Reklama
Kraj

Związki (wielo)partnerskie? A dlaczego nie

Debata o związkach w Polsce utknęła między tradycją a zakazem. Tymczasem rzeczywistość uciekła dalej – także w kierunku relacji, które wykraczają poza schemat „dwoje ludzi i reszta świata”. Lubimy powtarzać, że każdy ma prawo wyboru. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś z tego prawa korzysta zbyt kreatywnie. W teorii każdy jest kowalem swojego losu. W praktyce niektórym chętnie odbiera się młotek.

Jan Wróbel
Opinia autorstwa: Jan Wróbel
Dzisiaj 06:11
5 min
W segmencie względnie młodzieżowym, 18–44 lata, ponad jedna trzecia stałych par żyje bez ślubu. Zakładamy, że skoro dwoje dorosłych ludzi tak sobie wybrało, to państwo nie zmusza ich do pójścia inną ścieżką. (fot. Inne)
TYLKO NA

Gdybym miał zamiar ponownie wstąpić w związek małżeński, celowałbym w związek: kobieta plus dwóch. Zwłaszcza gdyby jednym z celów całej trójki miało być wychowanie kochanego potomstwa; już nie rwę się do wciągania wózka po schodach. W intercyzie trzeba by odpowiednie punkty zawrzeć. Za to sprawnie odkurzam i nieźle gotuję. Wstaję rano, mogę robić mężowi i żonie śniadanie do pracy.

No dobra, ktoś zarechocze, a „te sprawy”? Cóż, po pierwsze, proszę nie wtryniać nosa, bo to sprawy prywatne. A po drugie, PESEL bywa doradcą personalnym, łagodzącym napięcia. Jakby co, zaklepuję niedzielę rano.

Kara za zdradę

Warto wiedzieć, że Jacek Santorski wskazywał, iż generalnie ludzie nawiązują (rozmaitego rodzaju) relacje trójkowe w dość naturalny sposób. Chodzi o to, że w przypadku konfliktu jedno z trójki zaskakująco często przyjmuje postawę mediatora, a w każdym razie kogoś, do kogo można się zwrócić z nieśmiertelnym: „Popatrz tylko, jak on(a) nic nie rozumie!”. Pozycja kogoś stojącego nieco z boku jest przy tym wymienna – w dobrze działającej trójce.

Być może idealizuję trójkowy układ małżeński, niech będzie. Pytanie brzmi: dlaczego ktoś wie lepiej, że ja wiem gorzej? Sparzę się na projekcie – moja sprawa.

Reklama
Reklama

W segmencie względnie młodzieżowym, 18–44 lata, ponad jedna trzecia stałych par żyje bez ślubu. Zakładamy, że skoro dwoje dorosłych ludzi tak sobie wybrało, to państwo nie zmusza ich do pójścia inną ścieżką. Podobnie państwo nie blokuje ślubów 20-latek z 70-latkami. Nie odbiera dzieci matce, która związała się z kobietą. Nie zakazuje rozwodów. Nie karze nawet zdrad małżeńskich, mimo że uznaje je za krzywdę osoby zdradzonej, o czym przekonał się już niejeden rozwodnik (podwyższone alimenty!).

Czytaj też: Kłamstwo w polityce się opłaca, czyli jak wygrać, obiecać i zapomnieć

Nasz wielki Juliusz Makarewicz, główny twórca Kodeksu karnego z 1932 r., przewidywał pewne kary za zdradę, ale koledzy z komisji kodyfikacyjnej go powstrzymali. Szwecja depenalizowała zdradę w 1937 r., Austria dopiero w 1997 r.! W Korei Południowej dopiero Trybunał Konstytucyjny, po 25 latach walk liberałów, zniósł karę, uwaga, więzienia za cudzołóstwo – w roku... 2025. Zmienia nam się wrażliwość na wartość i zadania związków międzyludzkich.

Reklama
Reklama

Samodzielny wybór

Nie wszystkie zmiany są dobre tylko z tego powodu, że zmieniają. Niemniej jedna zmiana wygląda na fundamentalną – bardziej wierzymy w wartość samodzielnych wyborów. Aby nasze były chronione, musimy, nieraz bez przyjemności, chronić prawa innych do własnych wyborów. Tak to działa. Prawo pozwala dzisiaj ludziom na wiele z tego, co wcale nie tak dawno było nie do pomyślenia. Akurat na poliandrię, nie mówiąc już o starej, dobrej poligamii, kładzie szlaban. W czym gorsza jest decyzja dwóch facetów i kobiety, by żyć razem i razem wychowywać dzieci, od decyzji kobiety i mężczyzny? Trzech kobiet i męża?

Albo dwóch osób tej samej płci... Upieranie się Karola Nawrockiego przed przyjęciem i tak dość miękkiego projektu sejmowego, podżyrowanego nawet przez PSL, o związkach partnerskich (nie pada tam nawet ta nazwa!) jest promocją zakazu z gatunku: „Nie, bo prawica wie lepiej”. To bodaj najlepszy sposób, aby doprowadzić do długofalowego triumfu sił antyprawicowych i do postawienia tradycji katolickiej na półce z przecenionymi starymi ubraniami.

Nic tak dobrze nie robi lewicy, jak utożsamianie się prawicy ze słowem ZAKAZ. Oczywiście, prezydent, jako człowiek wolny, ma prawo lekceważyć przyszłość polskiej prawicy. Podobnie jak politycy Konfederacji, którzy są tak wolnościowi, że zakazują. Niby każdy jest kowalem swojego losu, ale kiedy kuje on według schematu opracowanego przez centralę: Prezydent – PiS – Konfederacja.

Reklama
Reklama

Korupcja w samorządach: jak działa system i dlaczego trudno go rozbić

Oczywiście, rozsądnie jest zaznaczyć, że często tradycja zakorzeniona jest wiele warta. Małżeństwo ma tradycję solidną. Być może nie ma powodu, by gmerać przy tej czcigodnej nazwie – niech, zgodnie z obyczajem i Konstytucją RP, małżeństwo oznacza związek mężczyzny i kobiety, 1+1. (Chociaż hipotetycznego określenia: „małżeństwo wielopodmiotowe” trochę żal). Jednak sama zasada, że w sprawie wyborów dotyczących własnego życia mam w państwie sojusznika, a nie przeciwnika, jest święta. Powinna być.

Źródło: Zero.pl
Jan Wróbel
Jan WróbelHistoryk, nauczyciel, publicysta; prowadzi Poranną Rozmowę Radia VOX - autor zewnętrzny