
Donald Tusk i Andrzej Domański przebywają z wizytą w Indiach. Jeszcze na pokładzie samolotu do Nowego Delhi premier chwalił się rozpoczynającą się ofensywą gospodarczą. „Nikt nas nie zatrzyma” – napisał na X. Jakie interesy Polska chce ubić w Indiach? Marek Sawicki (PSL), były minister rolnictwa, dostrzega duże korzyści zwłaszcza dla jednego sektora.
- Premier Donald Tusk przebywa z oficjalną wizytą w Indiach. Towarzyszy mu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz pokaźna delegacja krajowych firm.
- Przed wylotem Tusk i Domański podkreślali, że ambicją Polski jest co najmniej podwojenie wymiany handlowej z Indiami do 2030 r.
- Co polskie firmy mogą ugrać w Indiach? Marek Sawicki, były minister rolnictwa w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz, w rozmowie z Zero.pl podkreśla ogromną szansę dla krajowego sektora przetwórstwa rolno-spożywczego.
Premier Donald Tusk od ponad doby przebywa w Indiach. To pierwsza wizyta szefa polskiego rządu w tym kraju od 16 lat i swoista rewizyta: w 2024 r. w Warszawie gościł premier Indii Narendra Modi. Warszawa i Nowe Delhi podpisały wtedy umowę o partnerstwie strategicznym, zobowiązując się do współpracy w zakresie przemysłu obronnego, najnowocześniejszych technologii, zielonej energii czy przemysłu spożywczego.
Razem z premierem do Indii poleciał minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a także przedstawiciele ok. 100 polskich firm. Podobnie jak w przypadku wizyty Modiego w 2024 r., tak i teraz dominantą są bowiem sprawy gospodarcze, o czym mówili jeszcze przed wylotem do Nowego Delhi Tusk i Domański.
Czytaj też: „Prawdziwi przyjaciele” i „promień nadziei”. Indyjskie media opisują wizytę Tuska
Plan minimum: podwoić wymianę handlową z Indiami
To wtedy z ust ministra finansów po raz pierwszy padła deklaracja, że celem Polski jest podwojenie wymiany handlowej z Indiami w horyzoncie do 2030 r. Deklarację tę Domański powtórzył na pokładzie samolotu do Bengaluru, czyli indyjskiej Doliny Krzemowej, gdzie polska delegacja będzie przebywać w piątek. Wcześniej, w czwartek, Tusk i Domański wzięli udział w dwustronnych rozmowach delegacji i otworzyli Polsko-Indyjskie Forum Biznesowe w Nowym Delhi.
Na razie jednak Polska, podobnie jak cała Unia Europejska, ma potężny deficyt handlowy w relacjach z Indiami – według rządowej strony trade.gov.pl nasz eksport do Indii w 2024 r. osiągnął wartość 1,44 mld dol., podczas gdy import z Indii do Polski miał wyniósł 4,36 mld dol. Nasz kraj wysyła do Indii m.in. koks, złom żeliwa i stali, kauczuk syntetyczny, świeże jabłka czy przyrządy medyczne. Z Indii sprowadzamy zaś m.in. leki, obuwie, odzież, tytoń i oleje napędowe.
Premier Tusk jeszcze na pokładzie samolotu z Warszawy do Nowego Delhi podkreślał wagę tej podróży. „Z wicepremierem ruszamy z gospodarczą ofensywą w Indiach i Wietnamie (to drugi kraj, który po Indiach odwiedzą – red.). Polska idzie po nowe możliwości i nikt nas nie zatrzyma” – napisał na X.
Przypomnijmy, że Donald Tusk jeszcze we wtorek wieczorem podpisał wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego ws. nominacji ministra Domańskiego na wicepremiera, ale głowa państwa nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie.
Tusk o polskiej „bramie do Europy” dla Indii
Podczas czwartkowego forum w Nowym Delhi premier mówił: – Chcemy, aby Polska była bramą do Europy dla firm z Indii, a Indie – bramą dla firm z Polski do Azji.
