Reklama
Świat

Mniej ambasad, więcej wpływów. Jak Tajwan buduje potęgę poza kulisami

Liczba państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tajwanem spadła z 22 do 12. Teoretycznie Tajwan powinien więc stopniowo znikać z międzynarodowej sceny. Paradoksalnie jego aktywność za granicą stale rośnie. Jak prowadzić politykę zagraniczną państwa, którego prawie nikt nie uznaje, ale wszyscy muszą brać pod uwagę?

Antoni Łukasik
Opinia autorstwa: Antoni Łukasik
Wczoraj 19:11
11 min
Świat oficjalnie go ignoruje. Tajwan znalazł genialny sposób na obejście chińskiej blokady (fot. Tony Shi Photography / Getty Images)
TYLKO NA

Krótko po majowym spotkaniu Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, podczas którego Tajwan był jednym z głównych tematów rozmów, liderka opozycyjnej partii Tajwanu KMT Cheng Li-wun przebywała z wizytą w Stanach Zjednoczonych, a kilka tygodni temu spotkała się z przedstawicielami władz w Pekinie.

Jej deklarowane ambicje zagranicznego wpływu są niemałe. Podczas jednego ze spotkań w USA stwierdziła, że skoro „nasi żydowscy przyjaciele mogą wywierać tak kluczowy wpływ na Stany Zjednoczone, to nasza chińska mądrość, chiński wysiłek i chińska uczciwość nie powinny im ustępować”. Wypowiedź pokazuje skalę ambicji części środowisk KMT dotyczących budowania wpływów politycznych w Waszyngtonie.

Podczas rozmów z przedstawicielami tajwańskich partii politycznych, organizacji społecznych, mediów szukałem odpowiedzi na proste pytanie: jak prowadzić politykę zagraniczną państwa, które każdy dostrzega, ale niemal nikt nie uznaje?

Tajwan podważa logikę współczesnego porządku międzynarodowego

Reklama
Reklama

Tajwan liczy blisko 23 mln mieszkańców – więcej niż około 75 proc. państw należących do ONZ. Mimo to pozostaje wykluczony z organizacji. Tajwańscy urzędnicy nie mogą uczestniczyć w jej pracach, a nawet dostęp do budynków ONZ bywa ograniczony. Przedstawiciele organizacji pozarządowych, z którymi rozmawiałem na Tajwanie, opowiadali z rozbawieniem, że zdarzało im się zostać wpuszczonymi tylko dlatego, że część pracowników ochrony nie była pewna, jak traktować paszport Republiki Chińskiej (Tajwanu), myląc go z dokumentami Chińskiej Republiki Ludowej. Powyższa anegdota pokazuje, jak bardzo przypadek Tajwanu podważa logikę współczesnego porządku międzynarodowego.

Jednocześnie Tajwan rozwija alternatywne formy obecności międzynarodowej, które mogą zapowiadać przyszłość współczesnej dyplomacji.

Nowe formy dyplomacji

W swojej słynnej książce „Dyplomacja” Henry Kissinger wraca do pytania, które stawiał już Otto von Bismarck: co właściwie definiuje politykę zagraniczną państwa? Sama aktywność za granicą czy raczej narzędzia, którymi państwo się posługuje – ambasady, traktaty i oficjalne kanały dyplomatyczne? Przypadek Tajwanu sugeruje, że ważniejszy jest cel niż metoda. Choć liczba państw uznających dyplomatyczne istnienie Tajwanu maleje, aktywność międzynarodowa rośnie. Zmieniły się kanały, przez które aktywność jest prowadzona.

Historia tajwańskiej izolacji i historia prób jej przełamywania prowadzą do tego samego regionu świata – na Bałkany. W 1971 r. Albania – wówczas bliski sojusznik Pekinu – złożyła w ONZ słynną rezolucję 2758, na podstawie której Republika Chińska (Tajwan) utraciła miejsce w Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej. Pół wieku później region bałkański stał się jednak miejscem narodzin zupełnie nowej formy tajwańskiej dyplomacji. Tajwańska aktywistka Chiayo Kuo zainicjowała w 2017 r. projekt cyfrowej dyplomacji „Domain for Kosovo”, wspierając niepodległość Kosowa za pośrednictwem viralowych treści w mediach społecznościowych.

