Wizerunki prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa NBP Adama Glapińskiego oraz znanych dziennikarzy i biznesmenów są masowo wykorzystywane przez cyberprzestępców. Facebook zarabia miliardy na reklamach podwyższonego ryzyka – według Agencji Reuters ma specjalny cennik dla potencjalnych oszustów.

- Przestępcy używają sztucznej inteligencji do generowania fałszywych wideo (deepfake) z udziałem osób publicznych. Obiecują łatwy zarobek, a ofiary, mamione autorytetem znanych twarzy, tracą oszczędności życia.
- W latach 2023–2025 oszuści internetowi ukradli Polakom ponad 1,5 mld zł. Tymczasem koncern Meta (właściciel m.in. Facebooka i Instagrama) zarabia miliardy dolarów na emisji reklam wysokiego ryzyka, różnicując stawki w zależności od prawdopodobieństwa oszustwa.
- Kancelaria Prezydenta apeluje o skrajną ostrożność. Pierwsi Polacy (m.in. Rafał Brzoska i Omenaa Mensah), których wizerunki użyto w nieuczciwych reklamach, weszli na drogę sądową z Metą. Precedensowe wyroki zakazują platformom powielania nieprawdziwych informacji na temat celebrytów.
Prezydent Karol Nawrocki stoi obok ubranej na różowo pierwszej damy. Ma na sobie białą koszulę, granatowy garnitur, a w klapie marynarki przypinkę z orłem. W tle widać drzewa oraz stary, drewniany kościół.
– Drodzy seniorzy, droga młodzież, szanowni państwo, z radością ogłaszamy oficjalne rozpoczęcie projektu (…) i zapraszamy państwa do udziału w nim. Celem jest stworzenie poduszki finansowej, dzięki której każdy Polak będzie mógł żyć, podróżować, kupować samochody i domy oraz wspierać rodzinę i przyjaciół – mówi na nagraniu prezydent.
Nawrocki, Glapiński, Stanowski twarzami oszustw finansowych
Na kolejnym nagraniu widać Adama Glapińskiego stojącego na bankowym korytarzu.
– Szanuję cię i chcę zasłużyć na twoje zaufanie, dlatego nie będę składał pustych obietnic. Co mnie różni od oszustów? Przede wszystkim jestem prezesem Narodowego Banku Polskiego i niczego od ciebie nie potrzebuję. Za chwilę pokażę ci dowody, że mój projekt naprawdę działa. Obiecywanie milionów już jutro to kłamstwo, tak jak wiele innych bajek, ale zarabianie 4 tys. zł dziennie jest jak najbardziej realne. (...) To nie ma nic wspólnego z Forexem, akcjami, piramidami finansowymi ani innymi cudownymi schematami, które można spotkać wszędzie – zapewnia prezes.
Bohater kolejnego nagrania to twórca Kanału Zero, Krzysztof Stanowski. Dziennikarz, ubrany w szarą marynarkę i koszulkę, siedzi w swoim gabinecie na brązowo-czarnym fotelu. W tle widać kanapę, włączony telewizor oraz słynną niebiesko-białą koszulkę piłkarską Stanowskiego z numerem 10.
– Słuchajcie. Na pewno każdy z was zna stronę (...). Ta sama firma stworzyła nowe kasyno, gdzie rozdają pieniądze na start dla pierwszego tysiąca zarejestrowanych osób. Zostaw swoje dane poniżej. Wkrótce będzie możliwa oficjalna rejestracja. Otrzymasz wiadomość mailowo oraz SMS-em – zachęca.
Sztuczna inteligencja w służbie oszustów
Każdy z tych i wielu innych filmów to deepfake (wygenerowana lub zmanipulowana przy pomocy sztucznej inteligencji treść wideo przypominająca istniejące osoby). Każdego dnia wizerunki znanych osób – m.in. prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa NBP Adama Glapińskiego, przedsiębiorcy Rafała Brzoski i jego żony Omeny Mensah, dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego, przedsiębiorcy Michała Sołowowa, dziennikarza Kanału Zero Waldemara Stankiewicza i wielu innych – są wykorzystywane przez przestępców i przerabiane przez sztuczną inteligencję.
