Przeskok z baterii niklowo-metalowo-wodorkowych na litowo-jonowe był jednym z największych wydarzeń w rozwoju telefonów komórkowych. To ogniwa z urządzeń z lat 90-tych i początku 2000, które miały „efekt pamięci”. Czyli jeśli naładowaliśmy je np. z 50 proc. do pełna, to przy kolejnym rozładowaniu ten poziom był traktowany jako bateria rozładowana.
Nie wspominając już o formowaniu, błędnie często nazywanym „formatowaniem”. Czyli procesie pełnego rozładowywania i ładowania baterii przed rozpoczęciem użytkowania. Co nie było już potrzebne w ogniwach litowo-jonowych, ale i tak wielu użytkowników profilaktycznie próbowało to robić.
W 2023 r. został zaprezentowany pierwszy smartfon z baterią krzemowo-węglową i jest to rewolucja, która trwa do dzisiaj.
Dzieci bez mediów społecznościowych. Projekt EU Kids Act
Baterie krzemowo-węglowe to odmiana ogniw litowo-jonowych

Xiaomi Redmi Note 17 Pro Max (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Baterie krzemowo-węglowe to nie jest zupełnie nowa technologia, a rodzaj ogniw litowo-jonowych. Zamiast klasycznej grafitowej anody stosuje się kompozyt krzemowo-węglowy, dzięki czemu w tej samej objętości mieści się więcej energii. Anoda to elektroda, w której zachodzi proces utleniania i oddawania elektronów, ale nie będziemy się tu zagłębiać w wykład z fizyki. Choć nie do końca go unikniemy.
Anoda to część baterii, która przechowuje energię w trakcie ładowania. Za pojemność ogniwa odpowiada to, co znajduje się wokół niej, czyli katoda. Przy tej samej objętości baterii anoda krzemowo-węglowa jest w stanie zmagazynować nawet 10 razy więcej energii, niż anoda litowo-jonowa. Więc może być fizycznie mniejsza, dzięki czemu w baterii pozostaje więcej miejsca na katodę, która odpowiada za pojemność.
W takim razie, dlaczego pojemność baterii w smartfonach nie wzrosła 10-krotnie? Anoda wykonana z samego krzemu pęcznieje w trakcie ładowania aż o 300 proc. i traci swoje właściwości. Staje się bezużyteczna już po 100 cyklach ładowania. Dlatego dodaje się do niej komponent węglowy i realny wzrost pojemności względem klasycznej baterii litowo-jonowej to 10-40 proc.

Oppo Find X9 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Bazując na konkretnym przykładzie, jeśli weźmiemy ogniwo litowo-jonowe o pojemności 5000 mAh, to identyczne pod względem rozmiaru i objętości ogniwo krzemowo-węglowe będzie miało pojemność ok. 6200 mAh.
Musimy tu pamiętać o innych rzeczach. Z jednej strony baterie krzemowo-węglowe ładują się szybciej, lepiej pracują w niższych temperaturach, ale są droższe w produkcji o 20-40 proc. i szybciej się degradują. Tu wiele zależy od tego, jaki procent anody składa się z krzemu. Więc producenci stale eksperymentują ze składem i procentowym udziałem komponentów.
Realme 16 Pro Harry Potter Edition. Smartfon z listem z Hogwartu dostępny w Polsce
Teoria teorią, czy to faktycznie można odczuć w praktyce?
Pierwszym smartfonem wykorzystującym ogniwo krzemowo-węglowe był Honor Magic5 Pro zaprezentowany na targach Mobile World Congress 2023. Ale nowy typ baterii był dostępny tylko w wersji na rynek chiński i o tym zaraz sobie więcej porozmawiamy.
Już lata temu można było mieć w smartfonie baterię o pojemności 10 000 mAh, ale wyglądał ona tak:

IFA 2026 (fot. Arkadiusz Dziermański / zero.pl)
Dzisiaj smartfon z baterią o pojemności 9210 mAh wygląda tak:

Xiaomi Redmi Note 17 Pro Max (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Co ciekawe, choć można już mieć duże i cienkie baterie, producenci smartfonów „pancernych” dalej tworzą urządzenia w wersji umożliwiającej skuteczną samoobronę.
Wracając do modeli o bardziej klasycznych wymiarach, widoczny na zdjęciu wyżej Xiaomi Redmi Note 17 Pro Max to idealny przykład. Jego obudowa ma 8,6 mm grubości i waży 229,5 grama. Bateria 9210 mAh faktycznie może wystarczać na trzy dni użytkowania.
Odłączyłem go od ładowarki w czwartek o godzinie siódmej rano w Budapeszcie. Przez większość dnia smartfon miałem praktycznie cały czas w ręce. W drodze na lotnisko, na lotnisku, w samolocie, niemal cały czas z aktywnym ekranem, z przerwą na ok. trzy godziny działania jako hot-spot. Dojeżdżając do domu ok. godziny 17 miałem ponad 70 proc. zapasu energii. Później przyszedł piątek i typowe użytkowanie w ciągu dnia, z wieloma rozmowami, wiadomościami i korzystaniem z internetu. Następnie cała sobota i podłączałem go do ładowarki wieczorem mając 12 proc. baterii.
Większa pojemność faktycznie ma przełożenie na czas pracy. Tu mamy ekstremalny przykład i jest to, póki co, jedyny smartfon w Europie z tak dużym ogniwem. Na rynku jest ich znacznie więcej, ale tu pojawia się pytanie – dlaczego nie na naszym rynku?
Uważaj na folie prywatyzujące do iPhone'a 18 Pro. Folie z 17 Pro psują Face ID
Smartfony przeznaczone na rynek chiński mają większe baterie. Nie wszyscy producenci je stosują

Motorola Signature (fot. Arkadiusz Dziermański / zero.pl)
Nowy typ baterii o większej pojemności znajdziemy głównie w smartfonach chińskich producentów. Samsung powoli się do nich przekonuje i zastosował je w ostatniej generacji modeli składanych, co zostało dobrze odebrane. Czas pracy Galaxy Z Fold8 Ultra wyraźnie się poprawił względem poprzednika.
Nie wiadomo jeszcze, czy krzemowa anoda pojawiła się w bateriach nowych iPhone'ów 18 Pro. Ich czas pracy też znacznie się wydłużył względem poprzedników i nadal nie wiemy, czy to kwestia oszczędności procesora i nowego układu chłodzenia, czy jednak są tam jakieś nowości w bateriach.
Producenci chińscy korzystają z baterii krzemowo-węglowych w wielu modelach, ale niewiele z nich trafia do Europy. Albo ich u nas nie ma, albo wersje na rynek europejski mają mniejsze ogniwa. Nie ma jednoznacznego wyjaśnienia, z czego to wynika. W grę wchodzi kilka kwestii.
Mniej prawdopodobny, choć możliwy, to unijne wymagania. Od 20 czerwca 2025 r. smartfon wprowadzany na rynek UE musi zachować co najmniej 80 proc. początkowej pojemności po 800 pełnych cyklach ładowania. Różne testy pokazują jednak, że chińskie smartfony z nowymi bateriami są w stanie osiągnąć takie wyniki.

vivo X300 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl, Arkadiusz Dziermański)
Druga kwestia to transport i tu też nie do końca wydaje się to prawdopodobne. Baterie o pojemności powyżej 20 Wh (co przy typowym dla smartfonów napięciu 3,85 V daje ok. 5190 mAh) muszą być inaczej klasyfikowane, pakowane i przewożone w transporcie lotniczym. To dokłada konieczność przeprowadzenia kilkudziesięciu różnych testów przed transportem. Ale 5190 mAh to nie jest dużo, a mamy smartfony jak np. Honor Magic7 Pro, który w Europie ma 5270 mAh, a w Chinach 5850 mAh. Warianty regionalne mogą korzystać z ogniw o nieco innym napięciu, ale nie tłumaczy to około 10-procentowej różnicy pojemności.
Są też inne możliwe przyczyny. Jak to, że Chiny chcą zwyczajnie zachować lepszy sprzęt dla siebie oraz modele europejskie czasem wymagają innego układu anten i ułożenia podzespołów w obudowie, co zabiera więcej miejsca.
O nowych bateriach mówi się zdecydowanie za mało
Do baterii krzemowo-węglowych przeszliśmy w bardzo naturalny sposób. One zwyczajnie się pojawiły i... są. Wydaje mi się, że za mało mówi się o tym, że ogniwa w smartfonach bardzo mocno się rozwinęły w ostatnich 2-3 latach i możemy tu mówić o prawdziwej rewolucji.

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Kilka lat temu smartfony z bateriami powyżej 5000 mAh robiły ogromne wrażenie, a dzisiaj coraz częściej dostajemy ogniwa na poziomie 7000+ mAh i chyba trochę za mocno traktujemy to jako coś normalnego. W zasadzie każda z nadchodzących i prezentowanych obecnie flagowych serii ma baterie o pojemności co najmniej 7000 mAh. Jak seria vivo X500, Oppo Find X10 czy Xiaomi 18 Pro. To ogromna różnica, którą naprawdę czuć i widzę ją użytkując co najmniej kilkunastu różnych smartfonów każdego roku.
Użytkuję ich dokładnie tak samo. Z każdego recenzowanego smartfonu korzystam na co dzień, to nie są moje drugie czy trzecie urządzenia i widzę, że wieczorem zostaje mi znacznie więcej zapasu energii niż w ostatnich latach. Przy ekstremalnych dniach, kiedy niemal nie odrywam się od ekranu, coraz rzadziej mam sytuacje, kiedy o godzinie 14-15 muszę szukać ładowarki.
Mam wrażenie, że trochę te zmiany przespaliśmy, a warto o nich mówić. Szczególnie dzisiaj, kiedy smartfony są coraz droższe, coraz częściej nowe modele są słabiej wyposażone od tych sprzed roku, ale baterie to coś, co stale i wyraźnie idzie do przodu.
Może zainteresuje cię:


