Mijają trzy lata odkąd serwis X porzucił nazwę Twitter. Oprócz semantyki zmienił się również sposób funkcjonowania serwisu oraz pojawiające się w nim treści. Tymczasem dawni twórcy potęgi serwisu wracają do czasów świetności platformy z białym ptakiem. Pomysł wygląda ciekawie, ale droga, jaką musi pokonać, jest długa, trudna i wiedzie przez... sąd.

- Po trzech latach do sieci powraca Twitter. Nie jest to jednak w żaden sposób związane z serwisem X.
- Założyciele nowego Twittera wskazują, że X dokonując rebrandingu serwisu porzucił prawa do wcześniej nazwy. W tej sprawie toczy się sprawa sądowa.
- Twitter ma naprawić główną wadę X-a, czyli wiarygodność pojawiających się treści. Będą one oceniane przez specjalny algorytm, ale nie będą w żaden sposób cenzurowane.
W październiku 2022 r. Elon Musk kupił Twittera za 44 mld dol. Nie był to klasyczny zakup akcji na giełdzie. Miliarder kupił wszystko i wycofał spółkę z rynku publicznego. W lipcu 2023 r. Twitter zniknął, ustępując miejsca serwisowi X. Od tamtej pory wprowadzono wiele, niekoniecznie pozytywnych zmian, mocno zmieniła się struktura serwisu, ale też pojawiające się w nim treści.
Po trzech latach Twitter powraca do sieci, ale czy ma szansę na odzyskanie przynajmniej części swojej popularności?
Twitter wraca pomimo trwającego sporu sądowego
Za przywróceniem Twittera stoi amerykański startup Operation Bluebird. Pierwsze pytanie, jakie pojawia się w tej sprawie brzmi – czy to w ogóle możliwe? Startup został pozwany przez firmę Elona Muska pod koniec 2025 r. za wykorzystywanie nazwy serwisu.
Sprawa jest w toku, ale w trakcie jej trwania sędzia zasugerował, że X mógł porzucić prawa do nazwy Twitter w momencie przeprowadzenia rebrandingu. To zdaniem jednego ze współzałożycieli Operation Bluebird był sygnał to rozpoczęcia przywracania Twittera. Warto zaznaczyć, że Stephen Coates, o którym mówimy, to były radca prawny Twittera sprzed czasów Elona Muska.
Zadebiutował Samsung Galaxy S26 FE. Nowości trzeba szukać z lupą
Twitter korzysta z AI, żeby naprawić główne wady X-a
Uczciwie trzeba przyznać, że są elementy, które X zrobił dobrze. Jako aktywny użytkownik chwalę sobie możliwość tworzenia dłuższych wpisów, zmiany interfejsu też trzeba ocenić pozytywnie. Z drugiej strony dalej okrutnie boli mnie dostępność TweetDecka, nazywanego teraz X Pro, wyłącznie w najdroższych subskrypcjach. Jak mawiał klasyk – „tyle to nie”.
Największym problemem X-a są obecnie treści. Można często odnieść wrażenie, że to dzisiaj jedno z największych miejsc w internecie, w którym można do woli i bezkarnie kłamać. Za odpowiednią opłatą można to nawet uwiarygodnić poprzez weryfikację konta, która w zasadzie nie jest żadnym potwierdzeniem, że po drugiej stronie mamy żywego człowieka. Tak, to również wylęgarnia botów.
Mimo wszystko X pozostaje głównym medium politycznym. To tutaj często pojawiają się najważniejsze informacje przekazywane przez polityków. To również tu politycy chętnie wykorzystują fałszywe konta do publikowania treści, których powiedzmy, że nie wypada publikować. Ale zawsze można je udostępnić i zrzucić z siebie społeczną odpowiedzialność.
Funkcje nowego Twittera mają być przeciwieństwem X-a. Czuwa nad tym mechanizm Trust Dial z AI Vera. Wykorzystując silnik Google Gemini analizuje wiarygodność pojawiających się wpisów czasie rzeczywistym. Wpisy nie są w żaden sposób cenzurowane i można napisać dowolne kłamstwo, ale nieprawdziwe informacje mają, mówiąc wprost, ucięty zasięg.
Użytkownicy będą mogli zdecydować o poziomie wiarygodności, poniżej którego wpisy przestaną im się wyświetlać. Jeśli chcemy widzieć wszystko, nie ma problemu, ale możemy też ograniczyć się tylko do wiarygodnych informacji.
Twitter ma być miejscem wolnej dyskusji, ale bez udostępniania materiałów nielegalnych, związanych z przemocą czy wykorzystywaniem dzieci. Jego funkcje mają być takie same, jak w oryginale. Czyli będzie możliwość publikowania krótkich wpisów, które będzie można komentować w wątkach i udostępniać.
Remake Heroes of Might and Magic III to odważna próba odświeżenia świętości
Pomysł brzmi dobrze, ale płatny dostęp to nie jest dobry start
Twitter, pod adresem twitter.now, działa obecnie na zasadzie wczesnego dostępu i tylko za opłatą. Podstawowy próg wejścia to 20 dol. i daje to możliwość zarezerwowania nazwy użytkownika i otrzymanie odznaki z numerem. Jest to ranga Założyciel, a za 40 dol. można zostać Wojownikiem i tutaj część wpłaconych środków jest przeznaczana na trwającą rozprawę sądową o prawa do nazwy serwisu. Użytkownicy dostają też specjalną odznakę procy, symbolizującej walkę Dawida z Goliatem.
Jak dobry nie byłby to pomysł, jak bardzo nie pokazywałbym nam, jakim miejsce stał się serwis X, odbicie użytkowników Elonowi Muskowi nie będzie prostym zadaniem. Nawet jeśli mówilibyśmy o tych realnych, „żywych” użytkownikach.
Może zainteresuje Cię:

