Najwyższa Izba Kontroli ujawniła wyniki kontroli w 10 polskich szpitalach. Choć personel posiada odpowiednie kwalifikacje, we wszystkich badanych placówkach dochodziło do rażących uchybień w organizacji czasu pracy. Rekordzista świadczył usługi bez przerwy przez ponad 70 godzin.

- We wszystkich 10 kontrolowanych szpitalach wykryto nieprawidłowości w ewidencjonowaniu lub organizacji czasu pracy personelu medycznego.
- W dziewięciu placówkach łamano normy odpoczynku; 75 lekarzy i pielęgniarek pracowało bez przerwy ponad dobę, a najdłuższy dyżur trwał ponad 70 godzin.
- Kontrolerzy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich apelują o natychmiastowe wdrożenie centralnego i jednolitego systemu rejestracji czasu pracy dla wszystkich form zatrudnienia.
Wyniki najnowszej kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) malują dramatyczny obraz sytuacji w polskich szpitalach. Choć większość kontrolowanych placówek zapewniała obsadę kadrową o kwalifikacjach zgodnych z obowiązującymi przepisami, to organizacja pracy personelu medycznego budzi ogromne zastrzeżenia. Inspektorzy wykryli mniejsze lub większe uchybienia we wszystkich dziesięciu wybranych szpitalach.
Głównym problemem okazało się powszechne nieprzestrzeganie norm czasu pracy oraz odbieranie medykom prawa do 11-godzinnego nieprzerwanego dobowego odpoczynku, który gwarantuje ustawa o działalności leczniczej. Tego typu nieprawidłowości stwierdzono w aż dziewięciu na dziesięć placówek. Co istotne, problem dotyczył w równym stopniu osób zatrudnionych na umowę o pracę, jak i tych na kontraktach cywilnoprawnych.
Rekordowe dyżury i zmęczenie materiału
Kontrolerzy NIK udokumentowali przypadki ciągłego świadczenia pracy ponad 24 godziny przez łącznie 75 lekarzy i pielęgniarek. Absolutnym rekordem wykrytym podczas inspekcji był nieprzerwany czas pracy jednego z medyków wynoszący dokładnie 70 godzin i 10 minut. To niemal trzy doby spędzone na dyżurze bez prawa do należnego odpoczynku.
Z ustaleń kontroli wynika, że te drastyczne sytuacje były determinowane przede wszystkim niedoborami kadrowymi w służbie zdrowia oraz nagłymi, nieprzewidzianymi absencjami pracowników. Sytuację pogarszał fakt, że zatrudnianie na umowach cywilnoprawnych nie podlega restrykcyjnym przepisom Kodeksu pracy. W efekcie decyzje o kontynuowaniu pracy powyżej doby lekarze podejmowali często sami, kierując się wyłącznie bieżącą oceną stanu zdrowia pacjentów i brakiem zastępstwa. Dochodziło też do zwykłych pomyłek administracyjnych przy układaniu grafików.
Zagrożenie dla pacjentów i konieczność zmian
W ocenie Najwyższej Izby Kontroli obecny stan rzeczy jest nie do zaakceptowania. Brak realnego nadzoru nad całkowitym obciążeniem pracą personelu medycznego – zwłaszcza w warunkach wieloetatowości – stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego oraz drastycznie obniża jakość świadczeń medycznych w szpitalach. Zmęczony lekarz czy pielęgniarka to znacznie większe ryzyko popełnienia tragicznego w skutkach błędu.
„Konieczna jest zmiana uregulowań systemowych: wprowadzenie jednolitego mechanizmu ewidencji czasu pracy personelu medycznego, obejmującego wszystkie formy zatrudnienia oraz rozszerzenie obowiązku monitorowania odpoczynku i przerw w pracy także na osoby zatrudnione na kontraktach” – alarmuje NIK.
Wnioski z najnowszej kontroli nie są nowe. Stanowią one potwierdzenie identycznych, systemowych postulatów, które Izba formułowała już po kontrolach w latach 2015–2016 oraz 2023–2024. Podobne apele do Ministerstwa Zdrowia kierował również Rzecznik Praw Obywatelskich. NIK stanowczo podtrzymuje swoje stanowisko o konieczności natychmiastowego wdrożenia centralnego rejestru czasu pracy medyków, bez względu na to, czy pracują na etacie, czy na kontrakcie.