- Galaxy Z Fold8 Ultra to najnowsza generacja flagowego składanego smartfonu Samsunga.
- Tak jak w poprzednich latach, zmiany w specyfikacji są kosmetyczne, a wbrew pozorom największe zmiany dotyczą konstrukcji. Paradoks polega na tym, że najmocniej odczują je posiadacze poprzedniej generacji, która wygląda praktycznie tak samo.
- Największą siłą Galaxy Z Fold8 Ultra jest oprogramowanie. Samsung najlepiej, spośród producentów składanych smartfonów, wykorzystuje potencjał i możliwości dużego ekranu.
- Największą wadą Galaxy Z Fold8 Ultra jest mały i nieprecyzyjny czytnik linii papilarnych. Na to samo narzekali użytkownicy Folda7.
- Najmocniejsza terabajtowa wersja Galaxy Z Fold8 Ultra została wyceniona na 12 149 zł.
Trudno jest podejść do oceny Samsunga Galaxy Z Fold8 Ultra. To nie jest smartfon, który można ocenić wyłącznie na podstawie specyfikacji. Bo ta, w stosunku do ceny i konkurencji, wypada blado. Samsung jednak kolejny raz udowodnił, że ma najbardziej dopracowany składany smartfon na rynku i to jego funkcje oraz to jak działa, stanowią o jego sile.
Patrzysz na Galaxy Z Fold8 Ultra i zastanawiasz się, co się zmieniło? Zmieniło się bardzo dużo

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Kanał Zero)
Samsung Galaxy Z Fold7 był w ubiegłym roku długo wyczekiwanym przełomem, na który czekaliśmy od lat. Urosły ekrany, lekko zmieniły się proporcje, a obudowa w końcu schudła i to bardzo wyraźnie. Bo z 12,1 mm przy złożonej obudowie do 8,9 mm oraz z 5,6 mm do 4,2 mm po rozłożeniu.
Na pierwszy rzut oka Fold8 Ultra kompletnie niczym nie różni się od poprzednika i tak powie praktycznie każdy, kto nie miał styczności z Foldem7. Wymiary pozostały niemal bez zmian. Jedynie grubość rozłożonej obudowy spadła symbolicznie z 4,2 mm do 4,1 mm. Nie zmieniła się masa, która wynosi 215 gramów i to spora różnica względem Folda6, który ważył 239 gramów.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Dużym problemem Galaxy Z Fold7 była problematyczna w otwieraniu obudowa. Zrobienie tego jedną ręką było trudne i Samsung powiększył przerwę między połówkami obudowy o 20 proc. Niewiele, ale faktycznie otwiera się go znacznie wygodniej. Zmianom uległ też zawias i Samsung już nie chwali się, że obudowę można otworzyć do dowolnego kąta. To i tak nie miało sensu, a teraz Fold8 Ultra otwiera się wyraźnie bardziej sprężyście i to mocno da się odczuć względem poprzednika.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Powyższe zdjęcie idealnie obrazuje, że Folda nie da się mocniej odchudzić. Port USB-C sięga do samych krawędzi obudowy i przynajmniej jedna połówka musi dalej mieć tę samą grubość.

Prawdopodobnie nie ma drugiego smartfonu, który po odłożeniu tak mocno kołysałby się na wyspie aparatów, jak Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Co do samego wykonania, tu nie można nic złego powiedzieć. Galaxy Z Fold8 Ultra to sprzęt z najwyższej półki, który jest eleganckim i świetnie wykonanym kawałkiem elektroniki. Obudowa jest też odporna na zachlapania, zgodnie z normą IP48.
Samsung Galaxy Z Fold8 i Galaxy Z Flip8 debiutują w Polsce. Znamy ceny
Nowy ekran główny w Galaxy Z Fold8 Ultra dalej ma widoczne miejsce zgięcia, ale czuć je coraz mniej

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Składane smartfony po czasie użytkowania nigdy nie wyglądają tak, jak świeżo wyjęte z pudełka. Miejsce zgięcia ekranu głównego z dnia na dzień będzie mocniej widoczne i to wynika z konkretnych cech. Tak, wyświetlacz nadal jest miękki i można go zarysować paznokciem. Tutaj nie ma żadnej nowej, przełomowej technologii.
W Foldzie8 Ultra Samsung umieścił pod ekranem tytanową płytkę, która ma niwelować widoczne miejsce zgięcia ekranu. To faktycznie się udało. Widać je zdecydowanie mniej i jasne, mogę zrobić zdjęcie pod takim kątem, że będzie się prezentować tragicznie, ale przecież nie o to tu chodzi. Za to faktycznie o wiele mniej czuć zgięcie pod palcem. Tak, jest wyczuwalne, ale nawet względem Folda7 różnica jest ogromna.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Sam ekran to niezmiennie najwyższa półka. Świetne kolory, perfekcyjna czerń i bardzo dobra widoczność w słońcu. Maksymalna jasność dla całego panelu przekracza 1400 nitów, a w piku dla małego fragmentu sięga lekko ponad 3000 nitów.
Proporcje głównego ekranu nadal są fatalne do oglądania filmów, bo jest on niemal kwadratowy. Znacznie lepiej sprawdza się przy grach, czytaniu i przeglądaniu internetu. Co warto zaznaczyć, podczas oglądania filmów warto Folda8 Ultra obrócić. Wtedy mamy głośniki po bokach i słychać efekt stereo. Swoją drogą, głośniki są tu bardzo przyzwoite.
Test ViewSonic VP2766-2K. Monitor do pracy z obrazem nie musi być drogi
Ekran zewnętrzny Galaxy Z Fold8 Ultra jest za duży. Za dobrze się z niego korzysta

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Zewnętrzny wyświetlacz Foldów rośnie od lat i nie przypomina już pilota do telewizora z pierwszych generacji. Przez to jest coraz bardziej użyteczny i również przez to tak wygodny, że czasem nie widzę sensu, aby otwierać ekran główny. Choć proporcje są nadal bardzo panoramiczne, to korzysta się z niego bardzo przyjemnie.
W pomiarach wypada tak samo, jak ekran główny i oferuje w zasadzie taką samą jakość, ale ze względu na to, że chroni go szkło (Gorilla Glass Ceramic 3), wydaje się bardziej wyraźny i kontrastowy. Dodajmy, że ma przekątną 6,5 cala i wyświetla obraz o rozdzielczości 1080 x 2520 pikseli.
Test Dreame X60 Pro Ultra Complete. Ma dwie ręce, czy dzięki temu sprząta lepiej?
Interfejs i praca wielozadaniowa Galaxy Z Fold8 Ultra w końcu mnie do siebie przekonały. To działa wzorowo...

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Samsung w pewnym momencie zmienił zachowanie interfejsu i teraz ekran główny i zewnętrzny współdzielą ustawienia. Czyli jeśli ustawimy sobie ikony i widżety na ekranie zewnętrznym, to po otwarciu obudowy pojawią się ona na lewej połówce wyświetlacza głównego. To wygodne rozwiązanie i znacznie przyśpiesza konfigurację.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
O samej konfiguracji smartfonu muszę wspomnieć, bo przeniesienie danych, łącznie z ustawieniami i nawet folderami aplikacji z iPhone'a 17 Pro na Galaxy Z Fold8 Ultra zajęło mi dosłownie kilka minut. Więcej o tym przeczytacie w tym miejscu.
Samsung z generacji na generację poprawia pracę wielozadaniową w oknach i w końcu dotarł do punktu, w którym odbywa się to bardzo intuicyjnie i korzystałem z tego o wiele częściej, niż w poprzednich modelach.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
W składanych smartfonach często musiałem się zastanowić, jak uruchomić obok siebie dwa okna. Tutaj często dzieje się to automatycznie. Dostajemy wiadomość z linkiem (od znajomego, w nieznane nie klikamy!), ten po kliknięciuotwiera nam się w nowym oknie, co dzieli ekran na pół. W jednym oknie możemy mieć notatki, w drugim stronę internetową lub widekonferencję. W jednym media społecznościowe, w drugim dokument. Wszystko zależy od naszej inwencji i potrzeb, a drugą aplikację w razie potrzeby w dowolnym momencie uruchamiamy w dodatkowym oknie w najprostszy możliwy sposób. Wybieramy ją z paska u dołu ekranu, przesuwamy ikonę w górę i już mamy nowe okno.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Aktualne proporcje Folda8 Ultra powodują, że dwa otwarte obok siebie okna wyglądają tak, jakbyśmy mieli obok siebie dwa klasyczne smartfony z ekranami o przekątnej 6,5 cala każdy.
Samsung nie wprowadził w Foldzie8 Ultra żadnych nowych, dużych funkcji AI, więc nie będziemy wracać do elementów znanych z poprzednich generacji. .
Test Kanto Ora4. Kompaktowe głośniki zaskakują brzmieniem
... a to nie działa wzorowo

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Serię Galaxy Folde zawsze chwaliłem za to, jak wszystko dopasowuje się tu do ekranu głównego. Samsung lata temu chwalił się przy wcześniejszych modelach, już wtedy, ogromnymi liczbami firm, z którymi współpracuje przy tym, aby ich aplikacje wyglądały jak najlepiej na dużym ekranie o nietypowych proporcjach. To się nie zmieniło.
Zawsze chwaliłem też to, że Foldy otwierają strony internetowe w widoku tabletowym. Chrome ma karty praktycznie jak komputer, u góry ekranu, co jest bardzo wygodne. Ale strony internetowe w Foldzie8 często bardzo źle dopasowywały się do ekranu głównego. Wymagały lekkiego zmniejszenia lub powiększenia, aby dopasowały się do dostępnej powierzchni. Strzelam, że może to ma jakiś związek z tym, że testowe egzemplarze mogły nie mieć jeszcze finalnego oprogramowania. Bo dziwne jest, że po latach to nagle przestało prawidłowo działać.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Za to rzeczą, która w Samsungach, bez wyjątku działa fatalnie, jest klawiatura. Albo to ja nie potrafię na niej pisać i problem leży po mojej stronie, jest to jakaś opcja. Niemniej autokorekta w klawiaturze Samsunga to jest zło najgorsze i bardzo szybko, w zasadzie jak robię to zawsze, zamieniłem ją na Google Gboard.
Ta, podobnie jak klawiatura fabryczna, pozwala na korzystanie z podzielonego widoku, ale ten tryb wprowadzania tekstu, moim zdaniem, wymaga sporo przyzwyczajenia. Przez co jak potrzebowałem coś napisać szybko, robiłem to na ekranie zewnętrznym.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Rzeczą, która w Foldzie8 działa źle i były na to narzekania również w Foldzie7, jest czytnik linii papilarnych. Umieszczony na boku obudowy w przycisku blokady ekranu jest bardzo wąski i nie zawsze prawidłowo odczytuje odcisk palca. Rozumiem, że umieszczenie go w ekranie zewnętrznym blokowałoby możliwość odblokowania smartfonu z ekranu głównego, ale być może warto byłoby o tym pomyśleć?
Test Razer Hammerhead V3 HyperSpeed. W małej formie dużo dźwięku
Zmiana technologii baterii wyraźnie wydłużyła czas pracy Galaxy Z Fold8 Ultra

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Bateria w nowym Foldzie urosła z 4400 mAh do 5000 mAh, ale do tego Samsung zmienił typ akumulatora. W ogniwie pojawiły się węglowe anody, więc jest to bateria nowszego typu, niż używane do tej pory akumulatory litowo-jonowe.
Czas pracy uległ wyraźnej poprawie. Z Galaxy Z Fold7 w okolicach godziny 21 miałem ok 20 proc. zapasu energii. W Foldzie8 Ultra jestem często bliżej 40 proc., przy takim samym użytkowaniu. Rozładowanie go w ciągu jednego dnia wymaga bardzo długiego użytkowania ze stale aktywnym ekranem, więc tu Samsung w końcu zrobił wyraźny postęp i z dużą nadzieją patrzę w kierunku nadchodzącej serii Galaxy S27.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Nie zmieniła się za to moc ładowania, która wynosi 45 W przewodowo i 20 W bezprzewodowo. Niewiele, ale Galaxy Z Fold8 Ultra ładuje się całkiem sprawnie. Do ok. 40 proc. w 15 minut i do 70 proc. w pół godziny. To bardzo dobre wyniki. Ładowanie baterii do pełna trwa godzinę.
Test Xiaomi 17T Pro. Zaskakująco ciekawy smartfon z mocarną baterią
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra ma dobry aparat główny. W tej cenie chciałoby się więcej

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra ma trzy aparaty:
- główny z matrycą 200 Mpix w rozmiarze 1/1.3 cala i obiektywem szerokokątnym o ogniskowej 24 mm i przysłonie f/1.7,
- 50 Mpix z matrycą w rozmiarze 1/2.5 cala z obiektywem ultraszerokokątnym o ogniskowej 13 mm,
- 10 Mpix z matrycą w rozmiarze 1/3.94 cala i portretowym obiektywem 67 mm z przysłoną f/2.4.
Aparat główny jest taki sam jak w Foldzie7, ultraszerokokątny ma nową matrycę o większej rozdzielczości (wcześniej było 10 Mpix), a aparat portretowy korzysta z malutkiej matrycy o tych samych parametrach co Galaxy Z Fold4(!).

Selfie głównym aparatem. Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra dalej to potrafi. (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Z aparatem w Foldzie8 Ultra mam duży problem. Aparat główny robi bardzo dobre zdjęcia. Szczegółowe, kolorowe, pasujące do smartfonu z tej półki. Aparat portretowy stara się nadrabiać cyfrowymi sztuczkami, ale wychodzi to przeciętnie i kadry są przeostrzone, z mocno cyfrowym wyglądem. Aparat z obiektywem ultraszerokokątnym jest faktycznie lepszy niż w poprzedniku, ma ładne kolory i jest to zaletą wszystkich aparatów nowego Folda, ale w skali rynku jest mocno przeciętny. W tej cenie chciałoby się znacznie więcej.
Przykładowe zdjęcia wykonane Samsungiem Galaxy Z Fold8 Ultra:
Nie pomaga nawet to, że Samsung oferuje bardzo plastyczne, świetne w edycji RAW-y robione aplikacją Expert RAW, ani bardzo przyzwoite filmy. Szczególnie z aparatu głównego są miękkie, z bardzo ładnymi, nieprzesadzonymi kolorami i bardzo dobrą stabilizacją, w zasadzie jedną z lepszych na rynku. Tak wygląda przykładowe nagranie.
Co ciekawe i bardzo dziwne, nie byłem w stanie otworzyć i edytować nagrań zapisanych w płaskim profilu LOG. Final Cut Pro nie potrafi ich otworzyć, choć są zapisane w formacie MP4. Więc tak, Galaxy Z Fold8 Ultra nagrywa w płaskim profilu, ale dlaczego nie chce mi to działać, nie mam pomysłu.
Test aparatu Oppo Find X9 Ultra. Nie do końca go rozumiem, ale bardzo się polubiliśmy
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra to świetny składany smartfon, ale bardzo nierówny flagowiec

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Z Samsungiem Galaxy Z Fold8 Ultra mam bardzo duży problem. To bardzo dopracowany składany smartfon. Nie ze względu na specyfikację, ale ze względu na to, jak działa i jak się z niego korzysta. Jego największą zaletą jest oprogramowanie, które w intuicyjny sposób, wzorowo wykorzystuje duży ekran główny.
W tekście pominąłem kilka elementów, jak kwestie łączności czy jakość rozmów, bo to wszystko działa bez zastrzeżeń. Pomijając fatalną autokorektę klawiatury Samsunga, jest to bardzo wygodne i niezawodne narzędzie komunikacji. Podobnie wygląda wydajność. To model z najwydajniejszym na rynku procesorem mobilnym, dużym zapasem pamięci RAM, to musi i faktycznie działa wzorowo.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Z drugiej strony mówimy o smartfonie, który w topowej wersji kosztuje ponad 12 000 zł. To łamie wszelkie znane nam do tej pory bariery cenowe. W zamian dostajemy baterię ładowaną z mocą tylko 45 W i dobry, ale przeciętny w skali rynku aparat. Konkurencja robi to lepiej i nawet taniej.
Jest jeszcze jeden problem. Galaxy Z Fold8 ma kilka małych, ale bardzo istotnych zmian w konstrukcji. Jak nowy zawias czy podparcie ekranu, dzięki czemu miejsce zgięcia jest wyraźnie mniej wyczuwalne. Mam jednak z tyłu głowy myśli, czy Samsung nie mógł tego zrobić wcześniej? Czy dwa lub trzy lata temu miał takie możliwości i specjalnie ich nie wykorzystywał?

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra jest smartfonem bardzo trudnym w ocenie. Stosunek ceny do specyfikacji jest fatalny. Jeśli spojrzymy na całość i to, jak dopracowanym i wygodnym jest urządzeniem, perspektywa się zmienia. Bo tu nie płacimy za specyfikację, tylko za wrażenia z użytkowania, żeby nie powiedzieć doświadczenia. A te są w tym roku znacznie lepsze, niż we wszystkich poprzednich Foldach.
Nie padła tu jeszcze cena, ale tak, jest drogo. Testowany egzemplarz w wersji 256 GB kosztuje 9 599 zł, wariant 12/512 GB 10 499 zł, a 16/1024 GB absurdalne 12 199 zł. Czy warto? To już kwestia nie tyle indywidualnej oceny, co możliwości portfela. Faktem jest, że Galaxy Z Fold8 Ultra to zdecydowanie najlepszy Fold w historii.




























