Reklama
Reklama
Reklama

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów. Tak polityków KO przyjmował SOR Dawida Kacprzyka

TYLKO NA

Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. Zero.pl ma na to dokumenty.

szpital_vip-listing
Przekazaliśmy Narodowemu Funduszowi Zdrowia imiona i nazwiska osób, których przypadki uznaliśmy za ewidentne wykorzystanie swojej pozycji w celu uzyskania świadczenia medycznego w szybszy sposób. (fot. własne)
  • Szpitalny oddział ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego w błyskawicznym tempie zajmował się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami.
  • Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji.
  • Polityczni VIP-owie nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.
  • Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników Szpitala Południowego wynika, że koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.
  • Zero.pl posiada na to wiele dowodów. Znamy nazwiska pacjentów, historię ich leczenia, mamy dokumentację fotograficzną. Nie publikujemy wszystkiego, uznając, że politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia. O najbardziej bulwersujących przypadkach poinformowaliśmy jednak Narodowy Fundusz Zdrowia.
  • Szpital Południowy, placówka kontrolowana przez miasto stołeczne Warszawę, nie zaprzeczył naszym informacjom. Jedynie przestrzegł nas, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi złamanie prawa.

Warszawski Szpital Południowy to placówka miejska. Dyrektorem szpitala jest Anna Łukasik, wiceminister zdrowia w 2015 r. w rządzie PO-PSL. W radzie nadzorczej zasiadają m.in. Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydent Warszawy, a także Robert Kempa, burmistrz Ursynowa, samorządowiec Koalicji Obywatelskiej. 100 proc. udziałów ma miasto stołeczne Warszawa.

I w tej placówce na szpitalnym oddziale ratunkowym, zarządzanym faktycznie przez Dawida Kacprzyka, bohatera tekstów Zero.pl i byłego szefa młodzieżówki KO, stworzono specjalną ścieżkę przyjęć dla działaczy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin.

W skrócie: polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa.

Reklama
Reklama

Badania po kilkunastu minutach 

10 września 2025 r. O godz. 7:16 na SOR Szpitala Południowego przyjeżdża wpływowa polityk Koalicji Obywatelskiej, jedna z najważniejszych osób w warszawskich strukturach partii. Co ciekawe, wybiera Szpital Południowy, choć pomiędzy jej mieszkaniem a tą placówką są trzy inne szpitale.

Lekarz dokonuje rozpoznania: „złe samopoczucie, zmęczenie”. Już o godz. 7:30 pacjentce wykonywane są badania. Łącznie kilkadziesiąt.

– Zajmowaliśmy się w trybie pilnym znajomą Dawida Kacprzyka, zamiast pacjentami naprawdę potrzebującymi pomocy. Jej przypadek w ogóle nie wymagał interwencji szpitalnej. W ostateczności powinna być przyjęta w ostatniej kolejności, a nie pierwszej – mówi nam medyk ze Szpitala Południowego. W chwili pisania tego tekstu osoba bez koneksji z takimi objawami musi czekać na SOR-ze Szpitala Południowego ponad cztery godziny. Tak wynika z informacji przekazanych przez rejestrację Szpitala Południowego.

Reklama
Reklama

Polityk dostała zalecenie: powtórzyć badania po miesiącu. Efekt? 13 października, po niewiele ponad miesiącu, melduje się ona ponownie na SOR-ze Szpitala Południowego. O 11:16 przyjęcie, kilka minut później zlecone badania. Rozpoznanie to samo: „złe samopoczucie, zmęczenie”. I znów zamiast kilkugodzinnego oczekiwania jest błyskawiczne działanie.

Czytaj również: 97 proc. chorych na raka przyjętych poza kolejką. Ujawniamy wyniki kontroli w rządowym szpitalu

Po 12:30 jest już komplet wyników, równo o godz. 13 polityczka Koalicji Obywatelskiej otrzymuje kartę informacyjną leczenia szpitalnego. We wskazaniach skierowanie do dalszego leczenia w lecznictwie ambulatoryjnym. Krótko mówiąc: kolejne wizyty już powinny być w przychodni, a nie w szpitalu.

Mimo wielokrotnych prób nie udało nam się skontaktować z polityk. Odkąd przesłaliśmy jej zagadnienie, o którym chcieliśmy porozmawiać, stała się niedostępna.

Reklama
Reklama

Inny przypadek: polityk Koalicji Obywatelskiej, obecnie ważny funkcjonariusz państwowy. Między swoim miejscem zamieszkania a Szpitalem Południowym ma on dwa inne szpitale. Mimo to 14 lutego 2026 r. wybiera właśnie SOR zarządzany przez partyjnego kolegę, Dawida Kacprzyka.

Na zdjęciu Dawid Kacprzyk (czwarty od lewej). Obok niego Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady m.st. Warszawy. (fot. Facebook)

Rozpoznanie to uszkodzenie kolana. Medycy w publicznym szpitalu wykonują więc w ciągu godziny i siedmiu minut wszelkie potrzebne badania, by postawić diagnozę (na tyle, na ile to było możliwe – mężczyzna został skierowany do dalszego leczenia specjalistycznego). Koszt tych badań w prywatnej placówce wyniósłby od 600 do 800 zł.

– Nie będę o tym z panem rozmawiał – poinformował nas polityk, gdy spytaliśmy go o szczegóły wizyty w Szpitalu Południowym. Nie chce, by ujawniać jego sytuację zdrowotną.

Reklama
Reklama

Kolejny przypadek to posłanka Koalicji Obywatelskiej (mało znana publicznie). Jesienią 2025 r. trafia na szpitalny SOR z gorączką, bólem głowy i ogólnym złym samopoczuciem. Od pojawienia się w szpitalu do zlecenia badań mija 16 minut.

Czas oczekiwania wtedy wynosił ok. 4–5 godzin. Pani została potraktowana jak osoba z zagrożeniem życia, podczas gdy miała typową jesienną infekcję – relacjonuje pracownik Szpitala Południowego, który wtedy był na SOR-ze.

Czytaj również: Radny KO zarobił miliony na dyżurach. Ikonowicz: to kradzież

Prywatna przychodnia w szpitalu

Szpital Południowy pomagał też rodzinom polityków. Bliska osoba jednego z najbardziej znanych polityków Koalicji Obywatelskiej w grudniu 2025 r. przyjechała do szpitala, aby skontrolować sytuację po szeregu wcześniejszych dolegliwości związanych z przewodem pokarmowym oraz w związku z występującą właśnie biegunką. Szpital podchodzi do sprawy poważnie: wykonane zostają kolonoskopia, gastroskopia oraz TK jamy brzusznej.

Reklama
Reklama

Badania nie wykazały niczego niepokojącego. Pacjent, po niespełna czterech godzinach od przyjęcia i po wykonaniu szeregu badań, zostaje odesłany do domu.

Medycy z Południowego zwracają nam uwagę, że przeciętny pacjent, u którego nie ma bezpośredniego zagrożenia, obecnie musi na kolonoskopię i gastroskopię czekać kilka tygodni, a w niektórych przypadkach nawet kilka miesięcy. Słyszymy o utworzeniu „prywatnej przychodni Dawida Kacprzyka”.

Dawid Kacprzyk występował z wpływowymi politykami KO. Tutaj m.in. z Aleksandrem Pociejem. (fot. Facebook)

Dysponujemy jeszcze kilkoma przypadkami leczenia rodzin polityków Koalicji Obywatelskiej. To, co łączy je wszystkie: bardzo krótki czas od przyjęcia do zlecenia i wykonania badań. Podczas gdy czas oczekiwania przy niskim priorytecie (a tak powinny być zakwalifikowane wszystkie te przypadki) to zazwyczaj powyżej czterech godzin.

Reklama
Reklama

Szpital ostrzega, nie odpowiada

Zero.pl zdecydowało się nie publikować nazwisk polityków, którzy korzystali z usług SOR-u Szpitala Południowego. Uważamy, że media nie powinny pisać o stanie zdrowia konkretnych osób bez ich zgody.

Jednocześnie przekazaliśmy Narodowemu Funduszowi Zdrowia imiona i nazwiska osób, których przypadki uznaliśmy za ewidentne wykorzystanie swojej pozycji w celu uzyskania świadczenia medycznego w szybszy sposób. NFZ ma możliwość weryfikacji prawidłowości działania Warszawskiego Szpitala Południowego i oceny, czy w szpitalu doszło do stworzenia modelu dwóch prędkości: gdy legitymacja partyjna zapewniała szybsze przyjęcie, wykonanie większej liczby badań i lepsze traktowanie.

Zadaliśmy Szpitalowi Południowemu szereg pytań. Oto one:

1) Dlaczego na SOR Warszawskiego Szpitala Południowego stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin?

Reklama
Reklama

2) Dysponuję szeregiem dokumentów, z których wynika, że politycy KO i ich rodziny byli traktowani wyjątkowo – błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów.

3) W załączeniu przesyłam zdjęcia pomieszczenia należącego formalnie do Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa. Dlaczego w tym pomieszczeniu przebywali pacjenci SOR, będący politykami KO lub rodzinami polityków? Czy "zwykli" pacjenci również mogli oczekiwać na przyjęcie i badania w tym pomieszczeniu?

4) Dlaczego część personelu SOR – lekarze, pielęgniarki, ratownicy – byli zmuszani do traktowania priorytetowo polityków KO oraz ich rodzin? Czy takie traktowanie odbywało się za wiedzą dyrekcji szpitala?

Szpital Południowy nie odpowiedział właściwie na żadne pytanie. Poinformował nas jedynie, że nie udostępnia informacji dotyczących poszczególnych pacjentów.

Reklama
Reklama

– Jednocześnie podkreślamy, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi naruszenie powszechnie obowiązujących przepisów prawa – ostrzegła nas placówka.

Polecamy: Zarobki lekarzy pod lupą. Rząd przyjął ważną zmianę

Po poprzednich tekstach Zero.pl w Warszawskim Szpitalu Południowym trwają właśnie kontrole Urzędu m.st. Warszawy oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

Dawid Kacprzyk nie odpowiedział na pytania. Zrezygnował za to z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej po ujawnieniu przez Zero.pl, że podczas części dyżurów przebywał poza szpitalem, m.in. w siedzibie Telewizji Polskiej oraz na sesji rady dzielnicy Ursus, w której jest radnym. Wcześniej informowaliśmy, że mężczyzna zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł i miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie. Daje to statystycznie 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku. Kacprzyk do tego pracuje w trzech innych placówkach medycznych. Do niedawna był też szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską.

Reklama
Reklama