Reklama
Reklama
Reklama

Tragedia u weterynarza. Amstaff zagryzł innego psa, właściciel się ulotnił

Amstaff zagryzł szpica u weterynarza. Pies był na rękach opiekunki
Amstaff zagryzł szpica u weterynarza. Pies był na rękach opiekunki (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Do dramatycznego zdarzenia doszło w jednym z gabinetów weterynaryjnych w Poznaniu. Amstaff zaatakował ośmioletniego szpica miniaturowego, którego opiekunka trzymała na rękach. Pies nie przeżył. Kobieta również została pogryziona. Właściciel amstaffa uciekł, musiała go namierzyć policja.

  • Do ataku doszło 24 września w jednym z gabinetów weterynaryjnych na poznańskim Nowym Mieście.
  • Amstaff zaatakował szpica miniaturowego, który znajdował się na kolanach opiekunki. Kobieta również ucierpiała, została pogryziona w rękę.
  • Policja zabezpiecza monitoring i prowadzi czynności pod kątem niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu psa.

Do zdarzenia doszło w czwartek, 24 września, w jednym z gabinetów weterynaryjnych na terenie poznańskiego Nowego Miasta. Według wstępnych ustaleń policji oraz relacji świadków amstaff zaatakował przebywającego w lecznicy szpica miniaturowego.

Amstaff zaatakował psa na oczach opiekunki

Niewielki pies znajdował się na rękach swojej opiekunki. Amstaff miał nagle zaatakować zwierzę i wyrwać je kobiecie. Szpic został ciężko pogryziony. Mimo podjętej pomocy jego życia nie udało się uratować

Reklama
Reklama

Według relacji opiekunki szpica, atak nastąpił niespodziewanie. Kobieta miała siedzieć w gabinecie z psem na kolanach, gdy amstaff znalazł się w pomieszczeniu. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, w jaki sposób pies dostał się do gabinetu. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

Czytaj także: Narkotyki w bagażu na polskim lotnisku. Pies pokazał, gdzie są ukryte

Podczas ataku ucierpiała również kobieta. Została pogryziona w rękę. Jak przekazała policja, rana nie wymagała hospitalizacji, a pies posiadał wszystkie wymagane szczepienia.

Policja sprawdza, czy zachowano środki ostrożności

Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, właścicieli amstaffa nie było. Policjanci ustalili ich dane - przekazał TVN24 sierżant Michał Wiśniowski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.

Czytaj także: Ary głodzą najmłodsze pisklęta. Badaczka podrzuca je dzikim „przybranym rodzicom”

Opiekunowi psa postawiono zarzuty.

– Dotyczą niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu Amstaffa oraz stworzenia zagrożenia dla życia i zdrowia opiekunki szpica –  podkreślił policjant

Może zainteresuje Cię także:

 

Reklama
Reklama