
Możliwość oddawania energii do sieci z akumulatorów samochodów elektrycznych to coś, co Japończycy stosowali na szeroką skalę już w roku 2013. Dziwne, że polski minister spraw zagranicznych dopiero dziś dowiedział się o takiej funkcji.

Możliwość oddawania energii do sieci z akumulatorów samochodów elektrycznych to coś, co Japończycy stosowali na szeroką skalę już w roku 2013. Dziwne, że polski minister spraw zagranicznych dopiero dziś dowiedział się o takiej funkcji.

W marcu odwiedziłem salon Denza w Zhongshan na południu Chin, odbyłem nawet jazdę próbną luksusowym SUV-em tej marki. Nie sądziłem, że tak szybko zobaczę te samochody w Polsce. Cena modelu Z9 GT jest jedynie 3,7 raza wyższa niż w Chinach.

Małe samochody, które jeździły po naszych drogach w setkach tys. egzemplarzy, wyparowały. Zgniły, skończyły na złomie, a Polacy gremialnie przesiedli się do większych SUV-ów. Zrobili to po części z powodu mody, a po części dlatego, że producenci nie dali im wyboru. – Doszliśmy do absurdalnej sytuacji, gdzie auta z segmentu A zaczęły być tylko nieznacznie tańsze od pojazdów z segmentu B – mówi Maciej Kuchno, dziennikarz motoryzacyjny.

Systemy wsparcia kierowcy w chińskich samochodach są wyjątkowo wyczulone. Kierowca nie ma ani chwili spokoju. Pojawia się problem: kto będzie odpowiedzialny, jeśli system zrobi coś niebezpiecznego? Ta sytuacja sprawia, że nie chcę użytkować takiego pojazdu.

Chińskie koncerny motoryzacyjne wzięły szturmem polski rynek, ale zrobiły to przy pomocy tanich, spalinowych aut. Tymczasem w segmencie, w którym mają podobno gigantyczną przewagę, czyli aut elektrycznych, sytuacja wygląda zgoła inaczej. Te auta najczęściej nie są ani tańsze od zachodnich, ani lepsze. Co tu się w ogóle wydarzyło?

Samochód, który widzicie na zdjęciach, to Leapmotor C10. Ten w Polsce oferowany jest w dwóch wersjach – jako auto elektryczne i jako tzw. superhybryda. Czym takie auta w ogóle są i czy ten chiński pomysł na motoryzację może szerzej zaistnieć w Europie, która za elektromobilność zabiera się dość ociężale?

MG HS w 2025 r. był najchętniej kupowanym w Polsce chińskim autem – z faktami się nie polemizuje. Jednocześnie jest to dość nudny pojazd, który służy w zasadzie wyłącznie jako transport z punktu A do B. Tymczasem Tede i WuWunio z „Zera Absolutnego” postanowili coś z tym zrobić. Przed państwem absolutnie najfajniejszy samochód marki MG w Polsce, a może i na świecie.

Chińczycy muszą czuć się już w Polsce bardzo pewnie, jeśli ich polityka w kwestii wypożyczania aut prasowych zmienia się w stronę pełnej kontroli nad treścią materiału, który powstanie. W Chinach to norma, u nas możemy powoli witać się z nową rzeczywistością.

Chińczycy na rynku europejskim chcą konkurować przede wszystkim niskimi cenami. W obliczu braku renomy ich marek – nie mają innego wyjścia. Jednak skutkiem tego jest przysyłanie na nasz kontynent aut, na widok których chiński klient zacząłby się śmiać.

Prezes ElectroMobility Poland Tomasz Kędzierski złożył rezygnację ze stanowiska – wynika z nieoficjalnych ustaleń Zero.pl. To kolejny etap zamieszania wokół spółki odpowiedzialnej do niedawna za budowę Izery, a obecnie za projekt hubu elektromobilności. Jak słyszymy, przyczyną dymisji jest brak politycznej decyzji co do przyszłości projektu, jak również spory w samej firmie.

Wbrew pozorom to nie jest tekst o chińskich samochodach. Te, choć rzeczywiście stanowią łakomy kąsek dla wielu polskich klientów, nie mogą istnieć w próżni. Potrzebna jest sieć dealerska, a tę Chińczycy zbudowali w Polsce w iście ekspresowy sposób. Zrobili to oczywiście w jedyny znany sobie sposób – przyjechali z walizkami wypchanymi pieniędzmi. Problem wielu polskich firm, które ochoczo weszły w tę współpracę, polega jednak na tym, że miesiąc miodowy w zasadzie już się kończy. A kto spóźnił się na imprezę, ten może wcale nie zarobić.

Marka, która w Polsce kojarzy się z telefonami, tabletami i odkurzaczami, w Chinach właśnie umieściła swój nowy samochód na szczycie listy sprzedaży. Na rynku o takim poziomie konkurencji jest to wyczyn godny odnotowania.

Nowoczesne samochody to skomputeryzowane urządzenia pełne czujników, kamer i często również urządzeń rejestrujących. Sztab Generalny Wojska Polskiego uznał, że ich obecność na terenie jednostek wojskowych jest niepożądana, ale na celownik wziął głównie samochody z Chin. Dlaczego?

Chińczycy rozgrzali swój przemysł motoryzacyjny do czerwoności, a tylko w grudniu na tym rynku odbyło się aż 28 premier nowych aut. Niemal jedna premiera na dzień. Pod płaszczykiem propagandy sukcesu, która wylewa się z social mediów, ukryta jest jednak nie zawsze wygodna dla Państwa Środka prawda: ich auta są na pewno inne od europejskich, ale niekoniecznie lepsze czy bardziej innowacyjne.