Reklama
Kraj

Minister od mundurków i amnestii. Jak Roman Giertych wstrząsnął polską szkołą

Amnestia dla maturzystów, wojna o mundurki i szkoła wychowująca w konserwatywnych wartościach. Dla jednych Roman Giertych był symbolem politycznej ingerencji w edukację, dla innych ministrem, który próbował przywrócić szkole dyscyplinę i autorytet. Po dwudziestu latach od jego nominacji łatwiej oddzielić polityczne emocje od rzeczywistych skutków jego decyzji.

Łukasz Wolański
Opinia autorstwa: Łukasz Wolański
Dzisiaj 05:55
8 min
Roman Giertych jako minister edukacji (fot. shutterstock.com / fot. Jacek Turczyk / PAP)
TYLKO NA

Nieco ponad 20 lat temu Roman Giertych otrzymał tekę ministra edukacji narodowej, którą dzierżył jedynie przez 15 miesięcy. Mimo to zdążył trwale zapisać się w pamięci Polaków jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych szefów tego resortu po 1989 roku. Nie dlatego, że wprowadził jakąś kompleksową reformę, która zmieniałaby system od podstaw, lecz dlatego, iż swoimi doraźnymi działaniami bardzo skutecznie ujawnił napięcia obecne w edukacji od lat i je zradykalizował.

W powszechnej świadomości okres ten kojarzy się przede wszystkim z trzema kontrowersjami: amnestią maturalną, obowiązkowymi mundurkami oraz próbą ideowego przekształcenia polityki wychowawczej szkoły. W ich cieniu zapadło jednak także kilka rozsądnych decyzji.

Zacznijmy od okoliczności, w których Giertych wszedł do rządu. Ówczesny mniejszościowy rząd PiS pod wodzą Kazimierza Marcinkiewicza już po trzech miesiącach stanął przed kryzysem parlamentarnym spowodowanym ustawą budżetową na 2006 rok. PiS próbowało rozwiązać problem poprzez zawarcie z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin paktu stabilizacyjnego. Finalnie obie partie weszły jednak do koalicji, gwarantując odtąd parlamentarną większość.

Sprawdź również: Nieznany obiekt wleciał do Polski. „Prezydent na bieżąco informowany”

Reklama
Reklama

Ten ruch wymagał od głównej partii podzielenia się władzą. Dlatego podczas majowej rekonstrukcji rządu Roman Giertych został powołany na wicepremiera. Michałowi Seweryńskiemu, który kierował dotąd resortami nauki i szkolnictwa wyższego oraz edukacji, odebrano ten drugi, powierzając go nowemu wicepremierowi. Mimo zmiany premiera w lipcu (na Jarosława Kaczyńskiego) większość ministrów, w tym minister edukacji narodowej, zachowała swoje teki.

Czas, przez który Roman Giertych kierował resortem, przypadał na burzliwy politycznie okres tarć wewnątrz koalicji. Mimo politycznych zawirowań Giertych nie prowadził resortu zachowawczo. Przyjrzyjmy się jego decyzjom, poczynając od tych, które dzisiaj są raczej zgodnie uważane za porażki.

Amnestia maturalna

Najbardziej symbolicznym wydarzeniem rządów lidera LPR była tzw. amnestia maturalna. Wprowadzono ją w odpowiedzi na sytuację, w której dziesiątki tysięcy uczniów nie uzyskały świadectwa dojrzałości, często z powodu niezdania tylko jednego obowiązkowego egzaminu, zwykle matematyki. Decyzję tę resort przedstawiał jako rodzaj korekty technicznej, niezbędnej z powodu niedostosowania poziomu egzaminu do realiów polskiej szkoły. W praktyce była to jednak jedna z najbardziej arbitralnych i politycznych decyzji w historii polskich egzaminów.

Reklama
Reklama

Co pokazała ta decyzja? Po pierwsze, że nowa, zewnętrzna matura była bardziej wymagająca niż wcześniejsze egzaminy szkolne, bo po raz pierwszy ujednolicono kryteria oceniania w skali całego kraju. Po drugie, że system edukacji był głęboko nierówny – licea ogólnokształcące radziły sobie dobrze, podczas gdy technika i szkoły uzupełniające notowały znacznie gorsze wyniki. Po trzecie wreszcie, że szkoła średnia nie gwarantowała już minimalnego poziomu kompetencji w sposób, który byłby porównywalny między placówkami.

Zobacz także: „Jedyna możliwa” decyzja śledczych ws. „dwóch wież”? Giertych zapowiada dalsze kroki

Wiele wskazywało na to, że źródłem problemu nie była sama nowa matura, lecz ujawnienie rozbieżności, które wcześniej pozostawały ukryte w lokalnych systemach oceniania.

Dane z pierwszych lat nowej matury pokazały również coś bardziej fundamentalnego: uczniowie relatywnie dobrze radzili sobie z odtwarzaniem wiedzy, ale znacznie gorzej z jej zastosowaniem. Największe trudności dotyczyły zadań wymagających analizy, rozumowania i pracy na tekście. W praktyce oznaczało to, że szkoła często przygotowywała do „zaliczenia materiału", a nie do jego wykorzystania. Nie był to problem jednego przedmiotu ani jednej grupy uczniów, lecz szerzej – modelu nauczania.

Reklama
Reklama

Wraz z amnestią wróciło pytanie, które wcześniej było raczej teoretyczne: czym właściwie ma być matura? Czy ma pełnić funkcję egzaminu selekcyjnego, który bezwzględnie oddziela zdających od niezdających? Czy raczej powinna być przepustką do dalszej edukacji, w której pojedyncza porażka nie przekreśla całego dorobku ucznia? Spór ten nie był nowy, ale w 2006 roku po raz pierwszy nabrał realnej politycznej temperatury.

