Reklama
Wojsko

Polskie drony na eksport czy dla MON-u? Byłem na Carpathian Drone Summit

Polski eksport bezzałogowców ma w 2026 r. osiągnąć rekordowy miliard euro. Prywatne firmy znad Wisły oferują szereg dronów do różnych misji. Powstająca na Podkarpaciu dolina dronowa ma pomóc im w certyfikacji, testach i szkoleniu. Choć polska branża rośnie, to wcale nie ma pewności, że polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zamówi od niej bezzałogowce. Redakcja Zero.pl była obecna na Carpathian Drone Summit.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 17:20
5 min
Charpatian Drone Summit (fot. Paweł Podgorski/biuro prasowe UMWP / biuro prasowe UMWP)
TYLKO NA

– Oczekujemy zaproszenia nas do współpracy, a to zaproszenie nie nadchodzi. Jest rozgoryczenie w nas, że słyszymy o local contencie, chcielibyśmy być częścią tego local contentu, ale nikt nam nie daje szansy – powiedział w rozmowie z Zero.pl jeden z przedsiębiorców uczestniczących w Carpathian Drone Summit.

Jego drony lądowe jeżdżą na Tajwanie, jest nimi zainteresowana też Afryka. Paradoksalnie polskim producentom łatwiej sprzedawać bezzałogowce zagranicznym klientom, niż oczekiwać na zamówienia z polskich ministerstw. Takie wydarzenia jak Carpathian Drone Summit mają to przełamać. Zwłaszcza że Podkarpacie staje się centrum europejskiego biznesu dronowego.

A1 Husaria w locie (fot. facebook.com/Carpathian Drone Summit / facebook.com/Carpathian Drone Summit)

Carpathian Drone Summit to dwudniowe wydarzenie skupiające polską branżę bezzałogowców i instytucje państwowe, samorządowe, wraz z mundurowymi służbami. Pierwszego dnia przeprowadzono pokazy aerodynamiczne, w których zaprezentowano takie bezzałogowce jak m.in. A1 Husaria, interceptory Pika, rój dronów Avalon, drony lądowe HEXA, wielowirnikowce Robustus i SAR Pixar oraz drony wielozadaniowe pionowego startu i lądowania (VTOL).

Część wystawowa oraz merytoryczna z panelami dyskusyjnymi odbyła się drugiego dnia imprezy. W Zen.com Expo Centrum Wystawienniczo-Kongresowym zgromadziło się kilkadziesiąt przedsiębiorców i instytucji, którzy zaprezentowali swoje drony, rozwiązania przeciwko bezzałogowcom (detektory i broń do strącania dronów), a także prekursorskie projekty polskich uczelni wraz ze stanowiskami służb mundurowych coraz częściej korzystających z dronów (Wojsko Polskie, Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna, Straż Graniczna i Policja). Nieprzypadkowo warto napisać o żołnierzach, ponieważ to oni zwyciężyli Dual-Use Hackathon.

Rój dronów Avalon (fot. facebook.com/Carpathian Drone Summit / facebook.com/Carpathian Drone Summit)

Jednym z kluczowych punktów eventu był właśnie Dual-Use Hackathon. Ponad 70 uczestników z całej Polski przez 24 godziny pracowało nad rozwiązaniami, które powinny znaleźć zastosowanie w zarządzaniu kryzysowym, bezpieczeństwie i ratownictwie (wykorzystanie dronów w czasie kryzysów wraz z algorytmami i narzędziami dla służb).

Reklama
Reklama

Pierwsze miejsce zajęła 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej. Następne były zespoły Sky Freedom i Koło Naukowe Legendary Lovers Politechniki Rzeszowskiej.

Czytaj także: Polskie super-drony. Mamy „żądła”, ale nie mamy skali

Ponadto na Carpathian Drone Summit odbyły się konkurs Dual Use Challenge, skierowany do startupów rozwijających technologie dronowe i wykorzystujące sztuczną inteligencję. Zwycięzcą został projekt Q-Safe FF, a nagrodę publiczności otrzymał StratoAim.

Polskie drony na eksport czy w kraju?

Polska branża dronowa rośnie w siłę. W tym roku ma paść eksportowy rekord pod względem wysyłki dronów za granicę. Prognozowany miliard euro oszacowano na podstawie rekordowych wpływów z początku roku. W lutym 2026 r. było to ponad 100 mln euro, gdy w analogicznym miesiącu 2022 r. – 100 tys. euro.

97 proc. tego eksportu stanowią zamówienia z Ukrainy. Polska staje się liderem eksportowym w Unii Europejskiej w tym sektorze.

Krytycy tych szacunków bagatelizują rolę Polski, ponieważ istotną część eksportu stanowi reeksport: drony trafiają do Polski z innych państw, a później są odsprzedawane dalej. W międzyczasie wzrosła jednak oferta „narodowych” bezzałogowców i firm z Polski, które oferują stricte rozwiązania pochodzące znad Wisły.

Interceptory Pika (fot. facebook.com/Carpathian Drone Summit / facebook.com/Carpathian Drone Summit)

W Polsce, do tej pory, rzucano im przysłowiowe „kłody pod nogi”, ale powstające na Podkarpaciu Polskie Centrum Certyfikacji i Rozwoju Systemów Bezzałogowych (tzw. dolina dronowa) na pewno ułatwi droniarzom prace. Aby testować rozwiązania, zwłaszcza na większych odległościach, potrzebne są takie miejsca. Loty poligonowe Deep Precision Strike i wyasygnowany w polskiej przestrzeni powietrznej korytarz na testy dla polskich dronów o strategicznym zasięgu potwierdziły jak bardzo polskie Ministerstwo Obrony Narodowej potrzebuje kontaktu z prywatnym sektorem dronowym.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Niewidzialny Gladius i Moskwa w zasięgu Strikera. Polskie drony hitem MSPO

Paradoksalnie w kwestii polskich bezzałogowców, które są zdolne do rażenia celów głęboko w terytorium przeciwnika, dominują właśnie prywatne firmy. Flyfocus Striker o zasięgu 1000 km, turbo-odrzutowy MTJD-15 latający na takim samym dystansie, czy pokazywany na Carpathian Drone Summit dron A1 Husaria (zasięg 1600 km) od ALA.com to „owoce” polskich przedsiębiorców. Nawet projekt „polskiego Shaheda”, czyli PLArgonia jest dziełem konsorcjum Grupy Boryszew i Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych (ITWL), więc jest inicjatywą pół-państwową. Ministerstwo Obrony Narodowej i prywatny rynek dronowy w Polsce powinny działać synergicznie.

Reklama
Reklama