Reklama
Kraj

Rozdroże Mateusza Morawieckiego

Dziś Mateusz Morawiecki stoi tam, gdzie Prawo i Sprawiedliwość na początku swej drogi. Na razie jego środowisko i prezentowane założenia wyglądają jak kolejny awatar ułudy „umiarkowanej centroprawicy”. Na dłuższą metę ta pozycja jest jednak nie do utrzymania.

Marek Jurek
Opinia autorstwa: Marek Jurek
Dzisiaj 07:52
6 min
Jurek: "Dziś Mateusz Morawiecki stoi tam, gdzie Prawo i Sprawiedliwość na początku swej drogi". Na zdjęciu Donald Tusk i Jarosław Kaczyński w Sejmie (2004 r.). (fot. Tomasz Gzell / PAP)
TYLKO NA

Jednym ze świadectw niedowładu naszego życia politycznego jest oczekiwanie, by partie polityczne istniały wiecznie, i zgorszenie, że powstają nowe. Do końca świata będzie istnieć Kościół Katolicki, partie nie mogą udawać Kościoła, jeśli nie chcą zamienić się w sekty. Daleko zresztą od tego nie jesteśmy, skoro od ćwierć wieku polska polityka ma charakter wyznaniowy: rządzą przecież wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, gotowi na ich wezwanie rewidować każdą opinię moralną i społeczną. Może właśnie po to, by odwrócić uwagę od tej spolaryzowanej wyznaniowości, co jakiś czas straszy się nas „państwem wyznaniowym”.

Pierwszy przelew dla klubu Morawieckiego. Na razie Rozwój Plus bez subwencji

Partia działająca ćwierć wieku to zjawisko sędziwe

Normalne partie – jak każde zjawisko ludzkie – są śmiertelne. Bardziej długowieczne od nich są ruchy polityczne, które też są śmiertelne, ale bardziej od partii płodne.
Józef Piłsudski należał tylko do dwóch partii – Polskiej Partii Socjalistycznej i do PPS-Frakcji Rewolucyjnej. Natomiast jego zwolennicy uformowali już w wolnej Polsce kolejne: Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem i Obóz Zjednoczenia Narodowego. A zanim nastąpił przewrót majowy, po którym powstał BBWR, partią „pomostową” dla wielu piłsudczyków było lewicowe PSL-Wyzwolenie.

Narodowa Demokracja miała też kilka kolejnych partii: Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe (czyli jawną ekspozyturę tajnej Ligi Narodowej), Związek Ludowo-Narodowy i Stronnictwo Narodowe (obok którego działał jeszcze Obóz Wielkiej Polski).
Partie osiągają różny wiek, w różnych krajach. W naszym klimacie normalny wiek partii politycznej to 10-15 lat, partia działająca ćwierć wieku to zjawisko sędziwe.

Reklama
Reklama

- A w krajach anglosaskich?

Tam partie zmieniają się również, tyle że bez zmiany nazwy, niczym królowie noszący ciągle to same imię, zgodnie z tradycją dynastii. Partia Demokratyczna sto lat temu w USA i dziś to w istocie dwie różne partie, choć genetycznie złączone. Genealogia zresztą to w ogóle nauka, która uczy pokory.

Długa lista gości u Morawieckiego. Oni pojawili się na grillu

Jak PiS stał się PiS-em?

Prawo i Sprawiedliwość przeszło długą drogę, zaczynając jako wielkomiejska partia inteligencka. W pierwszych wyborach zdobyło około 10 proc. głosów, z tym że według naszych ówczesnych badań – procentowo półtora raza więcej w wielkich miastach (powyżej pół miliona mieszkańców) i o połowę mniej w małych miastach i na wsi.
Zmieniło się w wielką partię ludową, gdy pozyskało poparcie opinii katolickiej (wcześniej popierającej głównie Akcję Wyborczą Solidarność i LPR) oraz poparcie wyborców wiejskich. To uczyniło z PiS największą partię w Polsce. Inna rzecz, że przejęło również kulturę LPR, co nie stanowiło bynajmniej koniecznej konsekwencji.

