Pracownicy ambasady USA w Kijowie wbrew temu, o czym poinformowała szefowa unijnej dyplomacji, nie wyjechali z Ukrainy. Kaja Kallas podała, że amerykańscy dyplomaci opuścili placówkę, gdy Rosja kolejny raz zaatakowała stolicę Ukrainy.

- „Ambasada USA jest otwarta. Nie ma żadnych zmian w naszym funkcjonowaniu, a doniesienia o tym są fałszywe” – napisali amerykańscy dyplomaci na portalu X.
- Dodali też, że Departament Stanu regularnie bada sytuację związaną z bezpieczeństwem ambasady w Kijowie.
- Mimo zagrożenia na miejscu pozostaje także ambasada RP.
Zamieszanie wokół sytuacji amerykańskich dyplomatów wywołała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Na Cyprze, podczas nieformalnego spotkania unijnych ministrów spraw zagranicznych w tzw. formule Gymnich, powiedziała, że mimo gróźb Rosji pod adresem placówek dyplomatycznych w Kijowie wszystkie ambasady, poza amerykańską, zostały na miejscu.
– Usłyszeliśmy od Ukrainy wczoraj, że wszystkie ambasady pozostały, prócz jednej. To też wymaga śmiałości ze strony tych ambasad. Ale tak, wszystkie europejskie ambasady zostały, Ameryka wyjechała – powiedziała Kallas, cytowana w ukraińskich mediach.
Zdementowali to amerykańscy dyplomaci, a potem także rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj. – Te informacje nie są zgodne z prawdą – powiedział dziennikarzom.
Mimo zagrożenia atakami powietrznymi w Kijowie pozostał także personel ambasady RP „Wszelkie informacje dotyczące zagrożeń bezpieczeństwa traktujemy z najwyższą powagą. Jednocześnie, po 12 latach rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie, w tym ponad czterech latach pełnoskalowej wojny, pozostajemy świadomi, że próby zastraszania stanowią stały element działań Kremla” – oświadczyła polska placówka w Kijowie.
Ambasada ostrzegła przed bombardowaniem Ukrainy
W tym tygodniu prezydent Wołodymyr Zełenski oraz ambasada USA w Kijowie ostrzegły przed zintensyfikowanymi atakami Rosji na Ukrainę.
Kreml zareagował w ten sposób na ukraińskie bombardowania uczelni i akademika w okupowanym przez Rosję mieście we wschodniej Ukrainie. Jak podał Zełenski, ukraińskie i amerykańskie służby dowiedziały się, że Rosja zaatakuje Kijów przy użyciu pocisku „Oresznik”, urządzenia zdolnego do przenoszenia głowic nuklearnych.
Iran o porozumieniu z USA. Biały Dom dementuje
Ambasada USA w Kijowie poinformowała w niedzielę, że „otrzymała informacje dotyczące potencjalnie znaczącego ataku powietrznego, który może nastąpić w dowolnym momencie w ciągu najbliższych 24 godzin”. W komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej podała, że ostrzeżenie dotyczy wszystkich części Ukrainy.
Rosja rozmieściła rakiety „Oresznik” na Białorusi. Niedawny atak armii rosyjskiej na Kijów z użyciem hipersonicznego pocisku spotkał się ze zdecydowanym potępieniem w niemieckiej prasie. Zdaniem komentatorów wykorzystanie tej broni świadczy o słabości Kremla i jego frustracji wywołanej brakiem sukcesów na froncie. „Kreml sięga po terror” - pisze w środę dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.