Brak reformy, która mogła zmienić system

Równolegle do sporów o maturę nie pojawiła się niestety żadna głęboka reforma programowa. Nie przeprowadzono zmian podstawy programowej, nie przebudowano systemu kształcenia nauczycieli, nie wdrożono kompleksowych programów wyrównywania poziomów szkół. W efekcie odpowiedź na problem była bardziej administracyjna niż systemowa. Zamiast długofalowej korekty jakości nauczania pojawiła się decyzja wyjątkowa – amnestia. Zamiast leczenia przyczyny – leczenie samych objawów. I to przy bardzo dużym sprzeciwie środowiska akademickiego, które w tamtym czasie reprezentował prof. Tadeusz Luty z Politechniki Wrocławskiej.

Przeczytaj również: Dr Emil Jędrzejewski popełnił przestępstwo? Prawnik prostuje słowa Giertycha

Mundurki – reforma, która przetrwała tylko chwilę

Drugim symbolem kadencji Giertycha były mundurki szkolne. Wprowadzono je jako obowiązek w szkołach podstawowych i gimnazjach, choć w praktyce ich forma była bardzo różna – od klasycznych uniformów po proste elementy identyfikacyjne, jak bluzy czy kamizelki. Cele były jasno określone i względnie rozsądne: zmniejszenie nierówności społecznych, poprawa dyscypliny, wzmocnienie wspólnoty szkolnej.

Reklama
Reklama

Przeprowadzenie tej zmiany, oględnie rzecz ujmując, pozostawiało wiele do życzenia. W rzadko której szkole publicznej pojawiły się mundurki z prawdziwego zdarzenia, zastępujące cały strój codzienny. Zmiana ta nie wpłynęła ani na poziom przemocy, ani na poprawę wyników nauczania. Reforma szybko stała się przedmiotem krytyki i została uchylona zaraz po zmianie rządu w 2007 roku. Z perspektywy czasu jest to raczej epizod polityczny, a nie trwała zmiana systemowa.

W cieniu głośnych reform pojawiła się jednak zmiana znacznie bardziej trwała. Wzmocniono pozycję rad rodziców, które uzyskały realny wpływ na programy wychowawcze i profilaktyczne szkół oraz formalne umocowanie jako jeden z filarów szkolnej wspólnoty. To jedna z nielicznych reform tego okresu, która nie została odwrócona i do dziś stanowi element systemu oświaty.

Internet, religia i wychowawcza wizja szkoły

Do mniej znanych, ale istotnych decyzji należało wprowadzenie obowiązku zabezpieczeń internetowych w szkołach oraz uporządkowanie kwestii oceny z religii, która została wliczona do średniej ocen.

Może Cię zainteresować: „Co to za gangsterka?”. Stanowski odpowiada Giertychowi i Arłukowiczowi

Te zmiany wpisywały się w szerszą wizję szkoły jako instytucji nie tylko edukacyjnej, ale również wychowawczej, silniej związanej z państwową polityką wartości, które miały być przede wszystkim konserwatywne. Choć wizja szkoły jako miejsca kształcenia patriotycznego i wychowania w wartościach została szybko odwrócona wraz ze zmianą władzy, troska o bezpieczeństwo internetowe pozostała jednym z trwałych priorytetów polityki oświatowej. Ocena zaś z religii lub etyki przestała być wliczana do średniej ocen dopiero dwa lata temu, decyzją minister Nowackiej.

Reklama
Reklama

Bilans, który nie daje się zamknąć w prostą ocenę

Kadencja Romana Giertycha nie przyniosła zmian systemowych, spójnych ani długofalowo przemyślanych. Była raczej zbiorem decyzji reagujących na napięcia, które ujawniły się w momencie wprowadzenia standaryzowanych egzaminów i próby uporządkowania systemu szkolnego w duchu wyznawanych przez ówczesny rząd zasad.

Amnestia maturalna pokazała nierówności i słabości systemu. Mundurki ujawniły granice polityki wychowawczej państwa. Wzmocnienie rad rodziców okazało się trwałym elementem zmiany instytucjonalnej.

Zobacz również: Rosyjski atak rakietowy na Lwów. Około 20 rannych, trwa akcja ratunkowa

Z perspektywy czasu najważniejsze nie jest jednak to, które z tych rozwiązań „działały", a które nie. Ważniejsze jest to, że okres ten ujawnił fundamentalne pytanie o polską szkołę: czy ma ona przede wszystkim selekcjonować, wyrównywać, czy wychowywać?

Na to pytanie nie odpowiedział ani Giertych, ani jego następcy. I być może dlatego jego kadencja pozostaje nie tyle rozdziałem zamkniętym, ile momentem, w którym te spory zostały nazwane wprost. Sam sposób sprawowania urzędu oceniłbym jako mierny: skupiony na reagowaniu zamiast planowania oraz na realizacji kilku własnych priorytetów, bez większego oglądu ich trwałości i długofalowych skutków. Wszystko to odbywało się z gracją słonia w składzie porcelany, tj. wzniecając niechęć i polaryzując społeczeństwo nawet przy okazji spraw o niewielkim realnym znaczeniu.

Źródło: Zero.pl
Łukasz Wolański
Łukasz WolańskiDoktor nauk chemicznych, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, członek zespołu ds. praw i obowiązków ucznia przy MEN - autor zewnętrzny