Reklama
Nauka

Tytuł profesora pod znakiem zapytania. Takiej sprawy jeszcze nie było

Jeżeli wznowione postępowanie przeciwko prof. Markowi Jaszczurowi doprowadziłoby do zakwestionowania już nadanego tytułu profesora, polska nauka stanęłaby w obliczu sytuacji bez precedensu. Być może jesteśmy świadkami sprawy, która przejdzie do historii naszego szkolnictwa wyższego.

Wojciech Dąbrówka
Opinia autorstwa: Wojciech Dąbrówka
Dzisiaj 15:47
8 min
Rektor powinien przeciwstawiać się patologiom zarówno we własnej uczelni, jak i w całej społeczności naukowej (fot. Darek Delmanowicz / PAP)
TYLKO NA

W świecie nauki nie ma miejsca na taryfę ulgową dla tytułów, stanowisk i wcześniejszych zasług. Nie ma też miejsca na ferowanie wyroków. Sprawa prof. Marka Jaszczura jest sprawdzianem nie tylko dla jednego naukowca, lecz także dla wiarygodności mechanizmów samokontroli całego środowiska akademickiego.

Nie istnieje środowisko zawodowe złożone wyłącznie z ludzi nieskazitelnych. Zachowania nieetyczne zdarzają się w polityce, biznesie, mediach, medycynie, wymiarze sprawiedliwości i nauce. To czysta obserwacja, która nie ma nic wspólnego z próbą rozmywania odpowiedzialności. Akademia nie jest tu wyjątkiem. Powinna jednak wyróżniać się sposobem, w jaki reaguje na podejrzenia nierzetelności.

Nie przez przemilczanie. Nie przez ochronę osób wpływowych. Nie przez przekonywanie opinii publicznej, że tytuł naukowy stanowi dożywotni certyfikat nieomylności. Ale również nie przez wydawanie wyroków na podstawie medialnych doniesień, zanim właściwe organy zbadają dokumenty, wysłuchają zainteresowanych i zakończą przewidziane prawem postępowanie.

Czytaj również: Profesor AGH z 23 wycofanymi publikacjami. RDN wznawia postępowanie po śledztwie Zero.pl

Reklama
Reklama

Dobre praktyki

Podstawową wartością etosu akademickiego jest prawda – stwierdza Kodeks „Dobre praktyki w szkołach wyższych”, przyjęty przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Kodeks odwołuje się także do zasady legalizmu, nakazującej poszanowanie prawa oraz bezstronne stosowanie ustanowionych zasad i procedur. Wprost wskazuje również, że rektor powinien przeciwstawiać się patologiom zarówno we własnej uczelni, jak i w całej społeczności naukowej.

To ważne, ponieważ etyka akademicka nie może sprowadzać się do uroczystych deklaracji wygłaszanych podczas inauguracji roku akademickiego. Musi działać również wtedy, gdy pojawiają się sprawy trudne, niewygodne i uderzające w wizerunek środowiska.

Prawdziwa solidarność akademicka nie polega na obronie każdego naukowca bez względu na okoliczności. Polega na obronie standardów, od których zależy wiarygodność nauki. Jeżeli dochodzi do naruszeń, środowisko powinno je ujawniać, wyjaśniać, usuwać ich skutki i eliminować z obiegu nierzetelne praktyki. Powinno robić to konsekwentnie, niezależnie od stanowiska, dorobku czy rozpoznawalności osoby, której sprawa dotyczy.

Eliminować należy jednak nieetyczne praktyki, a nie ludzi na podstawie podejrzeń.

Reklama
Reklama

Czytaj również: Profesor czy mistrz systemu? Zero.pl ujawnia historię, która obnaża słabości nauki

Poważne zastrzeżenia 

Ta różnica ma podstawowe znaczenie w sprawie prof. Marka Jaszczura z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Według informacji opisujących postępowanie na jego koncie znajdują się 23 retraktowane artykuły naukowe (czyli takie, które po opublikowaniu zostały formalnie wycofane przez czasopismo lub wydawcę z powodu poważnych zastrzeżeń, np. błędów, nierzetelności danych, naruszeń zasad autorstwa albo problemów z procesem publikacyjnym). Tekst zwykle pozostaje dostępny, ale zostaje wyraźnie oznaczony jako wycofany i nie powinien być traktowany jako wiarygodny element dorobku naukowego. Sama retrakcja nie przesądza jednak automatycznie o winie każdego współautora.

Rada Doskonałości Naukowej miała powziąć wiadomość, że cztery publikacje wskazane w postępowaniu profesorskim jako część osiągnięcia naukowego zostały następnie wycofane przez czasopisma lub wydawnictwa. Prezydium RDN postanowiło więc wznowić postępowanie zakończone wcześniej wystąpieniem do Prezydenta RP o nadanie tytułu profesora.

Są to informacje poważne. Nie wolno ich lekceważyć ani sprowadzać do nieistotnego sporu między naukowcami. Ale trzeba mocno podkreślić, że nie znamy jeszcze wyniku wznowionego postępowania. Nie ma więc podstaw, by przesądzać odpowiedzialność konkretnej osoby, przypisywać jej intencje ani ogłaszać, że tytuł profesora został lub z pewnością zostanie odebrany.

Reklama
Reklama

Wznowienie postępowania nie jest wyrokiem. Jest decyzją, że sprawę należy zbadać ponownie.

Warto przy tej okazji wyjaśnić, jak rzeczywiście wygląda postępowanie w sprawie nadania tytułu profesora. Prowadzi je Rada Doskonałości Naukowej. To do RDN składany jest wniosek, to ona powołuje pięciu recenzentów i zleca im ocenę spełnienia ustawowych wymagań. Następnie, po otrzymaniu recenzji, RDN wydaje decyzję administracyjną: występuje do Prezydenta RP o nadanie tytułu albo odmawia takiego wystąpienia.

Prezydent formalnie nadaje tytuł profesora, ale nie przeprowadza własnego postępowania recenzyjnego i nie dokonuje ponownej merytorycznej oceny dorobku. Ta odbywa się wcześniej, w eksperckiej procedurze prowadzonej przez RDN. Mamy więc do czynienia z ustawowym uprawnieniem prezydenta (a nie z żadną jego prerogatywą, bo prerogatywy nadaje prezydentowi Konstytucja RP, nie zaś ustawa), które co do zasady sprowadza się do czynności ceremonialnej.

Reklama
Reklama

Piszę: „co do zasady”, ponieważ ustawa przewiduje jeden szczególny przypadek, w którym prezydent może uruchomić dodatkowe działania. Gdy pojawi się informacja o możliwości naruszenia praw autorskich przez osobę objętą wnioskiem, prezydent może zwrócić się bowiem do RDN o opinię Komisji ds. Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk. Jeżeli opinia tego gremium potwierdzi możliwość naruszenia, RDN wznawia postępowanie. To jedyne narzędzie, jakie ustawa oddaje w tym zakresie bezpośrednio w ręce prezydenta.

Nie jest to jednak jedyna możliwa podstawa wznowienia postępowania przez Radę Doskonałości Naukowej. Ustawa stanowi, że w kwestiach przez nią nieuregulowanych do postępowań profesorskich stosuje się odpowiednio Kodeks postępowania administracyjnego. Kodeks pozwala wznowić postępowanie zakończone decyzją ostateczną między innymi wtedy, gdy ujawnione zostaną istotne dla sprawy nowe okoliczności lub dowody, które istniały w chwili wydawania decyzji, lecz nie były wówczas znane organowi.

Z przekazanych informacji wynika, że właśnie ta przesłanka – art. 145 par. 1 pkt 5 Kodeksu postępowania administracyjnego – leży u podstaw wznowienia postępowania w sprawie prof. Marka Jaszczura. Nowymi okolicznościami mają być informacje o retrakcjach publikacji przedstawionych wcześniej w postępowaniu profesorskim.

Dopiero teraz RDN powinna ponownie ocenić sprawę. Po przeprowadzeniu postępowania może stwierdzić, że nie ma podstaw do uchylenia wcześniejszej decyzji, albo ją uchylić i wydać nowe rozstrzygnięcie. Taki jest sens wznowienia: nie automatyczna kara, lecz powrót do sprawy w świetle okoliczności, których wcześniej nie uwzględniono.

Reklama
Reklama

Czy mamy zatem do czynienia z precedensem? Na obecnym etapie takie pytanie jest przedwczesne. Nie nastąpiło bowiem odebranie tytułu profesora. Nastąpiło wznowienie postępowania prowadzonego przez RDN. To dwa różne zdarzenia prawne.

Co więcej, w Polsce po 1990 r. nie odnotowano dotąd odebrania nadanego już tytułu profesora. Jeżeli wznowione postępowanie doprowadziłoby ostatecznie do zakwestionowania tytułu, mielibyśmy do czynienia z precedensem. Dziś jednak nie wiemy, jakie stanowisko w omawianej sprawie zajmą recenzenci, jakie wyjaśnienia zostaną przedstawione i jaką decyzję ostatecznie podejmie RDN.

Tytuł nie zwalnia z odpowiedzialności

Powściągliwość nie oznacza pobłażliwości. Przeciwnie – jest warunkiem wiarygodnego rozliczenia.

Środowisko akademickie nie traci autorytetu dlatego, że w jego obrębie ujawniane są przypadki możliwej nierzetelności. Traciłoby go wtedy, gdyby odmawiało ich badania, próbowało chronić zainteresowanych albo udawało, że wysoki tytuł zwalnia z odpowiedzialności.

Reklama
Reklama

Czytaj również: 3 proc. PKB na naukę? Tak – ale tylko z reformą systemu w Polsce

Jednocześnie akademia zdradziłaby własne wartości, gdyby zastąpiła procedurę publicznym linczem. Nauka opiera się przecież nie tylko na prawdzie, lecz także na dowodach, krytycznej weryfikacji i gotowości do skorygowania wcześniejszych ustaleń. Dokładnie temu służy wznowienie postępowania.

Siłą środowiska akademickiego nie jest przekonanie, że jego przedstawiciele nigdy nie popełniają błędów ani nie dopuszczają się nadużyć. Takie przekonanie byłoby naiwne. Siłą akademii jest zdolność do wykrywania nieprawidłowości, uczciwego badania ich przyczyn i wyciągania konsekwencji, gdy zgromadzone dowody rzeczywiście za tym przemawiają.

Bez taryfy ulgowej. Ale też bez ferowania wyroków.

Źródło: Zero.pl
Wojciech Dąbrówka
Wojciech DąbrówkaPrawnik, nauczyciel akademicki, rzecznik Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich - autor zewnętrzny