chińska motoryzacja

Najnowsze
Weszli z drzwiami na rynek. Oto sytuacja, dzięki której chińskie auta są wszędzie – i która może pogrzebać dealerów

Wbrew pozorom to nie jest tekst o chińskich samochodach. Te, choć rzeczywiście stanowią łakomy kąsek dla wielu polskich klientów, nie mogą istnieć w próżni. Potrzebna jest sieć dealerska, a tę Chińczycy zbudowali w Polsce w iście ekspresowy sposób. Zrobili to oczywiście w jedyny znany sobie sposób – przyjechali z walizkami wypchanymi pieniędzmi. Problem wielu polskich firm, które ochoczo weszły w tę współpracę, polega jednak na tym, że miesiąc miodowy w zasadzie już się kończy. A kto spóźnił się na imprezę, ten może wcale nie zarobić.

Oto nowy lider rynku chińskiego w motoryzacji. Wygląda jak Ferrari Purosangue z Temu

Marka, która w Polsce kojarzy się z telefonami, tabletami i odkurzaczami, w Chinach właśnie umieściła swój nowy samochód na szczycie listy sprzedaży. Na rynku o takim poziomie konkurencji jest to wyczyn godny odnotowania.

Wojsko nie wpuszcza na swój teren chińskich aut. W wojsku nie wiedzą, czym są chińskie auta

Nowoczesne samochody to skomputeryzowane urządzenia pełne czujników, kamer i często również urządzeń rejestrujących. Sztab Generalny Wojska Polskiego uznał, że ich obecność na terenie jednostek wojskowych jest niepożądana, ale na celownik wziął głównie samochody z Chin. Dlaczego?

„90 proc. innowacji to bajery”. Chińska motoryzacja nie jest lepsza od europejskiej. Jeszcze

Chińczycy rozgrzali swój przemysł motoryzacyjny do czerwoności, a tylko w grudniu na tym rynku odbyło się aż 28 premier nowych aut. Niemal jedna premiera na dzień. Pod płaszczykiem propagandy sukcesu, która wylewa się z social mediów, ukryta jest jednak nie zawsze wygodna dla Państwa Środka prawda: ich auta są na pewno inne od europejskich, ale niekoniecznie lepsze czy bardziej innowacyjne.