
Producenci napojów toną w długach. W sierpniu br. zaległości płatnicze sektora przekroczyły 109,1 mln zł, notując kilkunastoprocentowy wzrost w ujęciu rocznym – pokazują dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK. Eksperci wskazują, że problemów przysporzył producentom system kaucyjny, tymczasem w planach jest jego dalsze rozszerzanie, o tzw. małpki. Czy rząd zwolni tempo? Portal Zero.pl zapytał o to wiceministra klimatu i środowiska Sławomira Ćwika.
- Łączna kwota zadłużenia producentów napojów w Polsce zwiększyła się w ciągu roku o 14,4 proc. i wyniosła ponad 109,1 mln zł w sierpniu 2026 r.
- Wzrosła też przeciętna kwota zaległego zobowiązania jednego dłużnika – z ok. 623 tys. zł do ok. 704 tys. zł.
- – Dodatkowe wydatki kapitałowe związane z finansowaniem opłat kaucyjnych stały się istotnym czynnikiem ryzyka utraty płynności finansowej – komentuje główny analityk BIG InfoMonitor Waldemar Rogowski.
- Tymczasem resort klimatu i środowiska nie zwalnia tempa i chce rozszerzenia systemu kaucyjnego o tzw. małpki.
- O problemy producentów i plany objęcia małpek kaucją zapytaliśmy wiceszefa MKiŚ Sławomira Ćwika.
Po roku od wprowadzenia systemu kaucyjnego w Polsce (ruszył 1 października 2025 r.) dane finansowe wskazują na wyraźny wzrost obciążeń wśród producentów napojów – informuje w komunikacie prasowym Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor.
Według danych BIG InfoMonitor i bazy Biura Informacji Kredytowej (BIK) skala zadłużenia producentów napojów w Polsce zwiększyła się w okresie od sierpnia 2025 r. do sierpnia 2026 r. o 13,7 mln zł, tj. o 14,4 proc., i przekroczyła 109,1 mln zł.
Czytaj także: Rewolucja w recyklingu czy logistyczny koszmar? Polacy ocenili system kaucyjny
Zaległe faktury branży
Najsilniejszy wzrost zaległości płatniczych dotknął sektor wód mineralnych i napojów bezalkoholowych – przeterminowane długi tych producentów wzrosły aż o 46 proc. w skali roku (czyli 10,3 mln zł), do łącznej kwoty 32,7 mln zł.
Z kolei najwyższa kwota zaległych zobowiązań – 43,3 mln zł – dotyczy producentów piwa. To wzrost o 9,3 proc. rok do roku. Z terminowymi płatnościami ma problem co dziewiąty browar w Polsce.
Zwiększyła się również średnia kwota przeterminowanego zobowiązania przypadająca na jedną firmę – z około 623 tys. zł do niemal 704 tys. zł.
Jak zauważają eksperci BIG InfoMonitor, odwrotny trend – spadku przeterminowanych zobowiązań – widać u producentów win, którzy pozostają poza systemem kaucyjnym. Zaległości producentów win gronowych spadły bowiem o około 26 proc. w ciągu roku, do 5,4 mln zł, a producentów cydrów – o 17,4 proc. do 887 tys. zł.
Powodem problemów finansowych, z jakimi zmagają się producenci napojów i wody, może być pogłębiający się brak płynności – oceniają autorzy raportu. Wskazują, że mniejsze podmioty są zmuszone samodzielnie pokrywać koszty operacyjne oraz kaucje, mimo że terminy wpłat od dystrybutorów mocno się wydłużają. Taki zator finansowy sprawia, że firmy te same zaczynają spóźniać się z płatnościami dla swoich dostawców.
