Reklama
Reklama
Reklama

Mieszkanie z państwowej kasy na Airbnb. Jest zawiadomienie do prokuratury

TYLKO NA
airbnb-listing
Fundacja dostała państwową kasę na siedzibę. Kupiła mieszkanie, wstawiła wannę i wynajmuje je na Airbnb (fot. Aleksander Pukło / Kanał Zero)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Narodowy Instytut Wolności złożył zawiadomienie do prokuratury ws. Fundacji Towarzystwa Filomatycznego. Jak opisaliśmy w Zero.pl, fundacja dostała 405 tys. zł, m.in. na zakup nieruchomości pod siedzibę organizacji. Zamiast siedziby jest mieszkanie z wanną z hydromasażem, które można wynająć na Airbnb. 

  • Zawiadomienie do prokuratury to efekt kontroli NIW, która wykazała, że w lokalu, który miał być siedzibą fundacji, nie prowadzono działalności statutowej.
  • Mieszkanie, które kupiono na siedzibę, można wynająć na Airbnb. Dziennikarze Zero.pl za noc zapłacili 350 zł. W środku odkryli, że tablice informujące o dofinansowaniu z NIW były zdjęte ze ściany i schowane na szafie.
  • Prezes fundacji jest powiązany z otoczeniem Piotra Glińskiego. Były minister: Jeśli zarzuty się potwierdzą, pieniądze trzeba zwrócić. Instytut żąda zwrotu 405 tys. zł z odsetkami.

Sprawę apartamentu opisaliśmy we wrześniu na łamach portalu Zero.pl i w Kanale Zero. Ujawniliśmy, że Narodowy Instytut Wolności za rządów Prawa i Sprawiedliwości przekazał krakowskiej Fundacji Towarzystwa Filomatycznego 405 tys. zł. Z tego 360 tys. zł poszło na zakup nieruchomości przy ul. Pawlikowskiego w Krakowie. Fundacja miała stworzyć w lokalu swoją siedzibę i organizować w niej debaty i spotkania. 

Kontrola NIW wykazała jednak brak dowodów na działalność statutową w nieruchomości. Instytut zażądał zwrotu 405 tys. zł plus odsetki i skierował sprawę do prokuratury. Siedziba wygląda bowiem jak typowe mieszkanie na krótki wynajem i jest oferowana na Airbnb. We wniosku fundacji do NIW nie padło ani jedno zdanie wskazujące, że fundacja będzie wynajmować turystom mieszkanie kupione za publiczne pieniądze.

Narodowy Instytut Wolności w zawiadomieniu do prokuratury wskazuje, że mogło dojść do oszustwa i wyłudzenia. – Działania organizacji mające znamiona oszustwa, wprowadzanie w błąd kontrolerów i władze Instytutu, nastawione na interes prywatny są i będą zgłaszane do organów ścigania. Przykład apartamentu „wanna z hydromasażem” z Airbnb jest jednym z najbardziej bulwersujących, ale niejedynym – wyjaśnia Michał Braun, dyrektor NIW.

Kamienica przy ul. Pawlikowskiego w Krakowie (fot. Aleksander Pukło / Kanał Zero)

Noc w siedzibie fundacji

We wrześniu wynajęliśmy mieszkanie za 350 zł za noc. W lokalu zakupionym z funduszy NIW powinny znajdować się tablice informujące o źródle finansowania. Na jednej ze ścian odkryliśmy jedynie dziury po wkrętach, a tablice znaleźliśmy na szafie.

Reklama
Reklama

Gdy spytaliśmy Adriana Kuklińskiego, prezesa fundacji, gdzie są tablice, odpowiedział, że zgodnie z umową te znajdują się w lokalu. Przez telefon dodał, że na pewno wiszą na ścianie. Gdy przekazaliśmy mu, że ich tam nie ma, stwierdził, że być może zostały ściągnięte do czyszczenia. Dodał, że nawet gdyby tablic nie było w lokalu, to nie jest to podstawa do zwrotu funduszy do NIW.