Miraż „umiarkowanej centroprawicy”

Żaden chyba ruch nie wygenerował w Polsce tylu partii, co uparta pogoń za widmem „umiarkowanej centroprawicy”. Największe było tu bodaj Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe b. prezydenta Komorowskiego, Ruch Stu Czesława Bieleckiego, Republikanie profesora Religi, Polska Jest Najważniejsza Joanny Kluzik-Rostkowskiej (ogłoszonej polską Angelą Merkel przez Adama Bielana), Polska XXI Rafała Dutkiewicza i pół tuzina, a może cały tuzin, innych.

Reklama
Reklama

Wszystkie te partie były z pewnością wyrazem szczerych upodobań swoich fundatorów, gromadziły na ogół kulturalnych ludzi, tyle że brak im było jakiegokolwiek wyraźniejszego kulturowego zakorzenienia. Wszystkie regularnie kończyły się fiaskiem.

Wielkie zmiany w małopolskiej Koalicji Obywatelskiej. Donald Tusk rozwiązał struktury

Choć jest tu może jeden wyjątek, całkowicie zresztą potwierdzający regułę. To… Platforma Obywatelska u swych początków. Zaczynała od rewizji założeń starego liberalizmu Unii Demokratycznej i zwrotu na prawo. Chciała zmienić podejście liberałów do Kościoła, do Unii Europejskiej, do dekomunizacji, do walki z korupcją. Im większe jednak zyskiwała poparcie, tym bardziej z tych pozycji się wycofywała.

Też stała się partią ludową, tyle że partią ludu wykorzenionego.

Rozwój Plus co?

Dziś Mateusz Morawiecki stoi tam, gdzie Prawo i Sprawiedliwość na początku swej drogi. Jak pisałem w poprzednim komentarzu – Jarosława Kaczyńskiego i jego Porozumienie Centrum niewiele w sumie dzieliło od poszukiwaczy Umiarkowanego Graala. W zasadzie w poglądach nic, prócz determinacji, by walczyć o masowe poparcie. Stąd wzięło się założenie, by do opinii publicznej przemawiać „drukowanymi literami”; a także prestidigitatorka, postwałęsowska sztuka bycia – w niewygodnych kwestiach – „za, a nawet przeciw”.

Reklama
Reklama

Mateusz Morawiecki może pójść tą drogą, ale nie musi. Polityka opisywana „drukowanymi literami” nieuchronnie traciła jakość, a forma – niestety formuje, zamienia się w treść. Morawiecki, by tak jak PiS poszerzyć poparcie, nie musi udawać kogoś innego, może natomiast z innymi środowiskami i innymi przywódcami budować szeroką prawicową partię ludową. Może budować uczciwe porozumienia, zamiast traktować każde porozumienie jako ograniczenie swej wolności – wolności nieustającej gry. Może zaproponować nową jakościową politykę.

Na razie jego środowisko i prezentowane założenia wyglądają jak kolejny awatar ułudy „umiarkowanej centroprawicy”. Na dłuższą metę ta pozycja jest jednak nie do utrzymania.
A dystansowanie się od prawicy ma również swoją dynamikę. I tu zaczyna się jeszcze jednak droga, ale na manowce. Krótko mówiąc, przywódca Rozwoju Plus ma ostatecznie dwie możliwości: może budować lepszy PiS, albo – lepszą Platformę. Do tego w istocie sprowadza się jego dylemat.

Źródło: Zero.pl
Marek Jurek
Marek JurekMarszałek Sejmu w latach 2005–2007, poseł na Sejm (1989–1993, 2001–2007), poseł do Parlamentu Europejskiego (2014–2019) - autor zewnętrzny