Reklama
Reklama
Reklama

Google wreszcie wprowadza odpowiedź na AirTaga. A Pixel Watch 5 mógł być aktualizacją oprogramowania

Google pokazał nowy zegarek Pixel Watch 5. Gemini Intelligence, nowe funkcje zdrowotne i procesor, który wreszcie dostał więcej pamięci – to brzmi dumnie. Ale równie dobrze mogła to być tylko aktualizacja oprogramowania. Oprócz tego Google w końcu ma swój lokalizator, ale na sklepowy debiut Pixel Taga przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać.

google-pixel-11-premiera-07
Google Pixel Watch 5 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Obok smartfonów Pixel 11 Google zaprezentował odświeżone generacje zegarków Pixel Watch 5.
  • Zmian w specyfikacji mamy jednak jak na lekarstwo. Google postawił na dodanie nowych funkcji zdrowotnych oraz śledzenia aktywności. 
  • Pomimo wzrostu pojemności baterii, czas pracy zegarków pozostał bez zmian. Niewiele zmieniły się też ich ceny.
  • Google zaprezentował też długo wyczekiwany lokalizator. Pixel Tag będzie konkurentem Apple AirTaga. 

Google zaprezentował nowe akcesoria – zegarek Pixel Watch 5 oraz lokalizator Pixel Tag. W przypadku tego drugiego wiele osób może zadawać sobie pytanie, dlaczego tak późno? Google ma dosłownie wszystko, aby sprzedawać taki sprzęt od lat, a zaprezentowany został praktycznie po całej konkurencji, łącznie z Xiaomi. A i tak mówimy o prezentacji, bo na jego debiut przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać.

Pixel Watch 5 to z kolei dużo nowości, ale po stronie oprogramowania. Praktycznie wszystkie z nich mogły zostać wprowadzone w ramach aktualizacji oprogramowania Pixel Watcha 4. Główną nowością sprzętową jest za to większa bateria, ale czy to oznacza dłuższy czas pracy? Nie do końca...

Google Pixel Watch 5 ma większą baterię, ale wcale nie działa dłużej

Za działanie Pixel Watcha 5 wciąż odpowiada procesor Qualcomm Snapdragon W5 Gen 2 Accelerated z koprocesorem Cortex-M55. Nie dostaliśmy żadnego nowego układu Tensor, o którym spekulowano przez miesiące. To, co realnie się zmieniło, to RAM. Wzrost z 2 do 3 GB oraz pamięć wewnętrzna, która skoczyła z 32 do 64 GB. Całość działa pod kontrolą Wear OS 7.0, pierwszym z wbudowanym Gemini Intelligence.

Google Pixel Watch 5 (fot. Google)

Wyświetlacz Actua 360 pozostał bez zmian: AMOLED LTPO, do 3000 nitów jasności szczytowej, szkło Corning Gorilla Glass 5. Model 45 mm dostał baterię 465 mAh (do 40 godzin z Always-On Display), a 41 mm – 332 mAh (do 30 godzin). Deklarowany czas pracy nie zmienił się mimo nieco większych akumulatorów. Google przeznaczył dodatkową pojemność na zasilanie nowych funkcji AI. Już widzę oczami wyobraźni zachwyconych z tego powodu użytkowników... 

Reklama
Reklama

Czujniki pozostają tym, co znamy z Pixel Watch 4. To optyczny pulsometr, SpO2, EKG, cEDA do pomiaru reakcji skóry, czujnik temperatury skóry, barometr, kompas i wysokościomierz. Łączność to Bluetooth 6.0, Wi-Fi 6, NFC, UWB i opcjonalne 4G LTE z łącznością satelitarną na wypadek sytuacji alarmowych.

Google rezygnuje z mobilnego AI Studio. Na aplikację czekało 800 tys. osób

Gemini na nadgarstku i nowe funkcje zdrowotne

Google Pixel Watch 5 (fot. Google)

Największą zmianą jest głębsza integracja z Gemini. Na zegarku działają teraz Proaktywne Podpowiedzi, które analizują wiadomości i automatycznie proponują gotowe odpowiedzi, np. numer telefonu, o który ktoś właśnie zapytał. Inteligentne odpowiedzi pokazują teraz trzy warianty naraz i generują się o 50 proc. szybciej niż w poprzedniku. Zegarek obsługuje też polecenia offline dla podstawowych zadań, gdy telefonu czy internetu nie ma pod ręką.

Nowa sekcja „At a Glance" na dole ekranu pokazuje na żywo timery, karty pokładowe, przystanki na trasie czy dane treningu. Do tego dwie nowe tarcze zegarka i 11 nowych stylów komplikacji z własnymi kolorami.

Google Pixel Watch 5 (fot. Newspix)

Zdrowie to drugi filar tej generacji. Śledzenie faz snu jest dokładniejsze o 15 proc., a nowa funkcja Smart Wake budzi w optymalnym momencie fazy lekkiego snu. Nawigacja terenowa i śledzenie trasy mają być dwukrotnie precyzyjniejsze w trudnych warunkach, jak centra miast czy szlaki. Trening siłowy i HIIT dostał prowadzenie krok po kroku z licznikami odpoczynku i śledzeniem obciążenia.

Reklama
Reklama

Google wprowadza też zbiorczą kategorię funkcji pod nazwą Health Guardian, w tym miesięczne raporty trendów ciśnienia krwi, jakości oddychania podczas snu i insulinooporności.

Tych funkcji Pixel Watcha 5 (na razie) na razie nie zobaczymy

Google Pixel Watch 5 (fot. Google)

Tu jest kilka istotnych zastrzeżeń. Funkcja Breathing Emergency Detection, wykrywająca poważne spadki nasycenia krwi tlenem (np. przy zakrztuszeniu) i automatycznie wzywająca pomoc, startuje najpierw tylko w Unii Europejskiej – teoretycznie obejmie to Polskę, ale Google nie podał jeszcze pełnej listy krajów.

Gorzej wygląda sytuacja z trendami ciśnienia krwi i insulinooporności. Funkcja ma trafić do użytkowników dopiero we wrześniu. EKG od lat jest dostępne „tylko w wybranych krajach". W praktyce historycznie Polska była na tej liście, ale Google nie potwierdził tego jeszcze dla nowego modelu. Podobnie funkcja pomiaru SpO2 i zdalnego pomiaru temperatury skóry. Producent zastrzega, że „nie są dostępne w niektórych krajach" bez podania konkretów.

Łączność satelitarna do połączeń alarmowych ma z kolei ograniczenia geograficzne i może nie działać w niektórych krajach i okolicznościach. Szczegółów też brak.

Reklama
Reklama

Nie tylko specyfikacja, również cena Pixel Watcha 5 niewiele się zmieniła. Jak wygląda na tle konkurencji? 

Ceny Pixel Watcha 5 niewiele zmieniły się względem poprzedniej serii. Wygląda to następująco:

  • Google Pixel 5 41 mm – 1 799 zł (wzrost z 1 699 zł),
  • Google Pixel Watch 5 45 mm – 1 949 zł (cena bez zmian).

Przedsprzedaż ruszyła 12 sierpnia, a sprzedaż regularna wystartuje 20 sierpnia. 

Są to ceny porównywalne ze serią Galaxy Watch9 Samsunga i są to bardzo porównywalne urządzenia. Oferujące niemal identyczne funkcje, w końcu mają dokładnie ten sam system operacyjny i wsparcie Google oraz mają tak samo, delikatnie mówiąc, skromny czas pracy. W podobnej cenie znajdziemy też aluminiowego Apple Watcha 11 i to też są zbliżone urządzenia pod względem możliwości i czasu pracy, choć kompletnie inne pod względem oprogramowania. 

Pixel Tag to w zasadzie jedno pytanie – dlaczego dopiero teraz?

Pixel Tag (fot. Google)

Google pokazał w końcu coś, na co Android czekał od lat – własny lokalizator przedmiotów. Pixel Tag to odpowiedź na Apple AirTag i Samsung Galaxy SmartTag, która zamiast okrągłego krążka przyjmuje wydłużony, tabletkowy kształt o wymiarach 46,1 x 28 x 5,4 mm.

Urządzenie działa w oparciu o sieć Find Hub, obsługuje Bluetooth i Ultra Wideband do precyzyjnego wskazywania kierunku i odległości (do 50 metrów z wizualnymi wskazaniami), ma wbudowany głośnik do lokalizowania w pobliżu oraz akcelerometr. Zasilanie zapewnia wymienna bateria CR2032, która ma wystarczyć na ponad rok pracy. Google podkreśla, że można ją samodzielnie wymienić bez wizyty w serwisie. Całość ma certyfikat IP67, co oznacza odporność na zalanie do metra głębokości przez maksymalnie 30 minut. Jedno, czego tu nie znajdziemy, to fabryczny otwór na brelok – podobnie jak Apple, Google zakłada dokupienie dedykowanego etui.

Google Tag (fot. Google)

Funkcjonalnie Pixel Tag idzie nawet krok dalej niż konkurencja z Cupertino. Działa nie tylko z telefonem, ale też z Pixel Watch. Lokalizator można wywołać i wyszukać bezpośrednio z zegarka, a posiadacze słuchawek Pixel Buds mogą poprosić o to Gemini głosowo. Działa też w drugą stronę i jednym przyciskiem na tagu można zadzwonić na własny telefon, gdy to on jest zgubiony, a nie odwrotnie. Jeśli tag znajdzie się poza zasięgiem Bluetooth, do gry wchodzi ogólnoandroidowa sieć Find Hub licząca ponad miliard urządzeń, z szyfrowaną end-to-end lokalizacją.

Reklama
Reklama

W Polsce Pixel Tag został wyceniony na 149 zł za sztukę lub 499 zł za zestaw czterech. Nie wiadomo jeszcze, kiedy urządzenie trafi do sprzedaży. Google na razie mówi o bliżej nieokreślonej dalszej części 2026 r. Skąd taka decyzja? Trudno powiedzieć, bo wydaje się, że firma od lat ma dosłownie wszystko, aby wprowadzić takie urządzenie na rynek. A kiedy w końcu może to zrobić, od razu zapowiada... opóźnienia. 

Źródła: Zero.pl, Google
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama