Poseł KO i adwokat Roman Giertych stwierdził publicznie, że dr Emil Jędrzejewski – lekarz, który w Kanale Zero ujawnił nieprawidłowości w Szpitalu Południowym – jest przestępcą. Mecenas Piotr Remuszko w rozmowie z portalem Zero.pl ocenia, że Giertych mija się z prawdą, i tłumaczy, dlaczego stawiany zarzut nie ma podstaw w polskim prawie karnym.

- Mecenas Piotr Remuszko, pytany przez Zero.pl o wpis Romana Giertycha, ocenia, że poseł błędnie patrzy na art. 240 k.k.
- Zdaniem prawnika dr Jędrzejewski, nie zgłaszając ewentualnych zaniedbań do prokuratury, prawdopodobnie nie popełnił przestępstwa.
- – Zaniedbania, o których mówił Jędrzejewski – o ile w ogóle miały miejsce – przeważnie kwalifikuje się w jako nieumyślne spowodowanie śmierci.
Prawnik odpowiada Giertychowi
Roman Giertych – adwokat i poseł Koalicji Obywatelskiej – opublikował wpis, w którym stwierdził, że dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii Szpitala Południowego i jeden z głównych sygnalistów w sprawie nieprawidłowości na tamtejszym SOR-ze, popełnił przestępstwo.
Zdaniem posła lekarz albo nie zawiadomił organów ścigania o faktycznie popełnionym przestępstwie, narażając w ten sposób innych na dalsze szkody, albo zniesławił byłego koordynatora SOR Dawida Kacprzyka fałszywymi oskarżeniami.
Mecenas Piotr Remuszko, zapytany przez Zero.pl o ocenę prawną tej tezy, jest jednoznaczny: Giertych mija się z prawdą.
Remuszko wyjaśnia, że rozumowanie posła opiera się na błędnej interpretacji art. 240 Kodeksu karnego – przepisu, który nakłada obowiązek zawiadomienia organów ścigania o określonych przestępstwach.
– Polskie prawo karne przewiduje sytuacje, w których osoba posiadająca wiarygodne informacje o popełnieniu przestępstwa i niezgłaszająca tego odpowiednim organom sama może ponieść odpowiedzialność karną. Mówi o tym art. 240 Kodeksu karnego, który zawiera enumeratywny katalog przestępstw objętych tym obowiązkiem – wskazuje prawnik.
„Wtedy nie ma przestępstwa”
Wyjaśnia, że są to przeważnie czyny o poważnym ciężarze gatunkowym, jak choćby zabójstwo. Co istotne – zwraca uwagę nasz rozmówca – obowiązek zawiadomienia nie dotyczy każdego możliwego przestępstwa – wyłącznie tych wymienionych w tym katalogu. – Jeśli danego czynu w katalogu nie ma, nie ma też przestępstwa po stronie osoby, która nie zgłosiła informacji – tłumaczy Remuszko.
Prawnik przekłada tę zasadę na język niespecjalistyczny: – Nie popełniamy czynu zabronionego, jeśli po prostu nie zgłosimy przestępstwa, o którym nam wiadomo. Odpowiedzialność karną ryzykujemy dopiero wtedy, gdy chodzi o przestępstwo z listy wymienionej w art. 240 k.k.
To rozróżnienie jest kluczowe dla oceny wpisu Giertycha. Remuszko stwierdza, że zaniedbania opisywane przez Jędrzejewskiego – jeśli w ogóle miały miejsce – wyczerpywałyby znamiona nieumyślnego spowodowania śmierci z art. 155 k.k. Tymczasem ten przepis nie figuruje w katalogu z art. 240 k.k.
– Zaniedbania, o których mówił doktor Jędrzejewski – o ile w ogóle miały miejsce, bo tego nie wiemy – przeważnie kwalifikuje się w zarzutach jako nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 k.k. Tymczasem nieumyślne spowodowanie śmierci nie znajduje się w katalogu z art. 240 k.k. Oznacza to, że doktor Jędrzejewski, nie zgłaszając ewentualnych zaniedbań do prokuratury, prawdopodobnie nie popełnił przestępstwa – o ile do żadnego zgonu nie doszło z premedytacją. O ile się orientuję, taki zarzut w tej sprawie nie padł – mówi mecenas.
Konkluzja Remuszki jest jednoznaczna: – Moim zdaniem mecenas Giertych mija się z prawdą.
Lekarz-sygnalista ujawnia w Kanale ZERO: na SOR umierali niezaopiekowani pacjenci
Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowym, w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero ujawnił wstrząsające kulisy funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego tej lecznicy, którego do niedawna koordynatorem był Dawid Kacprzyk – choć nie miał do tego uprawnień ani doświadczenia.
Dr Jędrzejewski stwierdził, że w Szpitalu Południowym dochodziło do sytuacji, w których osoby przyjęte na SOR umierały niezaopiekowane, a pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach.
– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR-ze powinien być przeanalizowany – mówił w Kanale Zero były ordynator.
Zarzucał Kacprzykowi, że traktował ludzi „jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty”.

Wpis Piotra Remuszki. (fot. Linkedin)
