Reklama
Reklama
Reklama

„Jedyna możliwa” decyzja śledczych ws. „dwóch wież”? Giertych zapowiada dalsze kroki

TYLKO NA

– Można tylko ubolewać, że ta cała sprawa dawała przez wiele lat paliwo polityczne osobom typu Roman Giertych i jego politycznym przyjaciołom – stwierdza w rozmowie z Zero.pl poseł PiS Radosław Fogiel. Polityk ocenia, że decyzja o umorzeniu śledztwa ws. „dwóch wież” była jedynym możliwym rozwiązaniem tej sprawy. Złożenie zażalenia na decyzje prokuratury zapowiedział już Roman Giertych.

Jarosław Kaczyński.
Jarosław Kaczyński. (fot. Rafał Guz / PAP)
  • Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie podjęli decyzję o umorzeniu śledztwa ws. „dwóch wież”. 
  • Miesiąc wcześniej w charakterze świadka przesłuchany został prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
  • O komentarz do sprawy poprosiliśmy polityka PiS, Radosława Fogla.

– Decyzja o umorzeniu postępowania była jedyną możliwą decyzją od samego początku – stwierdza w rozmowie z Zero.pl.

– Każdy, kto od samego początku do tej sprawy podchodził w sposób racjonalny i nienacechowany politycznie, widział, że nie było tam najmniejszego śladu jakiegokolwiek złamania prawa – dodaje Radosław Fogiel.

Prokuratura: Śledztwo ws. „dwóch wież” umorzone

Reklama
Reklama

– Myślę, że na ostatniej prostej widział to też – że decyzja zmierza w tym kierunku – Roman Giertych. Stąd dwa ataki na prokurator prowadzącą śledztwo w ostatnich dniach, m.in. w mediach społecznościowych – mówi polityk PiS.

Fogiel ocenia, że „można tylko ubolewać, że ta cała sprawa dawała przez wiele lat paliwo polityczne osobom typu Roman Giertych i jego politycznym przyjaciołom” oraz że, jak stwierdza nasz rozmówca, „kosztowała życie, w najogólniejszym sensie, pani dyrektor Barbary Skrzypek”. 

Barbara Skrzypek, wieloletnia współpracowniczka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zmarła 15 marca 2025 r. Trzy dni wcześniej była przesłuchiwana ws. „dwóch wież”. Politycy PiS wiązali jej śmierć z przesłuchaniem i stresem, który mu towarzyszył, a także z niedopuszczeniem do udziału w przesłuchaniu jej pełnomocnika. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone w grudniu ubiegłego roku. Według prokuratury, nie doszło do działań osób trzecich. 

Reklama
Reklama

Giertych zapowiada zażalenie

Jak wynika z oficjalnego stanowiska śledczych, postępowanie zakończyło się 25 czerwca. Prokuratura Okręgowa w Warszawie zastosowała przepis art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego. Oznacza to, że śledczy formalnie stwierdzili, iż badane czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego.

Do decyzji prokuratury na platformie X odniósł się Roman Giertych, polityk KO oraz jeden z pełnomocników austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, mającego być pokrzywdzonym w sprawie. Zapowiedział złożenie zażalenia. 

„Prokurator Małgorzata Szeroczyńska, która pomimo przegranej w sądzie nie dopatrzyła się dwa tygodnie temu przestępstwa w tym jak dwóch rosłych policjantów złamało drobnej nastolatce rękę za to, że protestowała w obronie prawa do demonstracji kobiet przeciwko wyrokowi TK, dzisiaj, zgodnie z tym czego się spodziewałem po uchylaniu 80 proc. moich pytań do Jarosława Kaczyńskiego, umorzyła śledztwo w sprawie dwóch wież” – podkreślił.

Jak ocenił, „znamienne jest też to, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie odsunęła od prowadzenia tej sprawy prokurator Ewę Wrzosek tylko dlatego, że PiS wykorzystało śmierć Barbary Skrzypek do oskarżeń wobec prokuratora i pełnomocników pokrzywdzonego”.

Reklama
Reklama

„W sprawie dwóch wież oczywiście składamy zażalenie, ale bez uchylenia przez TK przepisów, które zabetonowały prokuraturę dla PiS, nawet wygrana w sądzie, jak widać na przykładzie dziewczyny z ręką w tytanie, nie spowoduje żadnej refleksji po stronie prokuratorów” – podkreślił Giertych.

Śledztwo ws. „dwóch wież”

Śledztwo było wielowątkowe i dotyczyło zdarzeń z lat 2017–2018. Pierwszy badany wątek dotyczył podejrzenia doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

Chodziło o kwotę nie mniejszą niż 1,3 mln euro. Pokrzywdzony biznesmen wskazywał, że został wprowadzony w błąd co do uprawnień decyzyjnych w spółce Srebrna powiązanej ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości oraz zamiaru budowy wieżowca w Warszawie przy ulicy Srebrnej 16.

Reklama
Reklama

Sprawa zyskała rozgłos medialny po publikacjach nagrań rozmów, w których uczestniczył prezes PiS.

Biznesmen miał również zostać oszukany w kwestii wypłaty wynagrodzenia za przygotowanie inwestycji. Śledczy nie dopatrzyli się jednak w tych działaniach złamania prawa.

Paulina Matysiak uderza w środowisko lekarskie i Donalda Tuska. „Przebija buta i arogancja”

Drugi i trzeci wątek dotyczyły podejrzeń o charakterze korupcyjnym. Prokuratorzy badali sprawę rzekomego przyjęcia koperty z pieniędzmi w kwocie 50 tys. zł przez członka Rady Fundacji „Instytut im. Lecha Kaczyńskiego”.

Reklama
Reklama

Do zdarzenia tego miało dojść 7 lutego 2018 r. Analizowano również kwestię nakłaniania Austriaka do wręczenia korzyści majątkowej sięgającej pierwotnie 100 tys. zł. Wszystkie te czyny zostały uznane przez warszawskich śledczych za nieprzestępcze.

Na uzasadnienie decyzji trzeba będzie poczekać. „Do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia na język niemiecki, Prokuratura Okręgowa nie będzie podawała szczegółowych podstaw umorzenia” – przekazano. Tłumaczenie jest konieczne ze względu na narodowość głównego zawiadamiającego.

Sprawa „dwóch wież” ciągnęła się latami

Sprawa tak zwanych dwóch wież ujrzała światło dzienne w 2019 r. To wtedy Gerald Birgfellner publicznie zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu oszustwo przy planowaniu stołecznej inwestycji nieruchomościowej.

Za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy kierowany przez Zbigniewa Ziobrę resort sprawiedliwości doprowadził do odmowy wszczęcia śledztwa. Do sprawy powrócono w lutym ubiegłego roku. Finał nastąpił po przesłuchaniu prezesa PiS na początku czerwca bieżącego roku.

Reklama
Reklama