
– Do niej mam ogromny żal – mówi w rozmowie z Zero.pl Hanna Radziejowska o byłej minister kultury Hannie Wróblewskiej, za której kadencji sprawa nieprawidłowości w Instytucie Pileckiego została zamieciona pod dywan. Przypomnijmy, kierowniczka berlińskiego oddziału instytutu wróciła do pracy po głośnej aferze, w której jej poufny list sygnalistki trafił prosto w ręce osoby, na którą skarżyła. Przy okazji alarmuje: – Przeciętny Niemiec nie wie prawie nic o tym, jak bardzo Polacy ucierpieli wskutek wojny.











