Zapewne kojarzycie zdanie mówiące, że AI zabierze nam pracę? W przypadku Mety, właściciela m.in. Facebooka i Instagrama, nabiera jeszcze większego sensu. Firma zaczyna dokładnie śledzić poczynania swoich pracowników w trakcie pracy, którzy w zasadzie sami szkolą AI, która ich zastąpi.

- Meta rozpoczyna dokładne monitorowanie poczynań swoich pracowników.
- Algorytmy sprawdzają zawartość ekranów, ścieżki dotarcia do konkretnych opcji w aplikacjach, kliknięcia myszką i używane skróty na klawiaturze.
- Dane posłużą do trenowania agentów AI, którzy będą mogli przejąć obowiązki pracowników.
Monitorowanie tego, co pracownicy robią w trakcie pracy, nie jest niczym nowym. W Polsce już lata temu spotkałem się z tym w dużej korporacji. Monitoring sprawdzał czas spędzany przez pracowników w konkretnych aplikacjach oraz czas bezczynności przed ekranem. Co przez niektórych było skutecznie omijane złożoną kartą włożoną między przyciski klawiatury przy włączonym edytorze tekstu. Póki zgadzały się cyferki w Excelu, nikomu to nie przeszkadzało.
To jednak nic przy tym, co zaczyna robić Meta. Pracownicy w USA są na swoich komputerach dokładnie śledzeni. Rejestrowane są ruchy myszką, kliknięcia, konkretne przyciśnięcia przycisków. W zasadzie wszystko, co jest robione w służbowych aplikacjach, w tym sprawdzane są ścieżki dotarcia do konkretnych opcji i kolejność ich wybierania oraz używane skróty na klawiaturze. Nie będą za to gromadzone „treści wrażliwe”, ale firma nie precyzuje, co konkretnie ma na myśli.
System o nazwie Model Capability Tininative (MCI) dokłada do tego sporadyczne zrzuty ekranu.
Ludzie uczą AI, aby mogła ich w przyszłości zastąpić
Jak wynika z notatek pracowników zespołu Meta SuperIntelligence Labs, ma to na celu ulepszenie działania modeli AI w firmie. Do tej pory nie były one w stanie odtworzyć konkretnych zachowań pracowników w wybranych sytuacjach. Wiedza o tym, co pracownik wybiera na ekranie, jakich stosuje skrótów, pozwoli skuteczniej zastąpić go przez algorytm.
CTO Mety Andrew Bosworth poinformował pracowników, że firma będzie intensyfikować gromadzenie danych w ramach programu AI for Work, który zmienił nazwę na Agent Transformation Accelerator. Dodał też, że firma będzie rygorystycznie podchodzić do gromadzenia i oceniania wszystkich typów interakcji w pracy. Dane zebrane podczas monitorowania pracowników mają być tylko częścią danych wejściowych do szkolenia agentów AI.
Jednocześnie mają nie być wykorzystywane przeciwko pracownikom. Czyli na ich podstawie nie będą oceniane ich wydajność i metody pracy.
Pracownicy Meta szkolą AI mając w perspektywie zwolnienia
Informacje o wykorzystywaniu pracy zatrudnionych na rzecz szkolenia agentów AI idealnie pokrywają się z zapowiedziami zwolnienia 10 proc. pracowników Meta na całym świecie do 20 maja. Kolejne redukcje zatrudnienia są przewidywane w dalszej części roku.
Debiutuje seria zegarków Huawei Watch Fit 5. Wersję Pro mam już na ręce
Firma cały czas tworzy kolejne zespoły zajmujące się rozwijaniem AI. W marcu powstał zespół ds. sztucznej inteligencji stosowanej (AAI), który ma ulepszyć możliwości kodowania modeli AI Meta, które posłużą do tworzenia nowych produktów tworzonych w całości przez AI. Firma zachęca też pracowników do wykorzystywania AI w swojej pracy, nawet jeśli wiązałoby się to ze spowolnieniem pracy.
Prawnicy pytani przez Reutersa o ocenę działań Mety mówią, że na szczeblu federalnym w USA nie ma ku temu przeciwwskazań. Pracownicy muszą być jedynie informowani o tym, że ich poczynania w pracy są śledzone. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w Europie, gdzie prawdopodobnie takie działania naruszałyby unijne rozporządzenia o ochronie danych.
We Włoszech elektroniczne monitorowanie produktywności pracowników jest nielegalne. Z kolei niemieckie sądy orzekły, że rejestrowanie wciskanych przycisków przez pracowników jest dopuszczalne tylko w przypadku podejrzenia dokonania poważnych przestępstw.