Reklama
Zdrowie

SOR dla wszystkich? Nie – pacjenci VIP wchodzą bez kolejki

Szpitalny Oddział Ratunkowy miał być miejscem, gdzie liczy się wyłącznie stan zdrowia. Tymczasem w praktyce pojawiała się nieformalna kategoria „pacjenta VIP”, który trafia przed tych w cięższym stanie. Gdy obowiązująca zasada triażu zostaje wyparta przez znajomości i naciski, stawką przestaje być wygoda – staje się nią ludzkie życie.

Jolanta Budzowska
Opinia autorstwa: Jolanta Budzowska
Dzisiaj 06:01
6 min
Warszawski Szpital Południowy (fot. Albert Zawada / PAP)
TYLKO NA
  • Komplet badań w niespełna kwadrans, a do tego poczekalnia w komfortowym saloniku dla VIP. Z takich przywilejów – jak ujawnił Patryk Słowik w Zero.pl – korzystali politycy Koalicji Obywatelskiej na SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym.
  • Tymczasem SOR ratuje życie – powinny trafiać tu przede wszystkim osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowia.
  • O kolejności pomocy decyduje triaż, czyli stan pacjenta i pilność przypadku – nie kolejka ani czas przyjścia.
  • Nie powinno być wyjątków: „pacjenci VIP” i traktowanie SOR jako szybkiej ścieżki do diagnostyki podważają zasady i mogą kosztować innych zdrowie lub życie.

Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni mówią, że ich praca na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest jak działanie w warunkach bojowych, a co najmniej jak na poligonie. Największe oddziały przyjmują ponad setkę pacjentów dziennie. Pacjentów wymagających pilnej pomocy medycznej i tych, którzy akurat mieli wolną chwilę i postanowili, omijając kolejki do specjalistów, skorzystać z usług oddziału „z gumy”, bo nie obowiązują tu żadne limity przyjęć. Uporządkujmy zatem informacje o tym, co jest dopuszczalne na SOR-ze, a co nie jest.

Czytaj też: Specjalne traktowanie polityków Koalicji Obywatelskiej w Szpitalu Południowym. Tak działał SOR Dawida Kacprzyka

Kto trafia na SOR

SOR jest jednostką systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego udzielającą pomocy pacjentom w stanach nagłego zagrożenia zdrowotnego. Ta pomoc obejmuje wstępną ocenę stanu zdrowia oraz leczenie niezbędne do stabilizacji funkcji życiowych. Szpitalny Oddział Ratunkowy nie zastępuje podstawowej opieki zdrowotnej ani poradni specjalistycznej.

Reklama
Reklama

Ponieważ jednak bez – przynajmniej wstępnej – diagnostyki nie da się wykluczyć stanu zagrożenia, w praktyce na SOR przyjmowany jest niemal każdy, z każdą dolegliwością, i o każdej porze dnia i nocy. Nikt nie weźmie przecież odpowiedzialności za odesłanie pacjenta bez zbadania i wykonania przynajmniej podstawowej diagnostyki.

Podstawową zasadą jest – a przynajmniej dotąd było – to, że o kolejności udzielenia pomocy decyduje stan pacjenta. Zasady przyjęć na SOR-ze oparte są na triażu, a to dlatego, że przedłużone oczekiwanie na lekarza i wykonanie zleconego badania jest jednym z tych organizacyjnych zaniedbań, które mogą zamienić w sytuacji pacjenta stan pilny w krytyczny.

Czytaj także: Dawid Kacprzyk stracił pracę w Szpitalu Południowym

Reklama
Reklama

W dokumentacji zgonu zobaczymy potem zawał, udar, sepsę albo niewydolność oddechową. W tle może być jednak czas, którego pacjent nie dostał. Czas jest więc w tym aspekcie kategorią medyczną. Przy krwotoku, rozwarstwieniu aorty czy ciężkim urazie każda minuta może przesądzać o wyniku leczenia.

Dlatego spośród całej dokumentacji medycznej tak ważna jest karta segregacji medycznej (pacjentowi przypisywany jest określony kolor od czerwonego – wymagana natychmiastowa interwencja, przez pomarańczowy, żółty, zielony, aż po niebieski – stan stabilny). Ma pokazywać, kiedy pacjent trafił na SOR, kiedy zakończono triaż, jaki nadano mu priorytet, jakie były parametry życiowe, jaki ból zgłaszał, jaki był stan świadomości i co dalej zrobiono.

W efekcie przebieg segregacji medycznej udzieli nam odpowiedzi na pytanie, czy pacjent potraktowany jako pacjent czerwony rzeczywiście powinien był uzyskać pomoc natychmiast z uwagi na stan zagrożenia życia, a inny, który czekał, rzeczywiście mógł czekać. Pozwoli też ocenić, czy ktoś otrzymał pomoc później, niż powinien, bo inny pacjent – z powodów innych niż zdrowotne – został potraktowany priorytetowo.

Czy pacjent zielony albo niebieski czekał jak inni pacjenci w tej kategorii albo został przekierowany tam, gdzie powinien szukać pomocy: do POZ, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej albo poradni specjalistycznej, jeśli nie ma stanu nagłego?

Reklama
Reklama

Tylne wejście

W tym sensie SOR jest jednym z najbardziej demokratycznych miejsc w ochronie zdrowia. Tu hierarchia społeczna nie powinna mieć znaczenia. Oddział ratunkowy nie może służyć jako prywatny pakiet medyczny finansowany ze środków publicznych ani nie jest tylnym wejściem do poszerzonej diagnostyki u osoby, która nie znajduje się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Czytaj też: Awantura w Lidze Debat. Kałużny i Zembaczyński skoczyli sobie do gardeł o ochronę zdrowia

Od strony pacjenta SOR często wyglądał dotąd tak:

Czekałem chyba z dwie czy trzy godziny na swoją kolej i nawet nie próbowałem protestować. Nie bardzo ma się wtedy ochotę na protesty, kiedy pół metra od twarzy przewiozą na noszach człowieka, którego chwilę wcześniej dostarczył ratowniczy śmigłowiec i który wygląda, jakby już był bardzo blisko tego światełka w tunelu. A zaraz potem zmasakrowane ofiary wypadku drogowego z karetki. Cieszysz się wtedy prawie jak dziecko, że ty tam jesteś ze znacznie mniej groźnego powodu. Że to mogłeś być ty i tam leżeć, a tamci dopiero o to życie walczą. I mogą przegrać. Że ludzkie życie jest kruche. Naprawdę lekarzy z takich oddziałów szanuję, widziałem ich w akcji na żywo. Stają na uszach, żeby ratować człowieka. Nie jest to jednak miły widok, ale pouczający. Po czymś takim nie trzeba mi było tłumaczyć, że wszyscy musimy czekać, bo cała lekarska obsada walczy o ludzkie życie i my z naszymi nie śmiertelnymi przecież przypadkami nie mamy aż takiego priorytetu.

Autentyczna relacja pacjenta SOR

Z tej wypowiedzi przebija refleksja, zrozumienie i szacunek dla lekarzy walczących o życie pacjentów. Ale w miejscu, które opisuje ten chory, nie było dodatkowej kategorii pilności pacjentów – pacjentów VIP. Tej kategorii pilności, która, wypierając lub spychając na dalsze miejsca w kolejce chorych znajdujących się rzeczywiście w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, przeczy podstawowym zasadom medycyny ratunkowej i naraża ich tym samym na dalsze pogorszenie stanu lub śmierć.

Źródło: Zero.pl
Jolanta Budzowska
Jolanta BudzowskaRadczyni prawna, ekspertka prawa medycznego, autorka blogów pomylkalekarza.pl oraz bladprzyporodzie.com - autor zewnętrzny.