Reklama
Kraj

Chrups, chrups. Kto zżera polską politykę?

Polska debata publiczna coraz częściej przypomina emocjonalną walkę plemion, w której fakty schodzą na dalszy plan. Czy naprawdę największym problemem są „symetryści” – czy raczej ci, którzy nie chcą słuchać żadnych argumentów poza własnymi?

Jan Wróbel
Opinia autorstwa: Jan Wróbel
Dzisiaj 06:05
4 min
Dlaczego w polskiej polityce nie opłaca się mówić prawdy? (fot. Inne)
TYLKO NA

Antysymetryści to nieszczęście polskiej debaty politycznej. Gdyby naród polityczny – czyli ta część narodu, która postrzega sprawy kraju jako sprawy własne, a nie serial w TV – porównać do drzewa, to antysymetryści byliby w takim porównaniu kornikami. Bezmyślnymi, pracowitymi i… konsekwentnymi. Doprowadzającymi drzewo do nieuchronnego końca. Chrups, chrups!

Czytaj też: Co zostawimy Polsce w 2049 r.? Nie za wiele

Gdyby powstała na ich temat manga, można by łatwo przewidzieć stałe punkty scenariusza. Działaniami Antysów steruje ogromnie wpływowy zakon z głębokich czeluści. Cel? Dość oczywisty – zagłada demokratycznego świata; w pierwszym sezonie – Polski. Sposób? Pożeranie zasad tworzących demokratyczną kulturę: bezstronności, opierania poglądów na analizie danych, przyjmowania niemiłej prawdy jako prawdy.

Zejdźmy na ziemię

Schodząc z kart mangi na ziemię, całkiem na serio można zauważyć, że literalnie rzecz ujmując, homo symmetricus musiałby być człowiekiem umysłowo wątłym, skoro uznałby za zasadę – wbrew dającym się przyswoić faktom – że czyny zwaśnionych obozów politycznych „są takie same”.

Reklama
Reklama

Symetrysta ma zatem mówić: skoro PO wybrało sędziów Trybunału Konstytucyjnego na zapas, to PiS, rozwalając Trybunał, zadziałało „tak samo” jak PO. Albo: skoro w czasach PO w mediach publicznych widać było przechył w stronę rządu, to PiS, czyniąc z TVP Info propagandowy obuch okładający opozycję na rozkaz rządu, „robiło tak samo”.

Nie wiem, czy w ogóle tacy ludzie istnieją. Na wszelki wypadek lepiej uznać, że ktoś taki musi gdzieś istnieć, bo świat bogaty jest w faunę. Czy jednak którykolwiek z uczestników niedoszłego „Panelu symetrystów”, zwołanego swego czasu na Campus Polska przez Marcina Mellera, tak właśnie postrzegał świat – że PO robi „tak samo” jak PiS, a PiS „tak samo” jak PO (KO)?

Czytaj też: Tak będziemy pracować w 2049 r. „Wygra ten, kto nadąży. Wiele zawodów jest zagrożonych”

Reklama
Reklama

Nie. Przecież istotą „symetryzmu” nie jest szukanie równowagi na szali przewin. Istotą jest umiejętność i chęć dostrzegania przewin (ba! również poczynań dobrych!) zarówno u tych, którym życzymy w polityce zwycięstwa, jak i u tych, którym życzymy porażki. Aparat pojęciowy tzw. symetrysty albo symetrystki nie został wygaszony mimo polaryzacji i konieczności dokonywania politycznych wyborów.

Dla jasności dodam, że można łączyć zaangażowanie obywatelskie z intelektualną uczciwością. Nie trzeba być symetrystą czy symetrystką, by nie kłaniać się okolicznościom i nie kazać prawdom, by za drzwiami stały (Norwid). Dominika Wielowieyska na widok PiS tężeje. Piotr Gruszczyński na ten sam widok biegnie po kwiaty. Jedno i drugie – oboje – w swojej publicystyce, najdalszej od symetryzmu, uczciwie posługują się faktami. I kiedy nie pasują one do wizji, to po prostu to przyznają.

Czytaj też: Świat bez dzieci to koniec świata

Bo wybór publicystki czy komentatora został już dokonany na wyższym piętrze niż „przeciwnik”/„sojusznik”. Czyli na piętrze z napisem: „szukam prawdy i nie wysługuję się sojusznikom”. Kto takiego wyboru nie dokonał, jest fałszywym publicystą czy komentatorem.

Reklama
Reklama

Oklepane bzdury

Za fałszerzami stoi dzisiaj potężne lobby. Ogromna część rynku medialnego nastawiona jest na powtarzanie oklepanych bzdur w rodzaju: „te wybory są o wszystko”, „Kaczyński nie pozwoli w Polsce na żadne prawdziwe wybory”, „rząd Tuska nic nie robi”, „Tusk chce likwidacji państwa polskiego” etc.

Ogromna część życia politycznego zasadza się na budzeniu twitterowego szału. I niestety, duża część polskiej opinii publicznej nie daje rady wysłuchiwać żadnej argumentacji, która podważa jej fantazyjną wizję Polski. Tak, drzewo jest już nieźle zżarte przez korniki. Prawdopodobnie upadnie – nie miejmy złudzeń. Przynajmniej jedno symetryści wygrają: poczucie, że robili, co mogli, aby tak się nie stało.

Źródło: Zero.pl
Jan Wróbel
Jan WróbelHistoryk, nauczyciel, publicysta; prowadzi Poranną Rozmowę Radia VOX - autor zewnętrzny