Przez lata wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Mount Everest miał być niekwestionowanym królem wszystkich gór. Tymczasem istnieje szczyt, który wyprzedza himalajskiego giganta o ponad kilometr.

- Mount Everest ma 8 848,86 m n.p.m. i dlatego uznawany jest za najwyższą górę świata. Ten wynik dotyczy jednak wyłącznie wysokości mierzonej od poziomu morza.
- Mauna Kea liczy ponad 10 200 metrów od podstawy do szczytu. Większość wulkanu znajduje się jednak pod powierzchnią oceanu.
- Mauna Kea jest wulkanem wygasłym. Ostatnia erupcja miała miejsce od czterech do sześciu tys. lat temu, dlatego teren pozostaje otwarty dla turystów i astronomów.
Mount Everest nie zawsze jest najwyższy. Wszystko zależy od sposobu mierzenia
Mount Everest od dekad funkcjonuje jako symbol absolutnego rekordzisty. Szczyt położony w Himalajach, na granicy Nepalu i Chin, osiąga 8 848,86 m n.p.m. i właśnie dlatego uznawany jest za najwyższą górę świata. To jednak tylko jedna z metod pomiaru wysokości.
Gdy spojrzeć na góry w inny sposób – od samej podstawy aż po wierzchołek – układ sił zmienia się całkowicie. Wtedy na pierwsze miejsce wysuwa się Mauna Kea, wygasły wulkan znajdujący się na wyspie Hawai. Jego całkowita wysokość przekracza 10 200 metrów. To ponad kilometr więcej niż Everest.

Mount Everest (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dlaczego tak jest? Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Zdecydowana większość Mauna Kea znajduje się pod powierzchnią oceanu. Nad poziom morza wystaje jedynie fragment mierzący około 4 207 metrów.
Dwie definicje najwyższej góry świata
Spór o to, która góra jest najwyższa, w rzeczywistości nie wynika z błędu ani sensacyjnego odkrycia. Chodzi wyłącznie o przyjęte kryteria.
Everest pozostaje bezkonkurencyjny, jeśli liczy się wysokość nad poziomem morza. To właśnie ten parametr stosowany jest najczęściej w atlasach, podręcznikach i oficjalnych rankingach. Mauna Kea wygrywa natomiast wtedy, gdy bierze się pod uwagę pełną konstrukcję góry — od najniższego punktu podstawy aż po sam szczyt.
To różnica podobna do oceniania wieżowców wyłącznie po wysokości widocznej nad ziemią albo razem z fundamentami ukrytymi pod powierzchnią. W przypadku hawajskiego wulkanu fundament okazuje się gigantyczny.
Mauna Kea wygląda inaczej niż Everest
Mauna Kea nie przypomina ostrych, skalistych szczytów znanych z Himalajów. To wulkan tarczowy o łagodnych stokach i bardzo rozległej podstawie. Krajobraz jest surowy, ale jednocześnie znacznie mniej dramatyczny niż okolice Everestu.
Sama wyprawa również wygląda inaczej. Wejście na Mauna Kea uznawane jest za stosunkowo bezpieczne, o ile zachowuje się standardowe środki ostrożności związane z wysokością i warunkami pogodowymi. Część trasy można pokonać przy wykorzystaniu lokalnej infrastruktury, co sprawia, że góra jest dostępna także dla turystów bez doświadczenia we wspinaczce wysokogórskiej.
To kolejna różnica wobec Everestu, który pozostaje jednym z najbardziej wymagających i niebezpiecznych szczytów świata.
Wulkan od tysięcy lat pozostaje spokojny
Choć Mauna Kea jest wulkanem, dziś nie jest uznawany za bezpośrednie zagrożenie erupcyjne. Ostatnia erupcja miała miejsce od 4 do 6 tys. lat temu.
Z krateru nie wydobywa się dym, a specjaliści klasyfikują Mauna Kea jako wulkan wygasły. To właśnie dlatego teren pozostaje otwarty dla ruchu turystycznego i działalności naukowej.

Mauna Kea (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Szczyt Mauna Kea od lat przyciąga nie tylko podróżników, ale też astronomów z całego świata. Powód jest prosty: na wysokości ponad 4 tysięcy metrów powietrze jest wyjątkowo suche i przejrzyste. W atmosferze znajduje się mniej pary wodnej, co znacząco poprawia warunki do obserwacji kosmosu.
Właśnie dlatego na górze powstało kilkanaście teleskopów światowej klasy. Korzystają z nich naukowcy prowadzący badania astronomiczne, ale miejsce stało się też atrakcją turystyczną. Popularnością cieszą się zwłaszcza nocne wyprawy z przewodnikiem oraz wizyty w Visitor Center, gdzie można obserwować gwiazdy w warunkach praktycznie niedostępnych w większości miejsc na świecie.