Reklama
Reklama
Reklama

ONZ na skraju bankructwa. USA i Chiny wstrzymują miliardy dolarów

Organizacja Narodów Zjednoczonych stoi w obliczu finansowego upadku i utraty płynności, która może nastąpić już w połowie sierpnia. Jak donosi „Wall Street Journal”, głównym powodem kryzysu są gigantyczne zaległości płatnicze ze strony USA oraz Chin, które toczą walkę o wpływy w strukturach ONZ.

Siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych na Manhattanie. Nowy Jork, Stany Zjednoczone. (fot. Gabriele Maltinti / Shutterstock)
  • USA zalegają z płatnościami na ponad 4 mld dol., a Chiny winne są 455 mln dol., co paraliżuje budżet oparty w 42 proc. na wpłatach od tych dwóch krajów.
  • W odpowiedzi na kryzys ONZ zlikwidowała już trzy tys. stanowisk w sekretariacie, zamknęła część biur i drastycznie ograniczyła wydatki na misje pokojowe.
  • Widmo bankructwa stawia pod znakiem zapytania wypłaty dla pracowników oraz realizację globalnych programów żywnościowych i bezpieczeństwa.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Sytuacja finansowa Organizacji Narodów Zjednoczonych jest katastrofalna. Amerykański dziennik „Wall Street Journal” zaalarmował, że ta najważniejsza międzynarodowa instytucja znajduje się w „wyścigu do bankructwa”. Sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres, oficjalnie ostrzegł przed bardzo realną perspektywą całkowitego upadku finansowego struktur, którymi zarządza.

Prognozy wskazują, że przy utrzymaniu obecnego tempa napływu środków, organizacja straci płynność finansową już w połowie sierpnia. Moment ten zbiegnie się w czasie z kluczowym procesem wyboru następcy Guterresa. Główną przyczyną tak dramatycznego stanu rzeczy są gigantyczne zaległości dwóch największych światowych mocarstw – Stanów Zjednoczonych oraz Chin.

Reklama
Reklama

Budżet ONZ jest skrajnie uzależniony od postawy Waszyngtonu i Pekinu, ponieważ aż 42 proc. podstawowych wpływów organizacji pochodzi właśnie z tych dwóch państw. Obecnie oba kraje wykorzystują kwestie finansowe jako element geopolitycznej gry o wpływy i kontrolę nad międzynarodowym forum, co bezpośrednio uderza w stabilność instytucji.

Amerykańskie warunki i chińskie deklaracje

Stany Zjednoczone są obecnie największym dłużnikiem organizacji, zalegając z płatnościami na astronomiczną kwotę ponad 4 mld dol. Prezydent Donald Trump argumentuje wstrzymywanie funduszy walką z marnotrawstwem oraz – w jego opinii – złą polityką prowadzoną przez ONZ. W ramach tej strategii USA wycofały się już z wielu programów i agencji pomocniczych, w tym ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Biały Dom uzależnia wznowienie pełnego wsparcia finansowego od wdrożenia przez ONZ głębokich reform oszczędnościowych. Amerykanie domagają się kolejnych zwolnień personelu, radykalnego ograniczenia liczby podróży służbowych klasą biznesową oraz powszechniejszego wykorzystania technologii, w tym tłumaczenia maszynowego, w codziennych pracach sekretariatu.

Z kolei Pekin opóźnia realizację własnych zobowiązań i jest winny organizacji 455 mln dol. Chińskie władze odpierają jednak zarzuty, pozycjonując się na głównego obrońcę struktur ONZ i nazywając siebie „de facto największym płatnikiem finansowym”, co stanowi czytelną szpilkę wbitą w Waszyngton. Jednocześnie dyplomacja z Pekinu zapewnia, że ostatecznie wywiąże się ze swoich należności.

Reklama
Reklama

Drastyczne cięcia i widmo globalnego paraliżu

W obliczu braku funduszy ONZ została zmuszona do podjęcia natychmiastowych i bezprecedensowych kroków ratunkowych. Jak podkreśla „Wall Street Journal”, organizacja wdrożyła rekordowo wysokie cięcia wydatków ukierunkowane na poprawę efektywności. W ramach tych działań zamknięto część zagranicznych biur oraz zlikwidowano rekordową liczbę trzech tys. stanowisk w samym sekretariacie.

Oszczędności dotknęły również kluczowe obszary działalności operacyjnej na świecie, w tym fundusze przeznaczane na misje pokojowe. Działania te, choć drastyczne, mogą okazać się niewystarczające, by zapobiec najgorszemu scenariuszowi, przed którym ostrzegają eksperci i finansiści organizacji.

Ewentualna niewypłacalność tak potężnego forum międzynarodowego niosłaby za sobą trudne do przewidzenia, globalne konsekwencje. Pracownicy ONZ na całym świecie zostaliby pozbawieni pensji, a co najbardziej dramatyczne – wstrzymane mogłyby zostać kluczowe programy żywnościowe oraz misje ratujące życie i dbające o bezpieczeństwo w najbiedniejszych regionach globu.

Źródła: Zero.pl, PAP, WSJ
Reklama
Reklama