Prawdę mówiąc nie bardzo wiem, jak to się złożyło, że do tej pory omijały mnie testowe egzemplarze Pixel Watcha. Nie narzekam z tego powodu, bo bardzo trudno recenzuje się sprzęty, które z generacji na generację wnoszą mało zmian.
Jednocześnie do Pixel Watcha 5 podchodziłem uzbrojony w masę stereotypów i obaw. Bałem się, że okaże się niewiele potrafiącą zabawką, a bateria nie będzie wystarczać mi do wieczora. Jestem przyzwyczajony do ładowania smartwatcha średnio raz na tydzień. Mocno zastanawiałem się też, czy obudowa nie okaże się zbyt delikatna i trochę przygotowywałem się na katastrofę. W wielu miejscach bardzo mocno się pomyliłem.
Wolę bardziej klasyczne konstrukcje, ale wygody Pixel Watchowi 5 odmówić nie można
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Co by o zegarkach Google Pixel nie mówić, wyglądają bardzo oryginalnie. Obudowa jest podzielona na trzy wyraźne części. Największa znajduje się na górze i jest to mocno zakrzywiona na bokach tafla szkła.
Pod nią znajduje się solidny, metalowy korpus, a dekiel to ponownie szkło. Chyba pierwszy raz spotykam się ze szkłem na spodzie obudowy zegarka i wypada to bardzo dobrze. W zasadzie jest to równie wygodne i bezproblemowe jak spody ceramiczne. Może poza tym, że szkło w Pixel Watchu 5 przez kontakt ze skórą bardzo mocno się brudzi.
Pozostałe elementy to styki ładowania oraz głośnik na lewym boku oraz obracana, metalowa koronka na prawym, a nad nią znajdziemy przycisk funkcyjny.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Fanem tego wzornictwa zdecydowanie nie zostałem, wolę bardziej klasycznie wyglądające smartwatche. Niemniej, dla osób szukających zegarka nowoczesnego i mocno „technologicznego” będzie jak znalazł. Nie do końca mam zaufanie do tak dużej ilości szkła na górze obudowy. Jest to Gorilla Glass 5 i przez ponad miesiąc użytkowania nie pojawiła się na nim najmniejsza rysa, ale zwyczajnie bałbym się zabrać ten zegarek np. w góry.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Mocowanie pasków w zegarkach Pixel Watch to na pierwszy rzut oka jakiś koszmar. Jego obie części trzeba w dziwny sposób wsunąć w uchwyty obudowy, ale okazuje się to prostsze, niż wygląda. Z demontażem też nie ma tragedii.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jak nie lubię pasków, w których po zapięciu dłuższą część wkłada się pod krótszą, tak Pixel Watch 5 okazał się zaskakująco wygodny. To jeden z niewielu zegarków, w których bez najmniejszego dyskomfortu mogłem pracować bez przerwy i spać z nim noc w noc. Duży plus za dwa rozmiary paska w zestawie. Na szerszym nadgarstku krótszy będzie zdecydowanie za krótki.
Xiaomi Redmi Note 17 debiutują w Polsce. Dobra cena kosztem specyfikacji
Google Pixel Watch 5 nie ma lepszego ekranu niż konkurencja, ale nadrabia efektownym umieszczeniem
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Pixel Watch 5 w rozmiarze 45 mm ma ekran AMOLED o średnicy 1,43 cala. Wyświetla obraz o rozdzielczości 456x456 pikseli przy maksymalnej deklarowanej jasności 2000 nitów i z dynamicznym odświeżaniem w zakresie 1-60 Hz.
To parametry typowe dla zegarków z wyższej półki i podobnie jak w modelach Huaweia czy Samsunga, mamy tu perfekcyjną czerń, bardzo ładnie nasycone kolory i wzorową czytelność w pełnym słońcu.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Przewagą ekranu Pixel Watch 5 jest jego efektowne umieszczenie. Zakrzywione szkło i idealnie czarne obramowanie w połączeniu z prawdziwie czarną czernią panelu AMOLED powodują, że trudno jest powiedzieć, w którym miejscu kończy się wyświetlacz. Nawet w bardzo jasnym otoczeniu. Więc optycznie wydaje się on znacznie większy, a to mocno przyciąga wzrok i jest bardzo efektowne.
Ten telefon jest jak iPhone, tylko z Androidem. A czy jest od niego lepszy?
Czyli to tak działa smartwatch... Pixel Watch 5 pokazał mi kilka sztuczek
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Od mniej więcej 2020 r. porzuciłem zegarki z Wear OS na rzecz różnych modeli Huaweia i rzadziej jednego z Amazfitów. Po drodze zdarzało mi się korzystać ze sprzętu innych firm, ale głównie były to zegarki bez otwartego systemu operacyjnego i prostsze urządzenia jak Xiaomi czy CMF. Pixel Watch 5 pokazał mi, że smartwatch potrafi, i to dosłownie, więcej.
Przede wszystkim mam tu pełną synchronizację aplikacji między zegarkiem, a smartfonem. Co konkretnie mam na myśli?
Choćby to, że na zegarku widzę pełną treść wiadomości np. z aplikacji serwisu X lub Slacka, z załącznikiem w postaci zdjęcia włącznie. Do tego mogę na tę wiadomość lub wpis odpowiedzieć prosto z zegarka za pomocą miniaturowej, ale zaskakująco użytecznej klawiatury lub głosowo. Tak dobrą integrację zegarka ze smartfonem znajdziemy chyba tylko w Samsungu (w końcu to ten sam system) oraz Apple.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Na małym ekranie nie zawsze mieści się pełna treść wiadomości i Pixel Watch 5 jest pierwszym zegarkiem, w którym zacząłem korzystać z gestów. Gest stuknięcia palcem wskazującym w kciuk ręki, na której mamy zegarek działa jak obrót koronką – przewija listę o kilka linijek. Weźmy konkretny przykład.
Wracam do domu z zakupami i dostaję powiadomienie. Automatycznie wyświetla się na ekranie zegarka, ale to długa wiadomość i nie mieści się na wyświetlaczu. W drugiej ręce mam zakupy, więc stukam palcami i ekran się przewija.
Tak, wiem, jaram się pierdołą, ale jak użyteczną!
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Gwoli ścisłości dodajmy, że tak, Pixel Watch 5 pozwala na prowadzenie rozmów za pomocą wbudowanego mikrofonu i głośnika. Działa to przyzwoicie, w zasadzie na poziomie konkurencji i porównywalnie z zestawem głośnomówiącym smartfonu.
Można kupić klawiaturę za 150 zł, można kupić za 1500 zł. Z czego wynika ta różnica?
Pixel Watch 5 i Google Health z nowym sposobem informowania o stanie organizmu. Jakie to złośliwe!
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
O ile mnie pamięć nie myli, Google jako pierwszy wprowadził nowy sposób informowania użytkownika o podsumowaniu wykonywanych pomiarów. Później podobne rozwiązanie wprowadził Huawei i Apple. Konkretnie Google Gemini analizuje nasz wysiłek z całego dnia i chwali nas lub motywuje w formie kilkuzdaniowego podsumowania. To samo robi rano podsumowując statystyki snu i sprawdza, na ile zregenerowaliśmy się po wczorajszym dniu i sugeruje np. odpuszczenie treningu na rzecz spokojniejszego spaceru.
Działa to naprawdę dobrze. Komunikaty są jasne, przejrzyste, zrozumiałe i to zdecydowanie lepsza forma, niż suche wykresy, które nie każdemu coś mówią. Przy podsumowaniach Gemini potrafi być jednak złośliwie upierdliwy. Jak choćby w dniu, kiedy podczas targów IFA zrobiłem ponad 18 tys. kroków, za co zegarek mnie pochwalił i zapytał, czy zmieszczę jeszcze tego dnia trening siłowy. Co najlepsze, jest to pokazywane w formie wiadomości, więc tak, można na nią odpowiedzieć i zwyzywać asystenta komunikując mu, że... może z tym treningiem, to nie dzisiaj.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Lista parametrów mierzonych przez Pixel Watcha 5 jest bardzo długa. Poza klasyką, czyli pomiarem tętna, natlenienia krwi, snu, liczeniem kroków mamy tu pomiar temperatury skóry, EKG, jakości oddychania, stresu, cykli menstruacyjnych i całą telemetrię biegową.
Pomiary wypadają bardzo dobrze. Czas snu jest liczony wzorowo, podobnie jak zmiany rytmu pracy serca czy oddechu. Do tego bardzo sprawnie jest rozpoznawana aktywność i Pixel Watch 5 nie pyta nas, czy np. właśnie rozpoczęliśmy spacer, a od razu go rejestruje i po pewnym czasie od zatrzymania poinformuje nas o wykryciu aktywności i jej zapisaniu.
Jako zegarek do mierzenia aktywności i strażnik prawidłowej pracy organizmu, Pixel Watch 5 spisuje się wzorowo.
Dokąd zmierza technologia? Nowe trendy na targach IFA 2026
Pixel Watch 5 działa krótko, choć znacznie dłużej, niż się spodziewałem. Nadrabia szybkim ładowaniem
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Wizja ładowania zegarka co wieczór nie mieści mi się w głowie i nieco przerażało mnie, że właśnie to czeka mnie z Pixel Watchem 5. Jak się okazuje było to błędne myślenie.
Pełne dwa dni pracy są tu w pełni osiągalne. Przy stale aktywnym ekranie always-on, automatycznych pomiarach, pełnym śledzeniem aktywności oraz snu, ze wszystkimi powiadomieniami i śledzeniem treningu przez godzinę dziennie. To przekładało się na wspomniane pełne dwa dni i dwie noce pracy, po czym zostawało mi zazwyczaj ok 15-20 proc. zapasu energii.
Okazało się to znacznie mniej bolesne, niż się spodziewałem dzięki szybkiemu ładowaniu. To trwa ok. godziny, ale doładowanie do 50 proc. baterii zajmuje kwadrans. Więc jak już nie sprawdzałem maksymalnego czasu pracy, wystarczyło codziennie położyć zegarek na ładowarce na czas pójścia pod prysznic i już miałem 100 proc. zapasu energii.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Ładowanie odbywa się w dedykowanej ładowarce, w której Pixel Watch 5 wygląda efektownie w pozycji stojącej. Ładowarka jest podłączana do portu USB-C i tak, Panie Huawei, proszę się uczyć i w końcu to wprowadzić u siebie(!).
Może zainteresuje Cię:
Pixel Watch 5 bardzo mi się spodobał, ale nie jest to zegarek dla mnie
Pod względem możliwości, jakości wykonywanych pomiarów, współpracy ze smartfonem (wyłącznie z Androidem) Pixel Watch 5 wypada wzorowo. To kompletny smartwatch, któremu niczego nie brakuje.
Ze względu na to, jak wygląda, nie jest to zegarek dla każdego. Jest to sprzęt bardzo technologiczny i elektroniczny. Najlepiej wypada z typowo cyfrowymi tarczami i nawet jak ustawimy tu coś, co próbuje być eleganckie i klasyczne, to nadal tak nie będzie wyglądać. To może odstraszyć część kupujących.
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Osobiście nie wybrałbym go też do uprawiania sportu, podczas którego może być narażony na uderzenia. Bałbym się go zabrać w góry i zwyczajnie nie ufam, że przetrwałby przypadkowe uderzenie w coś twardego. Co jednak trzeba zauważyć, chcąc wybrać zegarek z Wear OS „do zadań specjalnych” mamy mocno ograniczone możliwości, bo zostaje tylko Galaxy Watch Ultra2 Samsunga. Tylko jego cena startuje obecnie od 2 249 zł.
Pixel Watch 5 to z kolei wydatek 1 799 zł w wersji 41 mm i 1 949 zł w wariancie 45 mm. Porównywalnie z Galaxy Watch9 (1 749 zł i 1 899 zł) oraz Apple Watch Series 12 (od 1 899 zł) i w zasadzie tylko te dwa modele (plus warianty Ultra) stanowią dla Pixela jedyną konkurencję.
Co wybrać? Prosta sprawa – jak używasz iPhone'a to Apple Watcha, jak Androida to Pixela lub Samsunga i tu stawiasz na ładniejszy. To już wyłącznie kwestia gustu. Jeśli priorytetem jest bateria kosztem nieco słabszej integracji ze smartfonem, uniwersalność w działaniu z różnymi systemami, ekstremalna wytrzymałość lub klasyczny wygląd, wtedy trzeba się rozglądać za Amazfitem, Garminem czy Huaweiem.






