- Ani premier, ani minister sprawiedliwości nie mają prawnych kompetencji do oceniania wiarygodności świadków – takie działanie wprost narusza art. 7 Konstytucji RP i stanowi próbę sterowania prokuraturą.
- Wymaganie od świadka, by „przynosił dowody”, oraz jego publiczne deprecjonowanie przypomina starorzymskie traktowanie niewolników lub metody z czasów PRL, co odziera jednostkę z należnej jej godności.
- Hierarchiczna struktura prokuratury sprawia, że publiczne sugestie premiera i prokuratora generalnego stają się jasną instrukcją dla śledczych, co całkowicie przekreśla ustawową zasadę bezstronności.
Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa.
Donald Tusk, X
Nie chodzi o to, żeby tego lekarza w jakiś sposób zastraszać, tylko żeby powiedział jak najwięcej. (...) Mam nadzieję, że świadek (…) będzie miał konkretne dowody.
Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, prokurator generalny RMF FM
Czy to są wyimki z NRD czy PRL? Nie, tak o świadku w europejskim demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP), w którym poszanowanie godności i ochrona godności człowieka jest obowiązkiem władz publicznych (art. 30 Konstytucji RP), wypowiadają się odpowiednio Prezes Rady Ministrów i minister sprawiedliwości, nota bene ten sam, który gotowy jest w bagażniku samochodowym wozić opozycyjnego posła na Sejm. Jak widać, słychać i czuć, w pewnych kręgach do dzisiaj rezonuje kazus z 1984 r. wożenia w bagażniku księdza Jerzego Popiełuszki.
Premier może działać w granicach prawa
Zgodnie z art. 7 Konstytucji RP organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Tak też i Prezes Rady Ministrów, będąc organem władzy publicznej, obowiązany jest działać na podstawie i w granicach prawa. Ani jeden przepis konstytucyjny czy ustawowy nie wyposaża premiera w kompetencję udziału w postępowaniu przygotowawczym, w tym przeprowadzania oceny wiarygodności świadka mającego zeznawać w tym postępowaniu.
Przeczytaj także: Lekarz pracował ponad 70 godzin. Nowe ustalenia kontrolerów NIK
W szczególności taka kompetencja nie wynika z faktu, że Prezes Rady Ministrów kieruje pracami Rady Ministrów (art. 148 Konstytucji RP), w skład której wchodzi minister sprawiedliwości, jednocześnie będący prokuratorem generalnym. Z zależności organizacyjnej zachodzącej między premierem a ministrem sprawiedliwości nie wynika, że premier jest „nadprokuratorem” kompetentnym dokonywać oceny wiarygodności świadka. Zasada legalizmu zakazuje bowiem domniemania kompetencji organu władzy publicznej. Innymi słowy, nawiązując do słów Hermanna Göringa, o tym, czy świadek jest wiarygodny, czy nie jest wiarygodny, nie decyduje premier.
W stanie faktycznym już dokonana przez Prezesa Rady Ministrów ocena wiarygodności świadka, mimo że dokonana została bez umocowania prawnego, wywołuje daleko idące skutki faktyczne dla toczącego się postępowania karnego. Wskazuje, jakie w tej sprawie są oczekiwania premiera i czego oczekuje on od prokuratury i innych organów bezpieczeństwa wobec „pana o wątpliwej wiarygodności”. Wywołuje także faktyczne skutki po stronie świadka co do tego, jak w takich okolicznościach może zostać potraktowany, co rzutuje na rzetelność postępowania przygotowawczego.
Przeczytaj także: Ministra zdrowia o Szpitalu Południowym: Państwo zareagowało w sposób natychmiastowy
Nieprzestrzeganie praw świadka może utrudnić wykorzystanie zeznań czy też uniemożliwić ich pozyskanie. Dlatego też przestrzeganie przez organy władzy publicznej praw świadka jest kluczowe tak dla realizacji jego praw podmiotowych, jak też dla prawidłowości postępowania przygotowawczego.
Bezstronny prokurator
Zgodnie z art. 6 prawa o prokuraturze prokurator jest obowiązany do podejmowania działań określonych w ustawach, „kierując się zasadą bezstronności i równego traktowania wszystkich obywateli”. Ten sposób działania obejmuje także prokuratora generalnego jako naczelny organ prokuratury. Także on nie jest zwolniony z obowiązku „bezstronności i równego traktowania wszystkich obywateli”, w tym świadka. Czy ten standard prawny spełnia ktoś, kto w kontekście konkretnego świadka, konkretnych wobec niego oczekiwań procesowych wspomina o „zastraszaniu” i przynoszeniu przez świadka dowodów? W mojej ocenie nie są to standardy, o których pisze ustawodawca.
Prokuratura jest organizacją zorganizowaną na zasadzie hierarchiczności. W jej ramach prokuratorzy podlegają prokuratorowi generalnemu. Wiedzą już zatem, jakie są oczekiwania prokuratora generalnego wobec konkretnego świadka. Z bogatej praktyki wiedzą też, co dzieje się z prokuratorami, którzy inaczej niż fachowiec od przewożenia opozycyjnych posłów w bagażniku samochodu rozumieją „bezstronne i równe traktowanie wszystkich obywateli” (w tym świadków), a jakie są losy prokuratorów podzielających rozumienie praworządności à la prokurator generalny.
Świadek nie jest od przynoszenia dowodów
Proces karny, jego naczelne zasady czy charakterystyka praw uczestników postępowania karnego (w tym status prawny świadka) mają swoje umocowanie w Konstytucji RP. W tym zakresie zawiera ona istotne dyrektywy interpretacyjne. Jednocześnie w sposób szczegółowy status prawny świadka jest określony w kodeksie postępowania karnego, w jego rozdziale 21 pt. „Świadkowie”. Odnosi się do niego także orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego (np. wyrok o sygn. U 4/06).
Przeczytaj także: „Nie jesteśmy w stanie zrozumieć”. Młodzi lekarze o aferze w Szpitalu Południowym
Świadek jest osobowym źródłem dowodowym, które dostarcza prokuraturze środka dowodowego w postaci zeznania. W tym też kontekście nie można podzielić poglądu prawnego (przybierającego postać „nadziei”) prokuratora generalnego, że świadek ma „przynieść dowody”. Celem przesłuchania świadka nie jest „przynoszenie” przez niego dowodów, ale uzyskanie mającej wartość dowodową wypowiedzi świadka – a to różnica.
Przeczytaj także: „Nie chodzi już o nadużycia finansowe”. Doradca prezydenta o aferze w Szpitalu Południowym
Modus operandi postępowania ze świadkiem przez rządzących przypomina sposób postępowania w starożytnym Rzymie z niewolnikiem, któremu – jak pisał Stanisław Waltoś – przydarzyło się nieszczęście zostać świadkiem w procesie. Niezależnie od tego, co powiedział, i tak był torturowany. Podobnie w Tuskmenistanie – niezależnie od tego, co świadek powie, ze strony aparatu władzy już podlega dezawuowaniu, odzieraniu z godności.
W Tuskmenistanie, jako państwie „demokracji walczącej”, w którym prokurator twierdzi, że to nie czas, aby ściśle trzymać się litery prawa, o standardach przesłuchania świadka nie trzeba długo się rozwodzić. Prokuraturze, a przynajmniej pani prokurator Wrzosek, są one doskonale znane, o czym świadczy chociażby sposób i skutek przesłuchania świadka pani Barbary Skrzypek.

