzo jest do czego się przyczepić. A jeśli nawet, to przyczepianie jest słabe jak mocowania tylnego wózka w Omodzie.
Bardziej dziwi mnie, dlaczego kierowca z aktywnym zakazem prowadzenia pojazdów szaleje autem po centrum stolicy, chociaż widząc podejście polskich sądów do kwestii łamania zakazu, nie powinienem być w ogóle zaskoczony.