Reklama
Reklama

Przeczytaj również: Dyplomatyczny majstersztyk Berlina. Jak Niemcy kupili sobie „pojednanie” za bezcen

Grupa Tajwańczyków nagrała wideo z napisem po albańsku i angielsku – „I am from Taiwan. I support Kosovo to have their own domain” – wspierając Kosowo w staraniach o własną domenę internetową (.ks), co było symbolicznym odpowiednikiem uznania państwowości w sieci, a dla Tajwańczyków – gestem solidarności między dwoma krajami. Inicjatywa ta stała się fundamentem działającej do dziś organizacji społecznej Taiwan Digital Diplomacy Association (TDDA). Język albański, który niegdyś przyczynił się do dyplomatycznej izolacji Tajwanu, stał się tym samym punktem startowym dla nowych, niekonwencjonalnych kanałów obecności na świecie.

NGO zamiast MSZ

Aktualnie Taiwan Digital Diplomacy Association (TDDA, założona w 2018 r. organizacja społeczna) w praktyce pełni rolę pośrednika tam, gdzie tajwańskie MSZ ze względu na ograniczony status międzynarodowy nie zawsze może działać samodzielnie.

Jak zauważa w komentarzu dla portalu Zero.pl Samuel Straw, szef działu badań w Taiwan Digital Diplomacy Association, tajwańska narracja międzynarodowa przeszła w ostatnich latach wyraźną zmianę. Zamiast prosić świat, by „nie zapomniał, że Tajwan istnieje”, coraz częściej stara się pokazywać „czego Tajwan się nauczył i co może zaoferować”. Wykluczenie z wielu organizacji międzynarodowych zmusiło Tajwan do budowania „koalicji, równoległych ścieżek współpracy i partnerstw z organizacjami, które mają dostęp” tam, gdzie Tajwan formalnie go nie posiada.

Reklama
Reklama

Tak jak Ukraina buduje dziś relacje z partnerami na Bliskim Wschodzie poprzez dzielenie się doświadczeniami z zakresu technologii dronowych, tak Tajwan coraz częściej oferuje już know-how dotyczące cyberbezpieczeństwa, walki z dezinformacją i odporności cyfrowej, które przekazuje partnerom zagranicznym m.in. za pośrednictwem TDDA. Tego rodzaju pragmatyczne powiązania stają się dla Tajpej alternatywą wobec klasycznych kanałów dyplomacji.

Przeczytaj również: Rowery, koszulka reprezentacji Niemiec i rzucanie palenia. Kulisy szczytu G7 w Evian

Działania TDDA pokazują, że współczesna dyplomacja Tajwanu nie jest prowadzona wyłącznie przez państwo. Obecność Tajwanu na arenie międzynarodowej coraz bardziej wykracza poza formalny status dyplomatyczny, wspierana jest wiedzą ekspercką, sieciami transnarodowymi i zdolnością do dostarczania praktycznych rozwiązań partnerom za granicą. Podobną logikę można dostrzec również w działalności samych partii politycznych.

Świat nagradza realny wkład czy formalny status?

Z uwagi na konsekwentną presję dyplomatyczną Chińskiej Republiki Ludowej oraz obawę przed konsekwencjami gospodarczymi większość krajów świata nie utrzymuje formalnych ambasad na Tajwanie. Presja ta systematycznie rośnie — między innymi poprzez zwiększające się wpływy Chin w organizacjach takich jak ONZ, wypełnianie próżni po wycofujących się państwach Zachodu oraz oferowanie zachęt infrastrukturalnych i ekonomicznych tzw. państwom globalnego Południa.