Poniżej zamieszczamy trzy z kilkunastu reklam, które obejrzeliśmy w ostatnim czasie.
Sfabrykowane materiały publikowane są następnie w mediach społecznościowych. Cel jest jeden – zdobycie danych kontaktowych (adresu e-mail czy numeru telefonu) osób zainteresowanych inwestycjami, giełdą, akcjami lub po prostu poszukujących dodatkowej pracy czy możliwości zarobienia dodatkowych pieniędzy. Ofiary zachęcone „udziałem” osób zaufania publicznego w projektach są następnie bombardowane wiadomościami i telefonami od oszustów, którzy namawiają do wpłacenia środków na różnego rodzaju platformy inwestycyjne, obiecując imponujące zyski.
Zyski jednak, tak samo jak występujący w reklamach prezydent Nawrocki, prezes Glapiński, Stanowski czy Brzoska, są wirtualne. Wpłacone na platformę pieniądze trafiają na konta słupów, a następnie do oszustów, podczas gdy osoby skuszone reklamą tracą oszczędności swojego życia.
Ponad 1,5 mld zł strat na oszustwach internetowych
Media społecznościowe stały się potężnym narzędziem w rękach przestępców. Do arsenału oszustów, obok metod „na wnuczka” i „na policjanta”, dołączyły metody „na Nawrockiego”, „na Glapińskiego” czy „na Stanowskiego”. Każdego dnia na Facebooka, Instagrama czy TikToka trafiają posty sponsorowane przygotowane przez oszustów, a giganci technologiczni zarabiają pieniądze na promowaniu i reklamowaniu przestępców.
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości przekazało Zero.pl, że w 2025 r. doszło w Polsce do ponad 92 tys. oszustw internetowych (art. 286 oraz 287 Kodeksu karnego). Rok wcześniej było to ponad 93 tys., a dwa lata wcześniej – ponad 85 tys. W latach 2023-2025 łączne straty finansowe z powodu tych przestępstw wyniosły kolejno: 512 mln zł, 754 mln zł i 537 mln zł. Służby nie prowadzą oddzielnych statystyk dotyczących oszustw, w których wykorzystano sztuczną inteligencję oraz deepfake znanych osób.
Skontaktowaliśmy się z biurem prasowym Meta, które przekazało nam „background points” („nie cytat czy stanowisko”).
Meta – dziurawe sito walki i miliardowe zyski
Firma twierdzi, że jej „zasady zabraniają wyświetlania reklam, które wykorzystują wizerunek osób publicznych w sposób wprowadzający w błąd w celu wyłudzenia pieniędzy”. Przestępcy najwyraźniej nie czytali regulaminu, bo przygotowując ten materiał nie musieliśmy długo szukać, by obejrzeć kilkadziesiąt takich reklam.
Meta w swoim „background points” dodała, że jeśli „systemy podejrzewają, że reklama może być oszustwem zawierającym wizerunek osoby publicznej narażonej na wykorzystanie wizerunku celebrytów”, to zostanie użyta „technologia rozpoznawania twarzy, aby porównać twarze w reklamie ze zdjęciami profilowymi danej osoby publicznej na Facebooku i Instagramie”. W przypadku potwierdzenia dopasowania i ustalenia, że reklama jest oszustwem – Meta ją zablokuje.
Biuro prasowe firmy przekazało Zero.pl, że w 2025 r. usunięto ponad 159 mln oszukańczych reklam. Większość, bo aż 92 proc., zanim ktokolwiek je zgłosił.