NIW jednak ukrycie tablic wskazuje jako jeden z argumentów potwierdzających, że fundacja od samego początku chciała wprowadzić Instytut w błąd. Organizacja, jak ustaliliśmy, w zawiadomieniu do prokuratury podkreśla, że oznaczenia o źródle finansowania zawieszono, gdy w mieszkaniu pojawili się kontrolerzy, a następnie zostały ukryte. To nie wszystko, kontrolerzy odkryli również nieprawidłowości w dokumentacji oraz niepełne ewidencje. Zdaniem NIW może to świadczyć nie o błędach technicznych, a świadomej próbie wykazania realizacji projektu zgodnie z umową wbrew faktom.

Polityczne związki i Gliński o zwrocie kasy

– Pamiętajmy, że środki na ten apartament trafiły do Towarzystwa powiązanego politycznie, kiedy w tym samym czasie czekały na nie organizacje pomagające osobom z niepełnosprawnością, ubogim czy prowadzące działania kulturalne i edukacyjne – mówi w rozmowie z Zero.pl Michał Braun.

Reklama
Reklama

W artykule „Fundacja dostała dotację na siedzibę. Kupiła mieszkanie, wstawiła wannę i wynajmuje je na Airbnb” wskazywaliśmy na towarzyskie relacje Adriana Kuklińskiego z osobami związanymi z NIW za rządów PiS. – Pan Kukliński związany jest bezpośrednio z zapleczem byłego wicepremiera Piotra Glińskiego. Kukliński był przecież w Fundacji Służba Niepodległej, której działacze wielokrotnie byli reprezentantami Glińskiego w rozmaitych ciałach doradczych ministrów, a także pracownikami biura Glińskiego. Kukliński to także były szef regionalnego oddziału KoLibra – to właśnie do siatki NGO-sów związanych z KoLibrem trafiały dziesiątki milionów. Dzięki Piotrowi Mazurkowi, byłemu zastępcy Glińskiego i pełnomocnikowi rządu premiera Morawieckiego, który sam z KoLibra się wywodził – wyjaśniał Braun. 

Po opublikowaniu naszego tekstu, do zarzutów wobec fundacji odniósł się były minister kultury Piotr Gliński. 

Reklama
Reklama

– Sam zakup nieruchomości czy lokalu na siedzibę fundacji lub stowarzyszenia nie jest niczym nagannym ani karalnym. Zabezpieczenie polega jednak na tym, że w takim lokalu pod rygorem zwrotu środków nie wolno prowadzić działalności gospodarczej – a w szczególności działalności związanej z tą nieruchomością. Organizacja może prowadzić działalność gospodarczą, ale nie ma prawa wykorzystywać do tego siedziby nabytej z grantu na cele statutowe – tłumaczy Gliński.

I dodaje: – W tym opisywanym przypadku doszło najprawdopodobniej właśnie do takiego nadużycia. Jeżeli te zarzuty się potwierdzą, konsekwencje muszą być jednoznaczne: beneficjent ma bezwzględny obowiązek zwrócić pieniądze. Konstrukcja umów grantowych wyklucza sytuację, w której ktoś wydaje publiczne środki niezgodnie z przeznaczeniem i nie ponosi za to odpowiedzialności.

Adrian Kukliński przekonywał, że jest niewinny. W oświadczeniu przekazanym fundacji napisał, że fundacja – aby mieć środki na działalność statutową – zgodnie z umową z NIW oraz zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem prowadzi w swojej siedzibie działalność gospodarczą. „Całość dochodów z działalności gospodarczej jest przeznaczana na działalność statutową. Ani ja, ani żaden z członków Rady Fundacji nie wziął ani złotówki w ramach wynagrodzenia za prowadzenie działalności gospodarczej lub działalności zarządczej w fundacji. Działalność gospodarcza jest dla nas narzędziem finansowania działalności statutowej” – napisała fundacja. 

Reklama
Reklama