Przez ponad dekadę nikt nie wiedział – albo nie chciał wiedzieć. Przemysław L. z Kłodzka wykorzystywał seksualnie własną pasierbicę i kolejne dzieci, podczas gdy jego żona Kamila W. milczała. – Istnieje tendencja do lekceważenia opinii biegłych, do umarzania spraw i lansowania wygodnego wniosku, że problem nie istnieje – skomentowała ekspertka.

- Przemysław L. skazany na 25 lat więzienia, jego żona Kamila W. na 6,5 roku – za przestępstwa wobec dziewięciorga dzieci w Polsce i Szwecji.
- Pierwsze zawiadomienie trafiło do polskiej policji 1 stycznia 2023 r., jednak to szwedzkie służby jako pierwsze aresztowały mężczyznę.
- Ekspertka prof. Maria Beisert: polski system ochrony dzieci jest fasadowy – rodzice ofiar walczące o dzieci są „wyciszane”, a sprawy umarzane.
Opinię publiczną wzburzyła ostatnio sprawa przestępców z Kłodzka. Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia, a Kamila W. (wcześniej też L.) na 6,5 roku. Mężczyzna okazał się pedofilem, który przez 11 lat krzywdził własną pasierbicę oraz inne dzieci.
Polskie i szwedzkie śledztwo dotyczące pedofila z Kłodzka
W swoim piątkowym artykule „Rzeczpospolita” ujawnia szczegóły pracy śledczych, która pozwoliła na ujęcie i ostatecznie skazanie Przemysława L. i jego żony.
Mężczyźnie zarzucono skrzywdzenie dziewięciu ofiar w Polsce i Szwecji. Pierwsze zawiadomienie do służb w Polsce dotarło 1 stycznia 2023 r. Złożyła je matka mieszkającej w Szwecji jednej z ofiar. Przemysława L. zatrzymano na 48 godzin, ale zebrany w tym czasie materiał dowodowy okazał się niewystarczający, aby postawić mu zarzuty.
Minister finansów ma w zanadrzu marchewkę. Na razie okłada nas kijem
Przemysław L. z Kłodzka – próby mataczenia
Po wyjściu z aresztu Przemysław L. dotarł do dwóch swoich ofiar, o których nie wiedzieli polscy śledczy, i zniechęcał je do współpracy z organami ścigania. Mężczyzna wyjechał też do Szwecji, gdzie ponowne zawiadomienie złożyła wspomniana wcześniej kobieta. Przemysław L. został ponownie zatrzymany, a szwedzki sąd podjął decyzję o jego aresztowaniu.
W międzyczasie polskim śledczym udało się odczytać dane z nośników cyfrowych znalezionych u Przemysława L. – podjęto kroki, aby powołać polsko-szwedzki zespół śledczy.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił na skazanie mężczyzny za przestępstwa, jakich dopuszczał się w Polsce i Szwecji, gdzie jeździł do pracy i miał rodzinę. Skazano go na 25 lat, a jego żonę Kamilę W. na 6,5 roku.
Kobieta była w przeszłości działaczką PO na Dolnym Śląsku oraz pracownicą starostwa powiatowego i urzędu miasta. Struktury partii opuściła w 2023 r. W starostwie Powiatowym pracowała przez ponad dwa lata – umowa zawarta była na czas określony.
Fasadowość polskiego systemu ochrony dzieci
Redakcja „Rzeczpospolitej” rozmawiała z prof. Marią Beisert, prawnikiem, psychologiem i seksuologiem z Uniwersytetu Adam Mickiewicza w Poznaniu.
– Długotrwałość kazirodczego wykorzystania dziecka jest niestety zjawiskiem typowym. Nie możemy spodziewać się, że kazirodztwo wyjdzie na jaw szybko i skutecznie – powiedziała.
Prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego wskazała trzy czynniki powodujące trudności w odkryciu takich przestępstw: niedostępność wewnątrzrodzinnej patologii („to, co dzieje się w rodzinie, nie powinno podlegać kontroli otoczenia”), wtórne korzyści odnoszone przez sprawcę przestępstwa i pozostałych dorosłych oraz fasadowość polskiego systemu ochrony dzieci.
Pełczyńska-Nałęcz: Wzięliśmy na siebie trudy rządzenia. Stąd spadek w sondażach
– Istnieje tendencja do lekceważenia opinii biegłych, do umarzania spraw i lansowania wygodnego wniosku, że problem nie istnieje. A matki, które zdecydują się walczyć o ochronę dzieci, są na poziomie systemowym od razu zniechęcane i wyciszane – powiedziała profesor.
Prawniczka wymieniła powody, dla których matki mogą nie reagować na krzywdę swoich dzieci: bezsilność, uzależnienie od mężczyzny, odtwarzanie wzorców z rodziny pochodzenia. Podkreśliła jednak, że w środowisku dziecka „objawy bywają widoczne”.
– To przygaszenie, smutek, zaniedbanie, odmowa chodzenia do szkoły, unikanie pewnych dorosłych, kradzieże, ucieczki z domu, próby samobójcze – powiedziała. Dodała, że od 20 do 40 proc. przypadków nie rodzi jednak zewnętrznych objawów.
Psycholog zaapelowała w „Rzeczpospolitej” o reakcję w przypadku zauważenia niepokojących objawów.
– Kiedy widzimy dziecko, które jest smutne, izoluje się, wycofuje z kontaktów z ludźmi, to warto je zapytać, czy coś ci się stało, czy było coś takiego, co chce powiedzieć. Nawet nastoletnie dzieci potrzebują pomocy – kiedy chcą zgłosić krzywdę na policji, bo boją się, że usłyszą: „a dorosły jest z tobą”? – powiedziała.
Reporterzy Kanału Zero rozmawiali z ofiarą Przemysława L., skazaną, a także z bliskimi ofiar. Materiał przeznaczony dla osób powyżej 16 r. życia obejrzeć można na YouTube.