
Jest tylko jedna marka, która może w zasadzie bez większego oburzenia podnieść ceny swoich urządzeń blisko rok od premiery i nie jest to Samsung. Tymczasem to właśnie koreański koncern podnosi ceny smartfonów serii Galaxy S26 oraz na dobrą sprawę robi to już drugi raz w tym roku. Powód? Niezmiennie ten sam.
- Samsung podniósł ceny smartfonów serii Galaxy S26, która już w momencie premiery była droższa od poprzedników.
- Podwyżki pojawiają się niemal na całym świecie, a w Polsce ceny rosną o 400-800 zł.
- Samsung nie podał oficjalnego powodu podniesienia cen, ale pewne jest, że jest to spowodowane kryzysem na rynku modułów pamięci wywołanym niesłabnącą popularnością centrów AI.
Na rynku smartfonów mamy kilka prawidłowości. Tak zwyczajnie to działa, jesteśmy do tego przyzwyczajeni i w zasadzie nikt nie próbuje z tym dyskutować. „Tako rzecze tradycja”, jak padło w kultowym Misiu.
Tradycja rzecze, że smartfony z Androidem są w miarę upływu czasu od premiery coraz tańsze. Trudno jest wskazać model, którego cena przynajmniej stałaby w miejscu, nie mówiąc już o wzroście. Z drugiej strony smartfony Apple tradycyjnie trzymają cenę. Od momentu premiery, do pojawienia się na rynku kolejnej generacji to się na ogół nie zmienia, a jeśli pojawi się po drodze jakaś podwyżka, to nikt nie jest nią specjalnie zdziwiony.
Jeśli to samo robi Samsung, robi się solidne poruszenie.
Kolejny wyciek danych medycznych. Kapitulacja państwa. Czy to czas na dymisję?
Samsung podnosi ceny smartfonów Galaxy S26
Podwyżki cen smartfonów serii Galaxy S26 pojawiają się niemal wszędzie. W Europie, USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Indiach. Różnią się w zależności od regionu.
W USA podwyżki wynoszą od 100 do 200 dol. W Europie od 100 do 190 euro, w Wielkiej Brytanii od 80 do 330 funtów, w Indiach od 15 tys. do 25 tys. rupii, a w Kanadzie od 120 do 250 dol.
Podwyżki w Polsce trzeba uznać za uczciwe pod względem zastosowanego kursu walut i wynoszą od 400 do 800 zł. Wyglądają następująco:

Podwyżki cen serii Galaxy S26 (fot. Inne)
Względem modeli sprzed roku podwyżki są znacznie wyższe i tak mocno swoich cen rok do roku nie podniósł nawet Apple. Modele iPhone'ów 18 Pro są droższe od poprzedników o 500-1500 zł.
Na rynku smartfonów nie dzieje się dobrze i Samsung daje sygnał, że nie na poprawę sytuacji nie mamy co liczyć
Samsung jako pierwszy dał w tym roku sygnał do podwyżek. Koreańska firma jako pierwsza pokazywała w styczniu nowe smartfony i trochę zdefiniowała rynek. Teraz pokazuje, że do ustabilizowania sytuacji nadal jest daleka droga.
Samsung nie przekazał oficjalnej informacji o powodzie zmiany cen na wyższe. W zasadzie nie musi, bo dobrze wiemy, że chodzi o absurdalnie rosnące ceny modułów pamięci, które wpływają nie tylko na ceny smartfonów, ale też laptopów i kart graficznych.
Producenci wolą tworzyć droższe moduły przeznaczone dla centrów AI, zamiast zajmować się mniej dochodowym biznesem pamięci dla urządzeń konsumenckich. Z biznesowego punktu widzenia trudno się temu dziwić, bo firmy zarabiają na tym ogromne pieniądze. Wystarczy wspomnieć tu dział pamięci Samsunga, który w II kwartale 2026 r. zanotował ponad 80 mld dol. zysku operacyjnego.
W najbliższym czasie zobaczymy, czy ruch Samsunga z cenami serii Galaxy S26 jest zapowiedzią większej fali. W IV kwartale 2026 r. czekają nas premiery m.in. Motoroli, Oppo i Xiaomi, które pokażą, w jakim kierunku zmierza rynek.
Może zainteresuje Cię:

