
Inflacja w Polsce wyniosła we wrześniu 4,0 proc. w ujęciu rocznym wobec 3,4 proc. w sierpniu – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS) w tzw. szybkim szacunku. Potwierdziły się tym samym prognozy ekonomistów: tempo wzrostu cen przyspiesza na skutek drożejących paliw. A do szczytu może być jeszcze daleko.
- Inflacja w Polsce w ujęciu rocznym przyspieszyła. To samo dotyczy inflacji w ujęciu miesięcznym, która wyniosła 0,7 proc. wobec 0,3 proc. miesiąc wcześniej.
- Powodem są drożejące paliwa, które – jak wskazują ekonomiści – odpowiadają już za ok. połowę wzrostu cen w ujęciu rocznym.
- Paliwa podrożały, bo z początkiem września wygasł rządowy program „CPN”, będący tarczą dla konsumentów.
Szybki szacunek inflacji nie jest pełną informacją o tym, jak rosły ceny w Polsce w mijającym miesiącu – na to musimy poczekać do połowy października. Poznaliśmy jednak dane o dynamice cen w kilku kluczowych kategoriach. Pozwalają one stwierdzić, co stało za wrześniowym skokiem inflacji.
Czeka nas cenowy wstrząs w sklepach? Rząd podjął kluczową decyzję
Tak rosły ceny w Polsce, są nowe dane GUS
Główna przyczyna to paliwa i smary do prywatnych środków transportu, które podrożały aż o 36,1 proc. w ujęciu rocznym (a więc w porównaniu z wrześniem 2025 r.) i o 9,2 proc. w ujęciu miesięcznym (czyli wobec sierpnia 2026 r.).
W kategorii „energia elektryczna, gaz i inne paliwa” mamy wzrost cen o 4,9 proc. rok do roku i o 0,9 proc. miesiąc do miesiąca.
W kategorii „żywność i napoje bezalkoholowe” – trzeciej i ostatniej zawartej w szybkim szacunku GUS – ceny spadły wprawdzie o 0,5 proc. rok do roku, ale już w porównaniu z sierpniem lekko wzrosły: o 0,1 proc.
Paliwa ciągną inflację w górę
Ekonomiści spodziewali się, że we wrześniu zobaczymy odczyt inflacji z „czwórką z przodu”. Konsensus prognoz zebranych przez PAP pokazywał nieco bardziej pesymistyczne oczekiwania ekspertów, tj. 4,1 proc. w ujęciu rocznym (warto przy tym pamiętać, że wstępny szacunek podany 30 września przez GUS może zostać zrewidowany w połowie miesiąca – zarówno w górę, jak i w dół). Eksperci zgodnie wskazywali też „winowajcę”.
„Do wzrostu inflacji przyczynił się w głównej mierze dalszy wzrost cen paliw na stacjach po przywróceniu podstawowej stawki VAT na benzynę i olej napędowy” – pisali w porannym raporcie ekonomiści ING Banku Śląskiego.
„Spodziewamy się – podobnie jak i rynek – że zobaczymy czwórkę z przodu, głównie ze względu na wzrost cen paliw” – brzmiała prognoza Erste Banku Polska. „Wzrost inflacji jest napędzany przede wszystkim przez ceny paliw” – to z kolei diagnoza ekonomistów Banku Millennium.
Przypomnijmy, że 1 września wygasł program CPN („Ceny Paliwa Niżej”), zakładający obniżkę VAT na paliwa, w związku z czym stawka tego podatku wróciła z 8 proc. do 23 proc.
„Sama zmiana podatku podnosi cenę litra o blisko 14 proc., bez żadnego ruchu na rynku ropy” – wskazuje w gospodarczym podsumowaniu września Konfederacja Lewiatan. „Pierwszego dnia miesiąca benzyna podrożała z 6,71 zł do 7,52 zł, a olej napędowy z 7,36 zł do 8,2 zł. Na tym jednak się nie skończyło. Pod koniec września za litr benzyny płaciliśmy około 8 zł, a za olej napędowy ponad 9 zł” – czytamy.
Rząd konsekwentnie powtarza, że wróci do mechanizmu osłonowego na rynku paliw, kiedy prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. To z niego Rada Ministrów chce sfinansować obniżki cen benzyny i diesla na stacjach.
Tusk z kawą pod Belwederem. „Czekam na podpis”
Ekonomiści są zdania, że dynamika wzrostu cen będzie jeszcze większa. – Inflacja może jeszcze rosnąć w kolejnych miesiącach, to jeszcze nie jest szczyt – powiedział PAP starszy ekonomista ING BSK, Adam Antoniak.