Jak wszyscy wiemy, po pandemii nic nie jest już takie samo i jednym z przykładów tego określenia są targi elektroniki. Po czasach covidowych coraz więcej dużych firm zaczęło ograniczać swoją obecność na tego typu wydarzeniach, stawiając na własne eventy i premiery. Czy to w innym terminie, czy też w trakcie trwania targów. Korzystając przy tym z okazji, że dziennikarze i tak są na miejscu.
Był krótki moment, kiedy się to zmieniło i na targi, głównie Mobile World Congress w Barcelonie, znowu zawitały największe premiery, choćby smartfonowe. Wygląda na to, że był to tylko chwilowy zryw. Lista nieobecnych na targach IFA w Berlinie – albo bardzo słabo widocznych – była w tym roku bardzo długa.
Polacy to cyfrowi entuzjaści. Ale chyba zwyczajnie lubimy stać w kolejkach
Główny obiekt targów oddany w ręce Chińczyków

CityCube Berlin. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Budynek widoczny na zdjęciu powyżej to CityCube Berlin. Ogromna przestrzeń o powierzchni 12 tys. m kw., która przez lata była zajmowana wyłącznie przez jedną firmę. Samsung pokazywał tu dosłownie swoje pełne portfolio. Cały sprzęt kuchenny, telewizory, urządzenia mobilne, monitory, audio… Budynek ma dwa poziomy i na dolnym odbywały się dodatkowe prezentacje nowych produktów. Również Samsunga.
W tym roku w środku można było spotkać chińskiego Xpenga z kolejnym prototypem latającego pojazdu i premierą modelu L03. Oprócz tego koszmar warszawskich aktywistów, czyli hulajnogi, w mniejszym stopniu elektryczne wytwory motocyklopodobne i kilka pojazdów projektowanych z myślą o niepełnosprawnych.
Były to głównie marki chińskie i co warto odnotować, wystawcy w podawanych specyfikacjach zgodnie nie chwalili się osiąganymi przez ich pojazdy prędkościami. Podawana była tylko maksymalna moc silników. Rekordzista, o ile dobrze wytypowałem, oferował moc sięgającą kosmicznych 30 tys. W.
Tak, w tym samym budynku swoją strefę miał też AMD, który kompletnie nie pasował do otoczenia.
Samsung był jednym z największych nieobecnych targów, choć firma zorganizowała swój pokaz w Berlinie. Na podobny krok zdecydował się Dyson, organizując bardzo duże wydarzenie na terenie miasta. Jak wyglądało, będziecie mogli w najbliższych dniach zobaczyć na Instagramie Kanału Zero.
Nieobecnych można długo wymieniać. Jak choćby Oppo, realme, Honor, Huawei, Asus czy Lenovo. Tak, wiem, to też są głównie chińskie marki, ale duże, z którymi jesteśmy już oswojeni i znamy je od lat.
Philips Hue połączy się z Nanoleaf. W końcu ktoś pokazał, że AI może być praktyczne
Na targach IFA można było się w tym roku poczuć jak na AliExpress

IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Inne)
Targi IFA mają swój podział terytorialny, dopasowany pod liczbę wystawców z danej kategorii, ale też są tu pewne elementy stałe. Jak to, że wydzieloną część targów zajmują marki ze sprzętem AGD i swoje miejsce mają LG i TCL. Choć takie przez lata miał też Samsung i wiemy, jak to się skończyło.

Unikatowe wzornictwo, IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Całą centralną część targów, czyli w zasadzie tą, do której w pierwszej kolejności trafia większość odwiedzających, zajmowały firmy z dziedziny szeroko pojętego smart home oraz urządzenia i akcesoria mobilne. Bardzo szybko poczułem się, jakbym trafił do stacjonarnego AliExpress.

To wcale nie jest to, co myślisz. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Nie zliczę, ile widziałem stoisk z akcesoriami do smartfonów, na czele z iPhone’ami. A wszystko jak przepuszczone przez kalkę. Powerbanki zwykłe, z magnesem, Qi, Qi2, zaraz obok etui w praktycznie każdej formie – tego było zdecydowanie najwięcej i niemal wszystko z Chin. Trochę jak taki komis z akcesoriami GSM.