Zwrócił uwagę, że atutami Polski są zaawansowany sektor przemysłowy, wykwalifikowana kadra oraz przynależność do wspólnego rynku UE. Jako kluczową korzyść dla Indii wskazał też centralne położenie geopolityczne kraju na europejskich szlakach handlowych oraz rozwinięte zaplecze logistyczno-infrastrukturalne.
Marek Sawicki, obecnie poseł PSL, a w latach 2007–2012 i 2014–2015 minister rolnictwa, ocenia w rozmowie z Zero.pl, że silną pozycję w Indiach może zbudować polski sektor przetwórstwa żywności.
Przetwórstwo żywności naszą wielką szansą
– Rynek rolno-spożywczy w Indiach stanowi ogromną szansę rozwojową dla polskiego sektora przetwórczego – mówi Sawicki.
– Głównym strukturalnym problemem tamtejszego rolnictwa pozostaje fakt, że aż 70 proc. wytworzonych produktów marnuje się, zanim trafi do ostatecznego konsumenta. Wynika to z braku infrastruktury chłodniczej oraz rozwiniętych zakładów przetwórczych. Tamtejszy rynek wykazuje ogromne zapotrzebowanie na globalne wsparcie technologiczne, inwestycje oraz import rozwiązań pozwalających na zagospodarowanie nadwyżek żywności.
– To kraj ogromnych kontrastów społeczno-gospodarczych, który oferuje potężną przestrzeń do ekspansji biznesowej – podkreśla Sawicki. – Ze względu na wciąż istniejący tam problem niedożywienia części populacji, kluczem do sukcesu w tamtejszym sektorze rolno-spożywczym są przede wszystkim intensywne i długofalowe inwestycje.
Premier Tusk podczas wystąpienia w Nowym Delhi mówił też o nowych możliwościach, jakie otworzy umowa o wolnym handlu między Indiami a Unią Europejską. Wstępne porozumienie ws. umowy podpisano w styczniu br. Ma ona skutkować obniżeniem lub całkowitym zniesieniem ceł na około 90 proc. towarów, przy ochronie wrażliwych unijnych sektorów rolnych (m.in. wołowiny, mięsa kurcząt i cukru).
– W przypadku tego rynku – podobnie jak wcześniej w przypadku Mercosur – nie ma realnych podstaw do obaw, że tamtejsze produkty doprowadzą do destabilizacji lub zalania naszego rynku – ocenia Marek Sawicki.
– Pamiętajmy, że Indie i Europa charakteryzują się odmienną kulturą żywieniową, specyficznymi potrzebami oraz innymi gustami konsumentów – dodaje.
– To działa w obie strony. Podczas misji gospodarczych w Chinach wielokrotnie wskazywałem, że każdy polski produkt trafiający na tamtejszy rynek jest postrzegany przez lokalnych konsumentów jako unikalny przysmak regionalny. Podobnie jest z Indiami. Skala rynków chińskiego czy indyjskiego jest tak ogromna, że nawet maksymalne zwiększenie wolumenu naszych dostaw nie wywrze na nie presji podażowej. Ale też lokalni decydenci i przedsiębiorcy coraz wyraźniej dostrzegają, że zamożniejsza część ich społeczeństw poszukuje nowych doświadczeń kulinarnych i chętnie sięga po produkty z innych regionów świata.
Indie zapraszają do „fabryki świata”
Donald Tusk jako kluczowe obszary współpracy polsko-indyjskiej wymienia też obronność, technologie podwójnego zastosowania, górnictwo, energetykę i przemysł farmaceutyczny. Według premiera, potencjał do współpracy jest też na polu AI, cyfryzacji i technologii kosmicznych.
Czytaj także: Po taśmach Brauna wszyscy straszą Hindusami. Kto pamięta o głośnej umowie Donalda Tuska?
Według nowych prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego Indie mają w 2027 r. wyprzedzić Japonię, stając się czwartą co do wielkości gospodarką świata.
Sam premier Modi podczas wizyty w Warszawie dwa lata temu zaprosił polskie firmy do włączenia się do inicjatywy „make in India”, którą promuje jego rząd. Zakłada ona przekształcenie Indii w globalne centrum produkcyjne poprzez zachęcanie zagranicznych koncernów do inwestowania i wytwarzania dóbr bezpośrednio na terenie Indii.
Może zainteresuje Cię także:

