– Ten szpital wydaje się jakimś jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali – mówił w Porannej Rozmowie Zero Marcin Przydacz. Komentował w ten sposób najnowsze doniesienia portalu Zero.pl na temat Warszawskiego Szpitala Południowego. – Zastanawiam się, gdzie jest nadzór nad tym szpitalem. Dlaczego prokuratura nie zaczęła badać tej sytuacji? – pytał prezydencki minister.

- Dziennikarze portalu Zero.pl dotarli do taśm rejestrujących przebieg sekcji pacjenta, który zmarł w łazience Warszawskiego Szpitala Południowego. Marcin Przydacz nazwał tę placówkę „jądrem ciemności” i pytał o brak działań ze strony prokuratury.
- Zdaniem prezydenckiego ministra w szpitalu mogło dochodzić do próby tuszowania tragicznych wydarzeń.
- Polityk skrytykował działania rządu, który po trzech latach nagle oczekuje zmian w ochronie zdrowia w trzy dni.
Poranną Rozmowę Zero Jacek Prusinowski rozpoczął od najnowszych doniesień portalu Zero.pl. Dziennikarze Patryk Słowik i Jakub Styczyński ujawnili w poniedziałek, co zarejestrowały taśmy podczas sekcji pacjenta, który zmarł w łazience Szpitala Południowego.
– To jest już kolejna informacja dotycząca tego, co działo się w Szpitalu Południowym. Ja mam jedno tylko skojarzenie – ten szpital wydaje się jakimś jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali – skomentował Marcin Przydacz, Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP.
– Zastanawiam się, gdzie jest nadzór nad tym szpitalem. Dlaczego prokuratura nie zaczęła badać tej sytuacji? – pytał prezydencki minister.
Gość Jacka Prusinowskiego zwrócił także uwagę na pojawiający się w artykule Zero.pl cytat. Chodzi o słowa, którymi szef prosektorium Szpitala Południowego przedstawił lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok sprawę pacjenta, którego znaleziono w łazience po niemal czterech godzinach od śmierci: „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”.
Zdaniem Przydacza może on świadczyć o „próbie tuszowania, ukrycia czegoś, do czego nie powinno dojść”.
Reforma w trzy dni
Komentując wysiłki ministerstwa zdrowia w celu zażegnania kryzysu w ochronie zdrowia, polityk zauważył, że „rząd działa teraz pod presją”.
– Premier mówi w piątek, że do wtorku czeka na reformę zdrowia. Rządzi trzy lata i żadnej reformy systemu ochrony zdrowia nie zaproponował, a minister miała coś wymyślić w trzy dni. I jedyne, co wymyśliła, to żeby ograniczyć zarobki. Pytanie tylko, jak to się przełoży? Bo jeżeli będzie ograniczenie w miejscach publicznych, to czy ci lekarze nie odejdą do prywatnych? – zastanawiał się prezydencki minister.
Przydacz odniósł się także do medialnych doniesień, według których Rosja miałaby planować „ograniczoną zbrojną prowokację” przeciwko naszemu krajowi.
– Nie mamy informacji, by Polsce groziła za moment jakaś wielkoskalowa operacja rosyjska – zastrzegł. Przyznał jednak, że wiadomo, iż Rosja „rozważa scenariusze prowokacyjne”.
Ekshumacje na Ukrainie
Jacek Prusinowski pytał także ministra o rozpoczynające się dziś ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Ukrainie.
– Uważam, że cała ta historia wpływa na pozycję międzynarodową Ukrainy. Zgody na ekshumacje raczej wpłyną na nią pozytywnie. Ich blokowanie tworzyło negatywny obraz Ukrainy, więc dziwiłem się stronie ukraińskiej, że próbuje to blokować – mówił Przydacz.
Minister ocenił jednak, że o ile same zgody wpływają pozytywnie, o tyle ich efekt – jeśli potwierdzą się informacje o masowych grobach – może „przypominać o historii, z którą trzeba się zmierzyć”.
– Życzyłbym sobie, żeby strona ukraińska zmierzyła się z tą historią. To się wydarzyło. Dzisiaj trzeba się do tego tylko odpowiednio ustosunkować. W moim przekonaniu najlepiej, gdyby powiedzieli: niestety, tak właśnie było. Bardzo nam jest z tego tytułu przykro. Przepraszamy, nie będziemy odwoływać się do tych ideologii, nie będziemy gloryfikować tych zbrodniarzy, a ofiary pochowamy w odpowiedni sposób, dając im imię i nazwisko, i krzyż. To tyle. Czy to tak dużo? – pytał minister Przydacz.