Logitech? Nie znam... IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Po niektórych stoiskach powinien się w zasadzie przejść jakiś urząd patentowy, bo „inspiracje” myszkami Logitecha widziałem na co najmniej trzech sporych wystawach. Na targach była też całkiem spora przestrzeń ze sprzętem gamingowym i tu przyznaję, że szczególnie klawiatury robiły bardzo pozytywne wrażenie, ale tu ponownie, były to w większości produkty chińskich marek.

Na stoiskach było zatrzęsienie dziwnych wiatraczków. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jakość stoisk była mocno zróżnicowana. To coś, co mocno zmieniło się w ostatnich latach. Do pewnego momentu istniała wydzielona część targów dla bardzo małych marek, które wystawiały się w zasadzie w budkach. Teraz takich stoisk o niskiej jakości prezencji było bardzo dużo. I nie chodzi mi o to, że chciałbym tam drewniane podłogi i nie wiadomo jak efektowne oświetlenie.

Jak na bazarze... IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jeśli na blacie mam poustawianych byle jak kilkadziesiąt produktów z wymieszanych ze sobą kategorii, to nawet nie bardzo mam ochotę się temu przyglądać. Tak jak nie widzę najmniejszego sensu w wystawianiu sprzętu, który nie działa. Straciłem rachubę w liczeniu stoisk, na których znajdowały się niedziałające zegarki.
Nowe zegarki Huawei Watch GT 7 i Watch GT 7 Pro. Czy jest tu miejsce na usprawnienia?
Chińskie marki wchodzą w nowe kategorie sprzętu

Fossibot jest znany głównie z produkcji pancernych smartfonów. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Na stoiskach zauważyłem pewne prawidłowości. Chińscy producenci smartfonów odpornych, czyli takich, którymi można wbijać gwoździe, mają baterie o pojemności nawet ponad 20 000 mAh, wbudowane projektory i zestaw przetrwania, zaczęli pokazywać magazyny energii. Na prawie każdym stoisku, na którym znajdowały się pancerne urządzenia mobilne, były też przenośne, przerośnięte powerbanki.
To też jest niezmiennie bardzo popularna kategoria urządzeń i firm specjalizujących się w tego typu produktach w tym roku też nie zabrakło. Oczywiście mówimy o firmach chińskich, jak choćby Bluetti.

Obowiązkowe wyposażenie robota koszącego w 2026 r. - napęd 4x4, aparycja czołgu, podkaszarka. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Było też kilka innych prawidłowości. Jeśli firma robi odkurzacze, to możemy być niemal pewni, że na stoisku znajdziemy też sprzęt do odkurzania na mokro oraz prawdopodobnie roboty koszące do ogrodu.

Mamy Kłeczka w domu. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Dużo firm stawia na coraz większą ekspansję z wieloma nowymi kategoriami sprzętu. O ile w przypadku Xiaomi jest to w zasadzie naturalny etap rozwoju, bo jest to sprawdzona i rozpoznawalna marka w Europie, tak już np. w przypadku takiego Ankera, którego raczej kojarzymy głównie ze sprzętu zasilającego, jest to odważny krok.
Poco F9 Pro i Poco F9 Ultra zadebiutowały w Polsce. Xiaomi uprzedził iPhone'a 18 Pro
Niewiele firm pozostało na polu bitwy

Miele robiło wrażenie wystrojem stoiska. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Urządzenia AGD wyrastają na ostatni bastion broniący się przed chińskimi firmami. Choć te też były na targach IFA, ale ich stoiska nie miały takiego rozmachu jak choćby Miele.

Chińska kuchenka gazowa. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Nie jest to moja kategoria urządzeń, ale nawet okiem laika było widać, że sprzęty kuchenne europejskich marek i chińskich to nadal są dwa różne światy. To, jak wyglądają i są wykonane choćby kuchenki gazowe czy elektryczne, pokazuje, że tutaj Chińczycy albo faktycznie są na niższym poziomie albo jeszcze nie są gotowi na zaatakowanie europejskiego rynku ze swoimi najlepszymi produktami.

LG jak Samsung, idzie w wyświetlanie obrazów. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Stoisko LG zawsze zajmuje na targach IFA dużo miejsca i nie inaczej było w tym roku, ale było tam dosyć pusto. Mam wrażenie, że pojawiło się tam zdecydowanie za dużo dekoracji w stosunku do ilości prezentowanego sprzętu. Choć jak zawsze LG starał się pokazać w zasadzie wszystko. Od sprzętu kuchennego, przez monitory, głośniki, kończąc na telewizorach.

TCL poszedł w rozmiar. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Swoją drogą telewizorów było w tym roku jak na lekarstwo. Poza LG jak zawsze ogromną strefę miał TCL, jeden z głównych partnerów targów. Swoje wydarzenia organizował też Philips, trochę telewizorów pokazał Xiaomi, a Panasonic postawił wyłącznie na zamknięte pokazy dla mediów.
Xiaomi 14 Pro z większą baterią. Wydłużanie życia starszych modeli receptą na kryzys
Nie mam problemu z chińskimi markami. Mam problem z tym, jak wygląda ich obecność na targach i że inne firmy schodzą im z drogi

Fritz! broni honoru europejskich marek. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Targi IFA są o tyle specyficzne, że są targami bardzo otwartymi. Po dniach dla mediów wchodzą tam „ludzie z ulicy”, a bilety wstępu nie są specjalnie drogie. Jednodniowy bilet normalny kosztuje 28 euro, a ulgowy 16. Ci ludzie będą chcieli zobaczyć sprzęt, dotknąć, zapytać i tu pojawia się problem. Bo komunikacja na wielu stoiskach chińskich, ale i nie tylko chińskich firm, pozostawia sporo do życzenia.

Ładne, niedziałające, każdy inny... IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Dwie przemiłe panie z Indii próbowały mi opowiedzieć o swoich mobilnych akcesoriach, swoją drogą bardzo ładnych, ale pomimo szczerych chęci nie byłem w stanie zrozumieć niczego, co do mnie mówiły. Choć próbowały mówić po angielsku. Wiele osób, jakie spotykałem, miało problemy z podstawową komunikacją po angielsku. Nie mówiąc już o opowiadaniu o technicznych aspektach sprzętu.

AI płakał, jak generował. IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jeśli komuś przyjdzie narzekać na to, że coraz więcej chińskich firm pojawia się na polskim rynku, to pamiętajcie o dwóch rzeczach. Pierwsza: w Polsce nadal jest ich mało. Choć pojawiają się u nas choćby kolejne firmy sprzedające sprzęt sprzątający, niemal identycznie wyglądające produkty chińskich marek widziałem na kilkunastu dużych stoiskach i żadnej z nich jeszcze u nas nie ma.
Druga: chińskich firm jest coraz więcej, bo konkurencja z innych krajów gdzieś się pochowała. Zrezygnowała? Zbiera siły? Trudno powiedzieć, ale z jakiegoś powodu konkurencja spoza Chin jest coraz słabsza.
Zobaczenie sprzętu na chińskich stoiskach daje do myślenia
Nagromadzenie stoisk chińskich firm, na których widziałem masę bardzo podobnego do siebie sprzętu, wywołało u mnie pewną myśl. Mianowicie – jak mocno przepłacamy?

Na IFA 2026 można było znaleźć dużo ładnych klawiatur. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Kiedy widzi się kilkanaście stanowisk różnych marek, gdzie jedne zajmują nawet dwie hale i wyglądają bardzo bogato, a na innych, znacznie skromniejszych trafiamy na tak samo wyglądające urządzenia, zaczyna to być podejrzane. Dlaczego jeden odkurzacz kosztuje 3 000 zł, a drugi 1 000 zł, skoro wyglądają praktycznie tak samo?

Robot do mycia okien Karcher. Wygląda znajomo? IFA 2026. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Choć najlepszy przykład to roboty do mycia okien. Zapewne je kojarzycie, są bardzo popularne na chińskich platformach zakupowych i są to głównie dwa modele – kwadratowy lub z okrągłymi padami. Na AliExpress pierwszy da się znaleźć poniżej 350 zł, drugi poniżej 200 zł. Oczywiście takie też były na targach. Jednocześnie niemal identycznie, choć z nieco bardziej premium obudową, miał na swoim stoisku Karcher. Kwadratowy kosztuje prawie 1 300 zł, a okrągły niecałe 700 zł.
Więc może to też jest powód, dla którego inne firmy ustępują miejsca chińskim. Tylko dlaczego chińskie, choć wydaje się takie same, jest tak dużo tańsze?
Może zainteresuje Cię:






