Reklama
Reklama
Reklama

Trump o Iranie podczas obchodów 11 września: Może być tylko zwycięstwo

Trump attends 9/11 observance ceremony at the Pentagon
Prezydent Donald Trump wraz z małżonką. (fot. ANNABELLE GORDON / POOL / PAP)

Donald Trump podczas ceremonii przed Pentagonem w 25. rocznicę zamachów z 11 września nawiązał do trwającej wojny z Iranem. Amerykański prezydent przedstawił obecny konflikt jako kontynuację walki rozpoczętej po atakach Al-Kaidy i przekonywał, że Stany Zjednoczone muszą doprowadzić ją do zwycięstwa.

  • Trump powiedział, że USA „nie mają wyboru” i muszą wygrać wojnę z Iranem.
    Prezydent oddał hołd żołnierzom walczącym z terroryzmem i tym, którzy mają zapobiec zdobyciu przez Iran broni jądrowej.
  • Minister obrony Pete Hegseth zapowiedział „zakończenie tej walki” i dalszą presję na Iran.
  • Podczas ceremonii odczytano nazwiska 184 osób, które zginęły w ataku na Pentagon.

W przemówieniu przed gmachem resortu obrony, w który 25 lat temu uderzył uprowadzony przez terrorystów samolot i gdzie zginęły 184 osoby, Trump kilkakrotnie nawiązał do obecnej wojny z Iranem, przedstawiając ją jako kontynuację walki zaczętej po atakach Al-Kaidy.

„Walczymy twardo. Walczymy, żeby wygrać”

– Dziś odnawiamy świętą przysięgę, którą po raz pierwszy złożyliśmy w ich (ofiar) imieniu ćwierć wieku temu. Nigdy, przenigdy nie zapomnimy. Dlatego walczymy dzisiaj. Nie mamy wyboru. Może być tylko zwycięstwo. Walczymy twardo. Walczymy, żeby wygrać – powiedział Trump.

Wymiana ognia między Iranem i USA. „Nasiliły się wzajemne ataki”

Reklama
Reklama

Prezydent oddał hołd tym, którzy podczas ostatniego ćwierćwiecza uczestniczyli w wojnie z terroryzmem i „tym żołnierzom, którzy teraz pracują nad tym, by największy światowy sponsor terroryzmu, Islamska Republika Iranu, nigdy nie miała broni jądrowej”. Twierdził przy tym, że Ameryka ponownie jest dziś poddawana próbie i „wygrywa ją z łatwością”.

W przemówieniu Trump wspominał heroiczne historie strażaków i policjantów, którzy zginęli podczas akcji ratunkowych, a także pasażerów porwanego przez terrorystów lotu United 93. którzy przeprowadzili szturm na kokpit, doprowadzając do rozbicia samolotu na polu w Shanksville w Pensylwanii, w efekcie broniąc Waszyngton przed atakiem i poświęcając swoje życie za „tych, których nigdy nie znali”. Trump ocenił, że był to „pierwszy amerykański kontratak wojny” z terroryzmem.

„Nasza flaga symbolizuje sprawiedliwość i wolność”

Dodał jednak, że ostateczna odpowiedź na ataki dokona się nie na polu bitwy, lecz wewnątrz rodzin. – Możemy wychować nasze dzieci w przekonaniu, że ich kraj jest dobry, że ich ojcowie są odważni, a nasza flaga symbolizuje sprawiedliwość i wolność - mówił Trump. – Możemy być narodem, którego bohaterowie nie są fanatykami abstrakcyjnej sprawy (...), ale tym rodzajem ludzi, którzy wbiegają do budynków i oddają życie we wtorek rano za nieznajomych, których nigdy nie spotkali – dodał.

Reklama
Reklama

Siemoniak rozmawiał z wiceszefem wywiadu USA. „Pełne informacje” o rosyjskiej dywersji w Polsce

Podczas ceremonii odczytano nazwiska wszystkich 184 ofiar ataku na Pentagon, w tym 59 pasażerów lotu American Airlines 77 z Waszyngtonu do Los Angeles oraz 125 pracowników Pentagonu. Przed Trumpem wystąpili minister obrony Pete Hegseth, była sekretarz stanu USA Condoleezza Rice oraz najwyższy rangą dowódca wojskowy generał Dan Caine.

Hegseth, który służył w wojsku w Iraku i Afganistanie i krytykował sposób prowadzenia tych wojen, powiedział, że „nawet jeśli były niedoskonałe, te wojny były naszą zemstą”. On również odniósł się do wojny z Iranem, zapowiadając „zakończenie tej walki”.

„Wysyłamy terrorystów do piekła”

– Nadal wysyłamy terrorystów tam, gdzie ich miejsce – do piekła, i tankowce na dno oceanu, gdzie ich miejsce. I zapewniamy, że Iran nigdy nie będzie miał broni jądrowej. Presja gospodarcza rośnie z każdym dniem. Kontrolujemy cieśninę. Zakończymy tę walkę – zadeklarował.

Ceremonia pod Pentagonem jest jedną z trzech odbywających się w piątek w USA oficjalnych upamiętnień 25. rocznicy ataków. W Nowym Jorku, gdzie przemawiają jedynie rodziny ofiar, udział bierze wiceprezydent J.D. Vance. W Shanksville w Pensylwanii Biały Dom reprezentują ministrowie transportu i zasobów wewnętrznych, Sean Duffy i Doug Burgum.

Reklama
Reklama

11 września 2001 r. terroryści Al-Kaidy porwali w USA cztery samoloty, z których dwa uderzyły w budynki World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty – który miał uderzyć w waszyngtoński Kapitol – rozbił się w Pensylwanii po akcji pasażerów, którzy podjęli walkę z porywaczami. W atakach zginęło prawie 3 tys. osób, wśród nich sześcioro Polaków.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama