Reklama
Reklama
Reklama

Miała być siedziba fundacji, jest mieszkanie na Airbnb. Gliński odpowiada na zarzuty

TYLKO NA
sklejki-kasjana-6
Piotr Gliński na tle siedziby fundacji Towarzystwo Filomatyczne (fot. PAP / Piotr Nowak / Kanał Zero / Aleksander Pukło)

Fundacja Towarzystwo Filomatyczne za środki otrzymane z Narodowego Instytutu Wolności kupiła w 2022 r. mieszkanie mające być siedzibą organizacji. Teraz nieruchomość dostępna jest na Airbnb. – Jeżeli te zarzuty się potwierdzą, konsekwencje muszą być jednoznaczne – komentuje w rozmowie z Zero.pl były wicepremier, minister kultury Piotr Gliński. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odnosi się także do zarzutów dotyczących jego powiązań z prezesem fundacji.

  • Narodowy Instytut Wolności przekazał 405 tys. zł na zakup lokalu dla Fundacji Towarzystwo Filomatyczne. Teraz nieruchomość dostępna jest w ramach wynajmu krótkoterminowego w serwisie Airbnb.
  • Kontrola NIW wykazała brak dowodów na prowadzenie działalności statutowej. Instytut skierował sprawę do prokuratury i domaga się zwrotu dotacji wraz z należnymi odsetkami, a dyrektor instytucji zarzuca, że sprawa ma tło polityczne sięgające środowiska byłego wicepremiera, ministra kultury Piotra Glińskiego. 
  • Polityk w rozmowie z Zero.pl odniósł się do zarzutów i podkreślił, że w razie potwierdzenia nadużycia beneficjent musi oddać środki.

Narodowy Instytut Wolności przekazał przed czterema laty 405 tys. zł na zakup lokalu przez krakowską fundację Towarzystwo Filomatyczne. Choć miały być w nim organizowane dyskusje i spotkania, aktualnie siedziba wygląda jak typowe mieszkanie na krótki wynajem i jest oferowana na Airbnb.

Jak opisujemy w Zero.pl, kontrola NIW wykazała brak dowodów na działalność statutową w lokalu, a instytut zażądał zwrotu powiększonej o odsetki dotacji oraz skierował sprawę do prokuratury. Prezes fundacji Adrian Kukliński twierdzi jednak, że prowadzony wynajem to legalna działalność gospodarcza, finansująca cele statutowe.

Nie bez znaczenia pozostawać mają także polityczne koneksje prezesa fundacji. – Pan Kukliński związany jest bezpośrednio z zapleczem byłego wicepremiera Piotra Glińskiego – stwierdził Michał Braun, obecny dyrektor NIW.

Reklama
Reklama

Osobą łączącą Glińskiego i Kuklińskiego jest warszawski radny Piotr Mazurek, bliski współpracownik byłego wicepremiera. – Kukliński to były szef regionalnego oddziału KoLibra – to właśnie do siatki NGO-sów związanych z KoLibrem trafiały dziesiątki milionów. Dzięki Piotrowi Mazurkowi, byłemu zastępcy Glińskiego i pełnomocnikowi rządu premiera Morawieckiego, który sam z KoLibra się wywodził – wskazywał Braun.

Gliński: Osobiście nie znam pana Kuklińskiego

Pan dyrektor Michał Braun zarzuca mi powiązania polityczne, podczas gdy sam jest bezpośrednio związany z Donaldem Tuskiem jako wieloletni działacz Platformy Obywatelskiej i były kielecki radny tej partii. Co więcej, sam niedawno przekazał grant organizacji, której przez lata był prezesem – Regionalnemu Centrum Wolontariatu w Kielcach – reaguje na ten zarzut w rozmowie z Zero.pl Piotr Gliński, były wicepremier i minister kultury.

