Blisko tysiąc niewielkich wstrząsów sejsmicznych zarejestrowanych w ciągu roku pod jeziorem Laacher See ponownie skierowało uwagę naukowców na jeden z najbardziej intrygujących systemów wulkanicznych Europy. Obszar ten znajduje się około 600 kilometrów od granicy Polski.

- Ponad 1000 wstrząsów pod Laacher See. Naukowcy uspokajają: erupcja nam nie grozi.
- Tajemnicza aktywność pod jeziorem w Niemczech. Magma bardziej złożona niż sądzono.
- Wulkan w Eifel znów aktywny? Nowe dane pokazują, co dzieje się pod ziemią.
Najnowsze analizy wskazują, że ukryty pod powierzchnią zbiornik magmy jest znacznie bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Jednocześnie badacze uspokajają. Nic bowiem nie wskazuje na ryzyko erupcji przez najbliższego tysiąc lat.
Zbiornik wodny Laacher See leży w regionie Eifel, który nie jest klasycznym wulkanem z jednym kraterem. To tzw. pole wulkaniczne, obszar, gdzie aktywność może pojawiać się w różnych miejscach. Taka charakterystyka znacząco utrudnia monitoring i prognozowanie zjawisk geologicznych.
Nowe badania opublikowane w Geophysical Journal International, a cytowane przez Polsat News, pokazują, że znajdujący się pod jeziorem zbiornik magmy nie ma prostego, pionowego układu. Jest nachylony i rozciąga się w kierunku południowo-wschodnim, co może wpływać na sposób przemieszczania się magmy i gazów w głębi ziemi.
Unia Europejska z nowym sojusznikiem. Pakt antyamerykański i antychiński?
Zaawansowana sieć czujników bada wnętrze wulkanu
Między wrześniem 2022 a sierpniem 2023 r. naukowcy zarejestrowali dokładnie 1043 mikrotrzęsienia ziemi. To wstrząsy tak słabe, że pozostają niewyczuwalne dla ludzi, jednak dla badaczy stanowią cenne źródło informacji.
Większość zjawisk koncentrowała się na wschód od jeziora, m.in. w okolicach miejscowości Ochtendung, oraz w innych aktywnych strefach regionu. Wstrząsy występowały głównie na obrzeżach zbiornika magmy, co sugeruje, że skały w tych rejonach poddawane są silnym naprężeniom. Ich źródłem mogą być wysokie temperatury, ciśnienie oraz ruch płynów i gazów pod powierzchnią ziemi.
Aby dokładniej zbadać sytuację, naukowcy wykorzystali zaawansowaną sieć pomiarową. Rozstawili w różnych punktach pola wulkanicznego około 500 czujników oraz ponad 60 kilometrów światłowodów. Dzięki temu udało się stworzyć najdokładniejszy jak dotąd obraz wnętrza systemu wulkanicznego.
Na głębokości kilku kilometrów zidentyfikowano obszary, w których mogą gromadzić się płynne skały oraz gorące gazy. Ich dokładny skład pozostaje jednak nieznany. Mogą to być zarówno fragmenty magmy, jak i mieszaniny gazów wulkanicznych.
Największa erupcja sprzed 13 tysięcy lat wciąż budzi obawy
Ostatnia erupcja Laacher See miała miejsce około 13 tysięcy lat temu i była jednym z największych wydarzeń wulkanicznych w Europie. W ciągu kilku dni dolina Renu została pokryta grubą, nawet siedmiometrową warstwą pumeksu i popiołu.
Mimo wykrytej aktywności naukowcy podkreślają, że obecne dane nie wskazują na zbliżającą się erupcję. Mikrotrzęsienia są naturalnym elementem funkcjonowania aktywnych systemów geologicznych.
Wielka Lechia to stek bzdur. Ale skąd tak naprawdę się wziął Mieszko I?
Jednocześnie badacze zaznaczają, że kluczowe znaczenie ma długoterminowa obserwacja. W przypadku pól wulkanicznych i jezior kalderowych to właśnie analiza trendów, a nie pojedynczych zdarzeń, pozwala właściwie ocenić sytuację.
Dla mieszkańców Europy, w tym Polski, oznacza to na razie brak bezpośredniego zagrożenia. Region pozostaje jednak pod stałą kontrolą naukowców, którzy na bieżąco analizują wszelkie zmiany zachodzące pod powierzchnią ziemi.