W sieci pojawiły się nowe grafiki prezentujące wygląd nadchodzącego Samsunga Galaxy Z Flip8. Można powiedzieć, że niby człowiek wiedział, ale trochę się łudził... Wygląda na to, że kolejny rok z rzędu Samsung stawia na ewolucję i możemy zadać sobie pytanie – czy w smartfonach z klapką jest jeszcze miejsce na coś nowego?

- W sieci pojawiły się grafiki pokazujące wygląd nadchodzącego Samsung Galaxy Z Flip8.
- Zmian wizualnych praktycznie nie będzie, a jedyna zmiana w obudowie to konstrukcja cieńsza o pół milimetra.
- Smartfony z klapką są coraz mniej innowacyjne. Niewiele da się zmodyfikować w konstrukcji, ale dużo można zmienić w specyfikacji.
Samsung Galaxy Z Flip8 nie będzie miał żadnych istotnych zmian wizualnych. Smartfon wygląda praktycznie identycznie jak swój poprzednik. Ma płaskie krawędzie, jest nieco kanciasty, ekran główny nadal ma dosyć spore ramki, a zewnętrzny zajmuje niemal całą powierzchnię połowy klapki z otworami na dwa aparaty.

Samsung Galaxy Z Flip8 (fot. MyMobiles)
Tym, czego nie widać na samych grafikach, mają być nowe wymiary. Obudowa ma być cieńsza od poprzednika o zawrotne... pół milimetra. Symbolicznie, ale to wystarczy do tego, aby wraz z zakupem smartfonu konieczny był zakup nowego etui.
Niewiele ma się zmienić również w specyfikacji. Ekran główny ma mieć przekątną 6,9 cala, a zewnętrzny 4,1 cala. Sercem smartfonu ma być procesor Samsung Exynos 2600, nieznacznie ma za to urosnąć bateria. W poprzedniku ogniwo miało pojemność 4300 mAh.
Premiery tegorocznych składanych smartfonów Samsunga możemy spodziewać się w lipcu.
Czy smartfony z klapką dobiły do ściany? Tu dalej jest miejsce na usprawnienia
Trudno jest wymagać zmian w konstrukcji i wyglądzie składanych smartfonów. To dosyć ograniczona konstrukcja, która wydaje się, że dotarła do ściany. Ekrany zewnętrzne urosły już do maksimum. W końcu nie mogą zajmować więcej niż całą powierzchnię połowy klapki. Musi być w nich lub obok nich miejsce na aparaty, inaczej tracimy jedną z kluczowych funkcji, czyli możliwość robienia zdjęć z zamkniętą obudową i podglądem na zewnętrznym wyświetlaczu.
Zmienić można co najwyżej szerokość i nieco proporcje obudowy. Tak, żeby ekran główny był nieco mniej panoramiczny, ale tu też nie można przeszarżować. Zbyt szeroka obudowa zaburzy proporcje i uderzy w kolejną kluczową cechę takich urządzeń – ich kompaktowość.
Pozostają jeszcze prace nad samym ekranem. Tak, aby jego powierzchnia była bardziej odporna na zarysowania, a miejsce zgięcia mniej widoczne. Jak pokazał niedawno Oppo Find N6, jest tu dużo miejsca na usprawnienia.

Samsung Galaxy Z Flip8 (fot. MyMobiles)
Zmienić można, a wręcz trzeba, specyfikację smartfonów z klapką. Choć są z nami już od kilku lat, trudno nazwać je prawdziwie flagowymi urządzeniami. Nadal mają małe baterie, a dodatkowo Samsung dalej upiera się na wolne ładowanie. Do tego aparaty, nie tylko we Flipach Samsunga, są co najwyżej dobre. Daleko im do topowych rozwiązań znanych z klasycznych konstrukcji.
Wydaje się, że to właśnie ogólna specyfikacja pozostawia jeszcze pole do manewru. W obudowach zmieni się niewiele. Jasne, to mogą być cieńsze konstrukcje, ale to odbierze pole manewru przy poprawie specyfikacji. Do cieńszej obudowy nie uda się włożyć ani większych baterii, ani lepszych aparatów.
Czy w najbliższym czasie dojdzie do istotnych zmian? Raczej bym się tego nie spodziewał w obliczu nadchodzącej premiery iPhone'a Fold. To on może być w 2026 roku wyznacznikiem tego, w jakim kierunku pójdą składane konstrukcje. I te duże, jak i te z klapką.