Reklama
Reklama

Polityk Prawa i Sprawiedliwości podkreśla, że osobiście nie zna Kuklińskiego. – Działał w Stowarzyszeniu KoLiber, więc zapewne stamtąd znał Piotra Mazurka, byłego wiceszefa tej organizacji. W środowisku trzeciego sektora – zarówno po stronie prawicowej, jak i liberalno-lewicowej – bardzo wielu ludzi po prostu się zna, spotyka i współpracuje. Sam znam wielu działaczy z przeciwnej strony sceny publicznej i jest to w organizacjach pozarządowych zupełnie naturalne – odpowiada Gliński.

Nie wykluczam, że osoby pracujące przy Narodowym Instytucie Wolności miały z nim kontakt, jednak najważniejsze jest to, że zawsze bezwzględnie przestrzegano procedur – dodaje.

Tak Gliński komentuje aferę wokół siedziby fundacji na Airbnb

Zakup mieszkania za środki z NIW nastąpił w 2022 r., jego remont rok później. Sprawozdanie za okres, w którym dokonano zakupu nieruchomości, zostało zaakceptowane przez stary zarząd instytutu, powołany za rządów PiS, kiedy dyrektorem był powołany w 2017 r. Wojciech Kaczmarczyk. Sprawozdanie końcowe przyjął w 2024 r. już nowy zarząd, pięć dni po przejęciu władzy w instytucie przez Brauna.

Czytaj również: Jak wyprowadzono kasę z fundacji komentatora Republiki. Przelewy do żony i eksperta NIW

– Za naszych czasów NIW nie zdążył przeprowadzić tej kontroli, co wynika z naturalnego cyklu ewaluacji – planowe działania kontrolne przypadały na rok 2024. Z powodu odwołania dyrektora Kaczmarczyka nie mógł on już tej procedury dokończyć. Dziś obowiązek ten spoczywa na obecnej dyrekcji i panu Braunie, do czego nie mam najmniejszych zastrzeżeń – wskazuje Gliński.

Reklama
Reklama

– Zasady są przejrzyste dla każdego: jest otwarty konkurs, są twarde reguły, jest obowiązek rzetelnego sprawozdania i rozliczenia, a w razie stwierdzenia nadużyć w trakcie kontroli – natychmiastowy obowiązek zwrotu dotacji – ocenia.

Zdaniem byłego wicepremiera kluczowa dla zrozumienia sprawy jest sama natura grantów instytucjonalnych. Są to obwarowane bardzo precyzyjnymi zabezpieczeniami środki przeznaczone wyłącznie na rozwój instytucjonalny, bazę i siedzibę organizacji.

Czytaj również: Gliński odpowiada dyrektorowi NIW. „Nieprawidłowości zdarzają się zawsze”

– Sam zakup nieruchomości czy lokalu na siedzibę fundacji lub stowarzyszenia nie jest niczym nagannym ani karalnym. Zabezpieczenie polega jednak na tym, że w takim lokalu pod rygorem zwrotu środków nie wolno prowadzić działalności gospodarczej – a w szczególności działalności związanej z tą nieruchomością. Organizacja może prowadzić działalność gospodarczą, ale nie ma prawa wykorzystywać do tego siedziby nabytej z grantu na cele statutowe – tłumaczy Gliński.

I dodaje: – W tym opisywanym przypadku doszło najprawdopodobniej właśnie do takiego nadużycia. Jeżeli te zarzuty się potwierdzą, konsekwencje muszą być jednoznaczne: beneficjent ma bezwzględny obowiązek zwrócić pieniądze. Konstrukcja umów grantowych wyklucza sytuację, w której ktoś wydaje publiczne środki niezgodnie z przeznaczeniem i nie ponosi za to odpowiedzialności.

Reklama
Reklama

– Przy skali 6,5 tys. przekazanych dotacji nieprawidłowości – choć nie powinny mieć miejsca – niestety sporadycznie się zdarzają. Znam taki przypadek z czasów dyrektora Kaczmarczyka, dotyczący mieszkania nabytego na Śląsku, bodajże w Rudzie Śląskiej, gdzie ktoś w nim po prostu zamieszkał. Wtedy natychmiast zapadła decyzja o nakazie zwrotu środków i dyrektor Kaczmarczyk takich procedur w kilku sprawach dochodził – podkreśla były wicepremier.

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama