Robert Bąkiewicz został zatrzymany przez niemiecką policję w Berlinie – podaje Ruch Obrony Granic. Do interwencji doszło podczas próby postawienia drewnianego krzyża przy głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Kilku innych działaczy ROG również zostało obezwładnionych i zakutych w kajdanki. Do sprawy odniosło się polskie MSZ.

- Członkowie Ruchu Obrony Granic przyjechali do Berlina, by postawić drewniany krzyż przy głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej.
- Gdy działacze – mimo zakazu – ruszyli w stronę pomnika, policja przystąpiła do interwencji: kilku uczestników zostało powalonych na ziemię i zakutych w kajdanki, a Robert Bąkiewicz zatrzymany.
- Nagrania z zatrzymania trafiły do sieci i wywołały natychmiastowe reakcje – Tomasz Sakiewicz wezwał Polaków pod ambasadę niemiecką w Warszawie, a ROG skierował publiczny apel do ambasadora Niemiec w Polsce.
- „Nasz konsul na miejscu działa” – przekazał rzecznik polskiego MSZ.
Do zdarzenia doszło w Berlinie, gdzie członkowie Ruchu Obrony Granic przybyli z zamiarem postawienia dużego drewnianego krzyża przy głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Wcześniej władze niemieckie odmówiły uczestnikom prawa do przemarszu z krzyżem, plakatami i tabliczkami.
Bąkiewicz przed wymarszem komentował decyzję władz: – Powiedzieli, że mamy prawo przemaszerować, ale bez krzyża i bez plakatów. Absolutnie na to się nie zgadzamy. To jest bezprawie. Właśnie widzimy, jaki jest w Niemczech szacunek dla prawa, jaki jest szacunek w stosunku do Polaków i do prawdziwej historii.
Bąkiewicz obezwładniony przez policję
Mimo policyjnego zakazu uczestnicy ruszyli, śpiewając „Rotę” i niosąc krzyż. Wówczas funkcjonariusze przystąpili do interwencji – kilku działaczy zostało powalonych na ziemię i zakutych w kajdanki. Samego Bąkiewicza obezwładniło pięciu policjantów. Lider ROG został następnie aresztowany. Jeden z zatrzymanych działaczy relacjonował dziennikarzowi Republiki: – Skręcono mi rękę, kręgosłup mnie boli.
Blanka Bąkiewicz, córka Roberta Bąkiewicza, napisała, że jej ojciec jest w ciężkim stanie i ma połamane żebra.
Na nagrania z Berlina zareagował Tomasz Sakiewicz, prezes Telewizji Republika, który zaapelował do Polaków o stawienie się pod ambasadą niemiecką w Warszawie o godzinie 20. „Jako wnuk żołnierza polskiego zamordowanego w Oświęcimiu wzywam dzisiaj pod ambasadę niemiecką. Gestapo ma swoich naśladowców w dzisiejszych funkcjonariuszach” – napisał Sakiewicz.
Ruch Obrony Granic zwrócił się natomiast bezpośrednio do ambasadora Niemiec w Polsce Miguela Bergera. „Panie Ambasadorze, właśnie pokazaliście całemu światu, że nie było żadnych bezosobowych nazistów – byli i są Niemcy” – napisał ROG na platformie X.
Kilka godzin później berlińska policja oświadczyła, że krótko przed godz. 16 przed budynkiem Reichstagu zgromadziło się około 15 osób ubranych w żółte kamizelki. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty oraz duży drewniany krzyż i planowali przejść pod polski Głaz Pamięci. Funkcjonariusze nie dopuścili jednak do zorganizowanego przemarszu do miejsca pamięci.
Według służb uczestnikom, przy wsparciu tłumacza, zaproponowano alternatywnie zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku lub indywidualne udanie się do miejsca pamięci. Mimo to grupa miała wspólnie ruszyć w kierunku pomnika wraz z krzyżem i transparentami.
Policja podała, że wobec sześciu osób zastosowano środki ograniczające wolność. Jak przekazano, podczas interwencji doszło do stawiania oporu, w związku z czym funkcjonariusze użyli również środków przymusu bezpośredniego. Po zakończeniu czynności wszystkie zatrzymane osoby zostały zwolnione.
Czarnek chce reakcji rządu
Do wydarzeń z Berlina odniósł się Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i kandydat tej partii na premiera. „Oczekuję natychmiastowej reakcji polskiego rządu. Ambasador RFN powinien zostać wezwany do MSZ, a strona niemiecka powinna publicznie przeprosić i wyjaśnić, dlaczego pamięć o polskich ofiarach została potraktowana w taki sposób” – napisał.
Do sprawy odniósł się rzecznik polskiego MSZ. „Odnośnie zajścia w Berlinie:
nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” – przekazał Maciej Wewiór.