– W warunkach niskiej rentowności sektora i utrzymującej się presji cenowej ze strony dużych sieci detalicznych, dodatkowe wydatki kapitałowe związane z finansowaniem opłat kaucyjnych stały się istotnym czynnikiem ryzyka utraty płynności finansowej – komentuje Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
– Najsilniej odczuwają je mniejsze i średnie podmioty, dla których zamrożenie części środków finansowych oznacza ograniczenie elastyczności operacyjnej oraz wzrost wrażliwości na zakłócenia przepływów pieniężnych – dodaje. Ostrzega też przed tzw. efektem kaskadowym: – Znacząca skala problemów płatniczych w branży zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się zatorów płatniczych w całym łańcuchu dostaw.
Pogorszenie płynności u producentów napojów może zatem dotknąć dostawców surowców, producentów opakowań, operatorów logistycznych, przewoźników czy dystrybutorów.
Małpki objęte kaucją? Mocna reakcja prezesa Maspexu
Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje rozszerzenie systemu kaucyjnego o jednorazowe opakowania szklane, w tym o małe butelki mocnego alkoholu, tzw. małpki.
– Liczę na uchwalenie ustawy w przyszłym roku, jednak samo wdrożenie będzie wymagało około dwuletniego vacatio legis, aby rynek zdążył przygotować infrastrukturę – mówiła w niedawnym wywiadzie dla Zero.pl wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Do tych planów odniósł się w mocnych słowach Krzysztof Pawiński, współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Maspex.
– Politycy chcą realizować swoje estetyczne postulaty, bo ktoś potknął się o pustą małpkę w lesie, ale to my, przedsiębiorcy, poniesiemy realne koszty – mówił Pawiński na konferencji „Kaucja 360: Efekty, Wyzwania, Perspektywy” (jego słowa cytuje portal Wiadomości Handlowe).
– Znamy realia rynkowe: handel wydał już 2 mld zł na automaty do obecnego systemu. Dostosowanie maszyn do nowej, szklanej frakcji to kolejne dwa miliardy. Czy naprawdę mamy wydać astronomiczne sumy w branży napojowej tylko po to, by spełnić estetyczne życzenia urzędników? To nie tak powinno wyglądać – przekonywał prezes koncernu spożywczego z Wadowic.
Maspex ma w portfolio m.in. soki, nektary i napoje owocowe marek Tymbark, Tarczyn i Kubuś, a także wodę w butelkach (Alcalia). Jest też jednym z największych graczy na rynku napojów alkoholowych w Polsce. Po przejęciu w 2022 r. spółki CEDC International oraz jej spółki zależnej B2B Wine & Spirits, wadowicka grupa stała się właścicielem marek Żubrówka, Absolwent, Soplica i Bols.
Wiceminister klimatu o małpkach: To ogromny problem
Czy rząd wsłucha się w głos branży i zwolni tempo, jeśli chodzi o rozszerzanie systemu kaucyjnego? Portal Zero.pl zapytał o to wiceministra klimatu i środowiska Sławomira Ćwika w kuluarach Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.
Polityk klubu parlamentarnego Centrum, który został powołany na stanowisko sekretarza stanu w MKiŚ z początkiem września br. (zastąpił Mikołaja Dorożałę), zwraca uwagę przede wszystkim na kwestie społeczne związane z tzw. małpkami.
– Pojawiają się również pomysły, aby po prostu zakazać ich sprzedaży – mówi wiceminister. – Przyznam, że byłem wręcz zszokowany, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, ile małpek jest sprzedawanych w Polsce każdego ranka. To pokazuje skalę problemu związanego ze spożyciem alkoholu w naszym społeczeństwie. Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale jeśli co rano sprzedaje się około dwóch milionów małpek, powinniśmy zadać sobie pytanie, kto i w jakim celu je kupuje.
Według wiceministra, powinniśmy najpierw zbadać i zrozumieć przyczyny tego zjawiska, aby móc w sposób odpowiedzialny dyskutować o włączeniu małpek do systemu kaucyjnego.
– To jest olbrzymi problem. Nie chodzi o samą dostępność małpek, a tym bardziej o system kaucyjny, lecz o to, dlaczego tak wiele osób kupuje je rano. Powinniśmy najpierw odpowiedzieć sobie na to pytanie, a dopiero potem zastanawiać się, czy warto poprzeć proponowane rozwiązania.
Dopytywany o skargi producentów na obciążenia generowane przez system kaucyjny, Ćwik zwraca uwagę, że system ten gwarantuje także stały dostęp do plastiku z recyklingu, którego na rynku jest mało. Tymczasem przepisy obligują firmy napojowe do tego, aby dodawały plastik z recyklingu (rPET) do swoich butelek.
– Jeśli chodzi o producentów napojów, Maspex, największy polski gracz w tej branży, z pewnością poradziłby sobie zarówno z systemem kaucyjnym, jak i bez niego. Inaczej wygląda sytuacja mniejszych firm, które muszą spełniać wymogi dotyczące udziału surowców z recyklingu w produkcji nowych butelek — w przypadku opakowań PET co najmniej 30 proc. surowca ma pochodzić z recyklingu. Bez systemu kaucyjnego mniejsi producenci mogliby mieć trudności z pozyskaniem odpowiedniego materiału, a w konsekwencji nawet z dalszą produkcją. Z ich perspektywy system kaucyjny zapewnia więc dostęp do surowca niezbędnego do wytwarzania opakowań.
Wiceminister zwraca też uwagę na to, z czego produkuje się butelki PET, bo, jego zdaniem, ten wątek umyka w dyskusji. – To produkt pochodzenia naftowego. Biorąc pod uwagę obecne problemy z dostępnością i cenami ropy naftowej, a jeszcze bardziej z jej rafinacją i uzyskiwaniem produktów ropopochodnych, warto zadać sobie pytanie, o ile zdrożałyby plastikowe opakowania, gdybyśmy nie zapewnili recyklingu i wykorzystania odzyskanego plastiku do produkcji nowych butelek.
System kaucyjny – czyj to pomysł?
– Oczywiście są środowiska, które bardzo krytykują system kaucyjny – przyznaje wiceszef MKiŚ. I dodaje:
– Najbardziej zaskakuje mnie, kiedy robią to politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy przecież sami przyjęli ustawę wprowadzającą ten system.
– My zmieniliśmy ją w dwóch kwestiach: opóźniliśmy wejście przepisów w życie i wyłączyliśmy z systemu opakowania po produktach mlecznych – przypomina Ćwik. – Proszę sobie wyobrazić, co by się działo, gdybyśmy tego nie zrobili i do butelkomatów trafiałyby butelki po kefirach, jogurtach i śmietanach. Szczególnie latem byłby to poważny problem. Pokazuje to, że nasi poprzednicy nie przemyśleli wszystkich aspektów wprowadzanych rozwiązań i związanych z nimi praktycznych problemów.
„Bazową” ustawę o systemie kaucyjnym istotnie przyjął rząd Mateusza Morawieckiego, latem 2023 r. Ustawa przeszła przez Sejm niemal jednogłośnie, a prezydent Andrzej Duda podpisał ją 31 sierpnia 2023 r. Ostateczny kształt przepisów i nowa data wejścia systemu w życie były już efektem nowelizacji autorstwa obecnej koalicji rządzącej.
Jednak dyskusje o tym, kto jest „autorem” systemu kaucyjnego – czy PiS, czy KO – są o tyle bezzasadne, że wprowadzenie takiego mechanizmu w Polsce wymusiły na nas unijne przepisy. Chodzi o dyrektywę Single Use Plastics (SUP) z 2019 r. w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Dyrektywa ta obliguje kraje członkowskie UE do zwiększenia poziomów zbiórki jednorazowych opakowań na napoje: butelek, w tym PET, i puszek.
Czytaj także: Plastik w odwrocie, będzie drożej. Unia robi rewolucję w opakowaniach warzyw i owoców
Zgodnie z harmonogramem, w państwach UE do 2029 r. poziom selektywnej zbiórki musi wzrosnąć do 90 proc. Tegoroczny cel dla Polski, według MKiŚ, to 77 proc.