Nie zmienia to faktu, że pieniądze od oszustów wciąż stanowią poważne źródło dochodu gigantów technologicznych. Reuters w 2025 r. ujawniła szokujące dane dotyczące jednego z nich – Mety (Facebook, Instagram i WhatsApp). Amerykański gigant szacował, że każdego dnia swoim użytkownikom wyświetla 15 mld reklam wysokiego ryzyka – czyli takich, które wykazują wyraźne cechy oszustwa. Według Reuters Meta przewidywała przed dwoma laty, że z reklam promujących oszustwa i zakazane towary pochodzić będzie ok. 10 proc. przychodów rocznych firmy – 16 mld dolarów.
To jednak nie koniec bulwersujących informacji. Agencja Reuters ujawniła, że Meta blokowała reklamy tylko w przypadku, gdy automatyczne systemy ostrzegawcze miały ponad 95 proc. pewności, że są one oszustwem. Jeżeli prawdopodobieństwo było niższe (ale algorytmy nadal uważały reklamodawcę za prawdopodobnego oszusta), to pobierano wyższą opłatę za wyświetlenie reklamy.
– Platforma jest w stanie z dużą skutecznością szacować ryzyko, że dana reklama prowadzi do oszustwa. Taka ocena nie opiera się na jednym sygnale, lecz na analizie grupy cech jednocześnie – mówi Zero.pl Agata Ślusarek z RIFFSEC, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa.
Wyjaśnia, że algorytm może uwzględniać m.in. historię konta reklamowego, wiek i reputację domeny docelowej, zgodność treści reklamy z zawartością strony (choć w przypadku fałszywych inwestycji zdarza się, że sama strona jest spójna z reklamą), podobieństwo do wcześniej usuniętych kampanii oraz wykorzystanie tych samych schematów działania.
– Przestępcy bardzo często korzystają z jednego modelu kampanii, przez co reklamy, nawet jeśli wykorzystują wizerunki różnych znanych osób, są do siebie bardzo podobne. Istotnymi sygnałami mogą być również samo wykorzystywanie wizerunków osób publicznych, charakterystyczne sformułowania, a także zgłoszenia użytkowników dotyczące spamu lub oszustw. W tym kontekście często podnoszony jest jednak zarzut, że Meta nie reaguje na takie zgłoszenia albo robi to z bardzo dużym opóźnieniem – twierdzi Agata Ślusarek.
Dodaje, że kampanie reklamowe oszustw są często prowadzone masowo, w wielu krajach, z wykorzystaniem podobnych scenariuszy, nierzadko z tych samych kont.
– Ważną obserwacją jest również to, że nawet jeśli konkretna reklama zostanie zablokowana, bardzo często nie jest blokowane konto reklamowe, z którego została opublikowana. W efekcie po krótkim czasie z tego samego konta pojawiają się kolejne oszukańcze reklamy – zwraca uwagę Ślusarek.
Kancelaria prezydenta Nawrockiego apeluje do internautów
Do reklam wykorzystujących wizerunek prezydenta Karola Nawrockiego odniosła się Kancelaria Prezydenta RP.
„Materiały tego rodzaju, rozpowszechniane w internecie i mediach społecznościowych, są tworzone bez wiedzy i zgody osób, których wizerunek został wykorzystany. W wielu przypadkach stanowią element oszustw inwestycyjnych wykorzystujących technologie sztucznej inteligencji do generowania fałszywych nagrań i treści” – informuje Zero.pl Biuro Mediów i Listów Prezydenta RP.
„Apelujemy do użytkowników internetu o zachowanie szczególnej ostrożności. Reklamy obiecujące szybkie, łatwe lub gwarantowane zyski, zwłaszcza wykorzystujące wizerunki osób publicznych, powinny budzić szczególną czujność i każdorazowo podlegać weryfikacji” – apeluje kancelaria do internautów.
W przesłanym komunikacie dodano, że administratorom platform na bieżąco zgłaszane są konta i materiały rozpowszechniające nieprawdziwe informacje i wykorzystujące wizerunek Karola Nawrockiego.
Krzysztof Stanowski z apelem do internautów
Do sprawy odniósł się również Krzysztof Stanowski, twórca Kanału Zero, którego wizerunek wykorzystywany jest przez oszustów żerujących na jego popularności.
„UWAŻAJCIE NA SCAMY Z MOIM WIZERUNKIEM. Nie reklamuję żadnej firmy / usługi, która nie reklamuje się w Kanale Zero” – napisał we wtorek w mediach społecznościowych.
Rafał Brzoska i Omenaa Mensah – pierwsze sądowe potyczki z Metą
Na sądową batalię z Meta Platforms Ireland i Facebook Poland zdecydowali się Rafał Brzoska i Omenaa Mensah – sprawa dotyczyła ochrony dóbr osobistych małżeństwa i reklam wyświetlanych przez giganta na platformach społecznościowych.
– W przypadku Omeny Mensah były to fake newsy o jej rzekomej śmierci, pobiciu czy zatrzymaniu, wykorzystujące jej wizerunek (często zmieniony w taki sposób, by uwiarygodnić przekaz), odsyłające do fikcyjnych artykułów inwestycyjnych. Ich celem było wywołanie silnych emocji i wzbudzenie zaufania do rzekomych »inwestycji«, które miały być np. źródłem sukcesu finansowego Omeny Mensah lub mojego – wyjaśnia Rafał Brzoska redakcji Zero.pl.
Przedsiębiorca dodaje, że w jego przypadku fałszywe reklamy miały zachęcać do inwestowania w podejrzane platformy, przedstawiając je jako jego własny projekt.
– Postępowanie dotyczy odpowiedzialności Mety jako administratora platformy za to, że odpłatnie – mimo uprzedniej weryfikacji – wyświetlała tego rodzaju reklamy i posty promowane – wskazuje Brzoska.
Małżeństwo złożyło w 2024 r. pozew wraz z wnioskiem o zabezpieczenie. Sąd pierwszej instancji zakazał Mecie wyświetlania już opublikowanych oraz nowych reklam i postów promowanych, które powielałyby ww. nieprawdziwe informacje na temat Omeny Mensah lub stanowiły deepfejki z Rafałem Brzoską. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Postępowanie dotyczyło zabezpieczenia roszczeń i tymczasowej ochrony, a nie ostatecznego rozstrzygnięcia. W ocenie sądu naruszenia dóbr osobistych jego żony Omeny Mensah były „wielokrotne i powtarzalne”.
– Deepfake to dziś jedno z najgroźniejszych narzędzi manipulacji w internecie. W kilka minut można stworzyć „wypowiedź” znanej osoby, której nigdy nie było – z jej twarzą i głosem – mówi Rafał Brzoska, zwracając uwagę na niszczenie wizerunku, podważanie zaufania oraz utratę oszczędności przez ofiary reklam.
Ta sprawa pokazuje, że sądy zaczynają wymagać od wielkich platform realnej odpowiedzialności – zwłaszcza gdy aktywnie zarabiają na takich reklamach i mają narzędzia, by je blokować, ale nie robią tego w wystarczającym stopniu.
Rafał Brzoska
– Meta jest spółką komercyjną, której podstawowym celem jest generowanie zysku. Nie oznacza to oczywiście, że bezpieczeństwo użytkowników nie ma znaczenia, ale pomiędzy maksymalizacją przychodów, wygodą reklamodawców i skuteczną walką z nadużyciami zawsze istnieje pewne napięcie. Gdzie dokładnie przebiega granica odpowiedzialności platformy, jest już pytaniem nie tylko technologicznym, ale również biznesowym, regulacyjnym i etycznym – podsumowuje Agata Ślusarek.
Choć technologiczni giganci wciąż zasłaniają się automatycznymi systemami weryfikacji, rzeczywistość pokazuje, że walka z cyberprzestępczością wymaga działań prawnych. Batalie sądowe i zdecydowane działania instytucji państwowych mogą stać się punktem zwrotnym w rozliczaniu globalnych platform z ich bezczynności. W dobie tak zaawansowanych manipulacji kluczowa pozostaje jak zawsze czujność samych internautów, dla których ostrożność i weryfikacja internetowych ofert stają się dziś najlepszą tarczą obronną.