Reklama
Reklama

Jednak świat stosunków międzynarodowych nie uznaje próżni – w miejscu klasycznych placówek dyplomatycznych powszechnie funkcjonują tzw. biura handlowe i kulturowe (trade offices), a Tajwan jest formalnie obecny za granicą poprzez biura handlowo-kulturalne miasta Tajpej (Taipei Economic and Cultural Offices, TECO).

Jednym z narzędzi omijania ograniczeń formalnej dyplomacji jest również paradyplomacja. Tajwan rozwija współpracę z samorządami, regionami i miastami za granicą, zwłaszcza poprzez partnerstwa typu sister city. Dzięki nim może być obecny w międzynarodowym obiegu także tam, gdzie formalne kontakty państwowe są utrudnione. Polska należy dziś do najbardziej aktywnych europejskich partnerów Tajwanu na poziomie samorządowym.

Te ograniczone możliwości formalnej obecności stwarzają przestrzeń do poszukiwania alternatywnych kanałów obecności.

Przeczytaj również: Bąkiewicz skuty w Berlinie. Polskie MSZ reaguje

Reklama
Reklama

Demokratyczna Partia Postępowa (DPP) to aktualnie rządząca partia na Tajwanie. W ramach swojej aktywności prowadzi działającą w Waszyngtonie misję zagraniczną jako punkt kontaktowy pośród amerykańskich elit. Jej zadaniem jest budowanie relacji z amerykańskimi politykami, Kongresem, środowiskiem eksperckim i think tankami oraz przedstawianie w Waszyngtonie perspektywy swojej partii.

Choć pluralizm jest siłą Tajwanu, w USA ścierają się dwie sprzeczne narracje: rządząca DPP stawia na zbrojenia i odstraszanie Chin, podczas gdy opozycyjna KMT promuje dialog z Pekinem, ostrzegając przed losem Ukrainy. „Niewiele partii politycznych na świecie utrzymuje stałą misję w Waszyngtonie. To pokazuje, jak dużą wagę przykładamy do relacji ze Stanami Zjednoczonymi” – podkreśla.

Zdaniem Shaw w ostatnich latach zmienił się jednak charakter tej pracy. „Nasza działalność nie polega już tylko na tłumaczeniu Amerykanom, czym jest Tajwan. Coraz częściej chodzi o to, by obraz Tajwanu obecnego przy stole w Waszyngtonie pozostawał zakorzeniony w poglądach samych Tajwańczyków” – mówi.

Pytana o to, kto ma dziś największy wpływ na sposób, w jaki Tajwan jest postrzegany za granicą, odpowiada bez wahania: sami Tajwańczycy. „To ich głos staramy się przekazywać”. Jak przypomina, według badań ponad 88 proc. mieszkańców uważa, że przyszłość Tajwanu powinna zależeć wyłącznie od jego obywateli, a podobny odsetek odrzuca chińską propozycję „jednego państwa, dwóch systemów”, jeśli miałaby oznaczać utratę wolności i demokracji.

Reklama
Reklama

W ocenie Shaw przypadek Tajwanu stawia również pytanie o współczesny system międzynarodowy: „Tajwan jest testem tego, czy świat nagradza realny wkład, czy tylko formalny status”.

Opozycyjna narracja

Formuła „partyjnej dyplomacji” ma jednak również drugą stronę medalu. Skoro partie polityczne budują własne kanały komunikacji za granicą, widoczne są konkurencyjne wizje przyszłości Tajwanu. Przewodnicząca głównej partii opozycyjnej na Tajwanie KMT, Cheng Li-wun, po to wybrała się z wizytą do Stanów Zjednoczonych.

W przeciwieństwie do rządzącej DPP, która podkreśla zagrożenia płynące z Pekinu i potrzebę wzmacniania obronności, KMT przedstawia się jako siła zdolna utrzymać pokój w Cieśninie Tajwańskiej poprzez dialog z Chinami. Liderka KMT od dekady przekonuje amerykańskich rozmówców, że stabilność można zachować poprzez ograniczenie dążeń do formalnej niepodległości Tajwanu.

Liderka KMT ostrzega, że dalsze zwiększanie wydatków wojskowych grozi przekształceniem Cieśniny Tajwańskiej w „beczkę prochu” i podzieleniem losów Ukrainy. Stanowisko to spotyka się z rosnącą krytyką części amerykańskich kongresmenów, którzy zarzucają KMT osłabianie zdolności obronnych wyspy. W tym kontekście pytanie o amerykańskie interesy dotyczące sprzedaży Tajwanowi uzbrojenia pozostaje otwarte.

Reklama
Reklama

Przeczytaj również: Bliski Wschód nad przepaścią. Czy USA wreszcie odetną pępowinę Izraelowi?

W efekcie w samym Waszyngtonie funkcjonują dziś nie jedno, lecz co najmniej dwa konkurencyjne ujęcia narracji o Tajwanie. Jedno budowane jest przez rządzącą DPP, drugie prezentowane jest amerykańskim elitom przez opozycyjny KMT.

Przedstawiciele KMT nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz do rozmowy przeprowadzonej z przedstawicielami DPP.

NGO i partie polityczne nie są jedynymi podmiotami próbującymi budować obecność Tajwanu za granicą. Coraz większą rolę odgrywają również media.

Reklama
Reklama

Globalna historia

Inną strategią Tajwanu jest budowanie własnej narracji za pośrednictwem mediów międzynarodowych. Uruchomiony w 2021 r. TaiwanPlus to anglojęzyczny nadawca publiczny skierowany do odbiorców zagranicznych. Jego celem jest pokazanie Tajwanu nie tylko przez pryzmat napięć z Chinami, ale także jako nowoczesnej demokracji i ważnego uczestnika życia międzynarodowego – w tym obrońcy obiegu rzetelnych informacji medialnych w regionie.

Twórcy stacji otwarcie przyznają, że inspirują się BBC World Service czy NHK World. Chcą docierać jako merytoryczny kanał informacyjny do odbiorców w Indiach i Azji Południowo-Wschodniej, ale również do Europy czy USA. Media nie zastępują ambasad, ale pomagają budować rozpoznawalność i obecność tam, gdzie oficjalna dyplomacja ma ograniczone możliwości.

Taka strategia rodzi jednak pytania. Jak pogodzić dziennikarską niezależność z chęcią promowania Tajwanu za granicą? Wyzwaniem pozostaje zachowanie równowagi między wzmacnianiem międzynarodowej pozycji a wartościami, które sam chce reprezentować — wolnością słowa, pluralizmem i niezależnością mediów.

Przeczytaj również: ROBERTEX. Najbardziej udany produkt polskiego wczesnego kapitalizmu

Reklama
Reklama

Pluralizm ma swoją cenę

Paradoksalnie największa przeszkoda w budowaniu przez Tajwan spójnej narracji międzynarodowej wynika z jego największego osiągnięcia. Demokratyczny system polityczny, pluralizm opinii oraz swoboda debaty publicznej sprawiają, że Tajwan nie przemawia jednym głosem.

Podczas gdy Pekin może prezentować światu skoordynowany przekaz, na Tajwanie współistnieją różne, często konkurencyjne wizje tożsamości narodowej. Ta różnorodność stanowi fundament demokratycznej siły Tajwanu, lecz jednocześnie utrudnia stworzenie wyrazistej narracji skierowanej do odbiorców zagranicznych.

Źródło: Zero.pl
Antoni Łukasik
Antoni ŁukasikDoktorant nauk politycznych i filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie przebywa na stypendium naukowym w Tajwanie, gdzie w ramach National Taiwan University, zajmuje się badaniem narracji geopolitycznych i demokratyzacji. Absolwent ekonomii na SGH oraz filozofii w ramach MISH UW - autor zewnętrzny